22 Lut Francja przedsionkiem marzeń, czyli trzy lata Grosickiego w Rennes

31 stycznia 2017 roku Kamil Grosicki po trzech latach opuścił Rennes i wyruszył na podbój angielskiego futbolu, podpisując kontrakt z Hull City. Czy czas spędzony we Francji rozwinął go piłkarsko? Przy którym trenerze odżył i stał się najlepszym „jokerem” nad Sekwaną? Czemu przez cały pobyt nie mógł na dobre przebić się do pierwszej „11” ? Jak postrzegali go koledzy z drużyny, kibice i dziennikarze we Francji? Czy jego odejście do Anglii odciśnie się piętnem na dyspozycji Rennes? Na te pytania i kilka innych znajdziecie odpowiedź w naszym małym podsumowaniu przygody Kamila Grosickiego we Francji. Zapraszamy!

Konflikt. Słowo dobrze znane Kamilowi na każdym etapie jego kariery piłkarskiej. Wszędzie gdzie przebywał, pokazywał, że jest zawodnikiem w gorącej wodzie kąpanym, który wali prosto z mostu, co mu leży na wątrobie. A że efekt takiego wybuchu będzie niósł za sobą wiele nieprzyjemności? Nieważne, pomyśli się o tym później. Właśnie przez konflikt trafił do Rennes. Pokłócony z ówczesnym trenerem Sivassporu Roberto Carlosem, tak tym Carlosem, którego popisy podziwialiśmy za dzieciaka, nie grał przez pół roku. Od sierpnia 2013 roku do końca stycznia 2014, rozegrał zawrotne pięć spotkań, przebywając na boisku łącznie 119 minut. Przytrafiły mu się w międzyczasie kontuzje, ale nawet kiedy był zdrowy, słynny Brazylijczyk nie brał pod uwagę  jego kandydatury przy ustalaniu wyjściowej jedenastki.

Cała otoczka związana z jego transferem z Rennes pokazuje, że późniejsze problemy, brak czasu na dopięcie szczegółów to nie przypadek, a dość osobliwe hobby. Ówczesna wartość skrzydłowego oscylowała wokół 3 mln. euro, ale jego kontrakt wygasał za kilka miesięcy i wiadome było, że Turcy nie otrzymają takiej kwoty. Jak sam zawodnik mówił w wywiadach, wydawało się, że Sivasspor zaakceptuje ofertę rzędy 200 tys. euro. Jednak Ci postanowili być nieugięci. Albo ktoś wyłoży 800 tys. albo kolejne miesiące spędzisz w swoim mieszkaniu, nękany przez żądnych autografów kibiców. Chętnym okazał się typowy średniak Ligue 1 Stade Rennais, za dobry na spadek, za słaby na europejskie puchary. Byli bardzo zdesperowani, aby zakupić Polaka, mimo tego, że za kilka miesięcy mogliby mieć go za darmo. Wszystko było dogadane, Kamil poleciał do Francji podpisać papiery, ale musiał się sprężyć, bo czekał go jeszcze powrót do Turcji i dogranie z tą stroną wszystkich szczegółów. No i lipa, samolot, którym miał lecieć Kamil z Francji do Turcji, odwołano i była obawa, że zabraknie czasu. W tym momencie do akcji wszedł Mariusz Piekarski, agent Grosickiego, który wynajął za 100 tys. zł. samolot, dzięki czemu transfer do Rennes stał się faktem.

Początkowo francuscy dziennikarze nie do końca zdawali sobie sprawy, kim tak naprawdę jest Kamil Grosicki.

Tak naprawdę nie znałem Kamila przed jego przyjazdem do Rennes. Jak wielu tu, jego nazwisko kojarzyło mi się jedynie z mało wyszukaną grą słów*. Jednak od jego debiutu w czerwono-czarnych barwach (spotkanie z Lyonem) mogliśmy dostrzec, że to utalentowany zawodnik z charakterem.Christopher Tracy, dziennikarz 20minutes.fr

Francuzi z początku czytali nazwisko Kamila „Groziki” co w wolnym tłumaczeniu brzmi „gruby pitol”

No właśnie, charakter, tego też nie można było Kamilowi nigdy zarzucić. Czasem destrukcyjny, niekiedy łączący ludzi. Przysparzający mu równie wiele kłopotów, jak i przyjaźni oraz akceptacji w każdej szatni, w jakiej się znajdował – wszyscy pamiętamy „przez twe oczy”.

