06 Lut Dwumilionowe fundamenty istnienia Bastii

Korsyka – o specyfice tego miejsca słyszał już niemal każdy, choć w kontekście kibicowskim często były to kwestie negatywne, jak ostatnie oskarżenie o rasizm. Skupmy się jednak na piłce, a właściwie pieniądzach nią rządzących bowiem dość specyficzną ścieżkę funkcjonowania w ostatnich latach wybrała Bastia.

XXI wiek to dla piłkarskiego świata wielkie bum (choć powiedzmy sobie szczerze, że nadejść ono musiało) w kwestii kwot wydawanych na zawodników. Prym zdecydowanie wiodą w tym Chińczycy, ale nie od dziś wiadomo, jak kuriozalnie brzmiące kwoty czasami rzucają też Anglicy (np. 10 mln za Jordana Ayew). Gdyby jednak trzeba było znaleźć klub, który nie bardzo rzuca komuś kłody pod nogi, podbijając kwotę za zawodnika byłaby to właśnie S.C. Bastia.

No właśnie… Bastia to klub zobligowany tylko do jednego, aby pozostać w Ligue 1 co pozwoli utrzymać chatę na drewnianych, miejscami spróchniałych nogach. Jak już przyjdzie sukces sportowy bardzo często jednak daleko może być do euforii, kiedy przy stoliku siądą przedstawiciele DNCG. Francuska komisja finansowa kontrolująca budżety i ruchy transferowe klubów nie daje bowiem drugich szans klubom, którym choć na chwilkę powinęła się noga (w ostatnich latach przekonało się o tym np. Lens). Nie raz więc już Bastia musiała ratować swoje finanse sprzedażą piłkarzy, a jak w takich sytuacjach bywa najlepiej oddać zawodników wyróżniających się, by zarobić porządną kwotę…

Najwyższe sprzedaże Bastii w ostatnich 5 sezonach

Jednak w przypadku korsykańskiej drużyny ostatnie lata pokazują, że położona na stole oferta opiewająca na mniej więcej 2 miliony euro to szczyt marzeń i pełne zadowolenie. Wystarczy powiedzieć, że w ostatnich pięciu sezonach tylko dwa razy klub zarobił na jednym piłkarzu więcej niż 2,5 mln euro. Był to sprzedany do Lille Florian Thauvin oraz prawdziwy majstersztyk działaczy, czyli Sadio Diallo oddany do Rennais za 4 mln euro. Dlaczego majstersztyk? Wystarczy spojrzeć na to, co po transferze do Bretanii zdziałał Malijczyk (40 spotkań dla Rennais, 0 goli, 1 asysta; 40 spotkań dla Lorient, 3 gole, 2 asysty), który zresztą dziś ponownie gra na Stade Armand Cesari w ramach wypożyczenia.

Być może 2 mln euro nie dziwią przy takim piłkarzu jak Mathieu Peybernes, bo z całym szacunkiem do niego, poza pewien, średni, poziom Ligue 1 nie podskoczył. Ale nie takich graczy Bastia oddawała za tak śmieszne kwoty…

Sezon 2014/2015 i do Girondins Bordeaux za 2 mln euro odchodzi Wahbi Khazri. Nie ma co ukrywać, że to kluczowa postać dla Bastii i niemal klubowa legenda, o czym świadczą statystyki i ponad 140 spotkań w barwach tego zespołu. Kwota ta była na tyle dziwna, że pewniakiem stało się, iż Tunezyjczyk w nowym klubie będzie brylował i to się szybko potwierdziło. W ciągu półtora sezonu Khazri dla Bordeaux stał się postacią numer jeden, bez której skład nie miał prawa bytu. Niestety jak to bywa w takim przypadku, odezwano się po niego z Premier League i reprezentant Tunezji odszedł do Sunderlandu… ale tu widać, że na fachu sprzedaży lepiej znają się w Akwitanii, bowiem zarobione niemal 12 mln euro to kwota zadowalająca.

Nie minął rok, a Bastia znów wypromowała kolejne duże nazwisko, a raczej kontynuowała to, co można było zobaczyć u Boudebouza już w barwach Sochaux. Nieodzowna postać, bardzo dobre statystyki i letnia sprzedaż w celu łatania dziur budżetowych. Sprzedaż za niezwykle śmiesznie brzmiące 1,7 mln euro, a szczęśliwcami trafiającymi na taką przecenę było Montpellier i nawet przez sekundę nie mogą oni żałować swego wyboru, bo już teraz Algierczyk ma na La Mosson lepsze statystyki niż na Korsyce.

Przed trwającym sezonem z Bastią pożegnały się dwa niezwykle ważne nazwiska: Floyd Ayite, który średnio radzi sobie w Fulham i Francois Kamano o bardzo dużym potencjale, ale i przeciętnym starcie w Bordeaux. Ponownie nie były to finansowe majstersztyki działaczy Bastii związane ze sprzedażą gwiazd, ale dodały nieco tlenu.

Analizując całą tę specyfikę działań Bastii w letnich okienkach, warto odnotować, że pomimo gwiazd sprzedawanych do innych klubów za małe kwoty to wciąż na Armand Cesari jest ktoś, kto podtrzymuje poziom drużyny. To właśnie te gwiazdy są w większości przypadków głównym kołem ratunkowym Korsykan w walce o ligowy byt.

Tej zimy Bastia poszła jednak nieco inną drogą, sprzedając już w styczniu dwóch dość ważnych piłkarzy: Peybernes do Lorient i Bifoumę do Osmanlisporu, by wykorzystać jakąkolwiek okazję na zarobek… Wynika to zapewne z tego, że jeżeli ktokolwiek trzyma Bastię w ryzach w obecnej kampanii Ligue 1 (coraz mniej skutecznie), to są to piłkarze pozyskani w ramach wypożyczenia: Allan Saint-Maximin, Enzo Crivelli czy Pierre Bengtsson. Na Korsyce nie zanosi się więc na sprzedaż letnią za grube miliony, a w jakiś sposób trzeba będzie funkcjonować… pytanie tylko czy jeszcze w Ligue 1, czy być może już jako drugoligowiec?