W wielu klubach jest tradycja, że nowy zawodnik musi na oficjalnej kolacji zaśpiewać piosenkę w swoim ojczystym języku. Kamil wybrał  utwór Molesty „Warszawski Ursynów” i jak nieskromnie przyznał, wypadł znacznie lepiej niż reszta nowych zawodników (Paul-Georges Ntep i Ola Toivonen).

Naprawdę cieszę się, że tu jestem. Chciałem się już wyrwać z Turcji. Czuję, że to mi dobrze zrobi. Jestem w najlepszym wieku do gry. Jeszcze coś w tej piłce chcę osiągnąć. Lewandowskim już nie będę, ale mogę grać regularnie na wysokim poziomie.   Kamil wspomina swoje 18-te urodziny, na które do Szczecina, rodzinnego miasta, przyjechał obecny napastnik Borussii Dortmund. – Grałem wtedy w Legii, a on tłukł się w Zniczu. A teraz? Gwiazda pełną gębą! Moja mama do dziś wspomina, jak odwoziła go po imprezie o 4. rano na pociąg do Warszawy. Życie potrafi napisać różne historie. Ja ze swojej wyciągnąłem wnioski: gdy byłem młody, zgubiłem się, ale teraz jestem innym człowiekiem.Przegląd Sportowy

Jak pisaliśmy wcześniej, klub, a dokładniej trener Philippe Montanier, zabiegali o transfer Polaka. Szkoleniowiec wielokrotnie podkreślał, że szukał zawodnika o takiej właśnie specyfice i bardzo liczy na dobre występy nowego skrzydłowego. Potwierdzeniem tych słów może być choćby debiut Kamila w barwach Rennes. Zaledwie cztery dni po przybyciu do Francji trener wpuścił Grosickiego na 25 minut w arcyważnym spotkaniu z Olympique Lyon.

Les Rouges et Noirs walczyli w tym sezonie o utrzymanie. W jednym z wywiadów, pół żartem pół serio, Kamil mówił, że motywacją w dobrej grze może być…żona prezydenta Rennes François-Henri Pinaulta, która widząc zaangażowanie zawodników możliwe, że pojawiłaby się na stadionie Roazhon Park. Ale co ma żona prezydenta do motywacji piłkarzy? A to, że jest nią Salma Hayek.

 

Aklimatyzacja, powrót do formy, poznanie specyfiki ligi. Wiemy, że te aspekty zajmują trochę czasu, ale i tak w pierwszym sezonie słynne „Turbo” nie zostało włączone. Grosicki grał w miarę regularnie, ale co charakteryzuje cały jego pobyt we Francji, większość spotkań zaczynał na ławce rezerwowych, ligowy dorobek zakończył z zaledwie trzema asystami w dziewiętnastu spotkaniach, a Rennes zajęło zarezerwowane dla siebie miejsce w środku tabeli (12.pozycja). Dużo lepiej wiodło się zarówno Grosickiemu, jak i zespołowi w Pucharze Francji. Polakowi dwukrotnie udało się pokonać bramkarza przeciwników. W 1/4 finału z Lille (2:0) i w półfinałowym spotkaniu z Angers (3:2). Szczególnie ważnym trafieniem było to drugie, dające prowadzenie na 2:1.

Finałowe spotkanie było historycznym momentem. Naprzeciw Rennes stanął ich derbowy przeciwnik EA Guingamp, co ciekawe te same zespołu spotkały się w finale Pucharu Francji w 2009 roku, wówczas lepsze okazało się EA, wygrywając 2:1. Pięć lat później, mimo występu Kamila, ponownie Czerwono-Czarni polegli w stosunku 2:0, szansa na wymarzoną grę w Europie poszła w zapomnienie.

Sezon 2014/15 rozpoczął się kolejnym ukłonem ze strony klubu i potwierdzeniem, że mimo bardzo średniej dyspozycji wiara w Grosickiego jest niezachwiana. Otrzymał koszulkę z numer 10, tym samym, z którym występował w barwach Sivassporu i Jagiellonii. Niestety forma Kamila, jak i Rennes nie zachwycała. Do 14 listopada Polak wystąpił tylko w dziewięciu spotkaniach ligowych – w większości oczywiście jako zmiennik – w których nie strzelił ani jednego gola i nie zaliczył choćby asysty. Czemu akurat 14 listopada? Nie dlatego, że w tym dniu się odblokował i zaczął seryjnie dziurawić siatki w bramkach przeciwników. Tego dnia reprezentacja Polski rozgrywała spotkanie z Gruzją w Tbilisi w ramach kwalifikacji do Euro 2016. „Orły Nawałki”pokonały Gruzinów 4:0, ale nasz bohater w tym meczu złamał rękę.

Rozbrat z piłką trwał trzy miesiące. Do kadry meczowej Kamil Grosicki wrócił pod koniec lutego, ale na powrót na boisko czekał do spotkania z Lille 15 marca 2015 roku. Od tego momentu wystąpił w kolejnych 10 spotkaniach Rennes, ale w zaledwie trzech od pierwszej minuty. Bilans za ten sezon ligowy był identyczny jak za poprzedni, zero goli i tylko trzy asysty. Mimo straconych miesięcy humor nie odpuszczał naszego reprezentanta. W taki sposób świętował zakończenie sezonu.

#Grosik #Borat #zakonczenie #sezonu #Ekipa #Stade #Rennais @staderennaisfc

A post shared by ⚽️TurboGrosik⚽️ (@kamilgrosicki10) on

Poziom Borata może to nie jest, ale i tak trzeba pochwalić za inwencję twórczą. Jednak zastanawia jedna rzecz. Przed sezonem było mówione, że celem są europejskie puchary (coroczne założenie Rennes), a ekipa Czerwono-Czarnych zapewniła sobie pewne, bo pewne, ale tylko utrzymanie, więc skąd ta euforia i „świętowanie”?

W przedsezonowych wywiadach (rozgrywki 2015/16) Kamil mówił, że w końcu wszystko idzie we właściwym kierunku. Wzmocnił się fizycznie, co jak twierdził, jest bardzo ważne, aby odnaleźć się w lidze francuskiej, nie miał żadnych problemów zdrowotnych. W skrócie – mieliśmy być świadkami Grosickiego w pełnej krasie. I byliśmy. Już w drugim spotkaniu sezonu dokonał sztuki, której nie udało mu się osiągnąć przez ostatnie dwa lata. Zdobył bramkę w spotkaniu ligowym. I choć jego status – wiecznego rezerwowego nie uległ zmianie, każde jego wejście ożywiało grę Rennes. Grosicki ciągnął zespół, który w końcu zaczął prezentować się na miarę oczekiwań.

Im lepsza była dyspozycja Kamila, tym coraz więcej mówiło się o ewentualnym odejściu zawodnika z Francji. Do końca rundy jesiennej wykręcił, jak na rezerwowego, naprawdę świetne liczby – pięć bramek i asysta w szesnastu spotkaniach, a tylko pięć rozpoczynał od pierwszej minuty. Zamiary odejścia potwierdza również fakt zmiany menadżera. Dotychczasowy pełnomocnik Mariusz Piekarski został zastąpiony przez niemiecką grupę menadżerską Pro Profil GMBH, reprezentującą m.in Manuela Neuera. Grosicki niezadowolony ze swojej roli rozpatrywał wiele kierunków, chodziło głównie o to, aby być jak najlepiej przygotowanym do zbliżających się finałów Euro 2016. Jedną z możliwości było przejście do Legii Warszawa, ale cena zaproponowana przez stołeczną drużynę (1,5 miliona euro) była daleka od oczekiwań władz Rennes.

Ostatecznie z  transferu nic nie wyszło, co więcej Kamil w marcu przedłużył umowę do czerwca 2019 roku. Miał być to ukłon w stronę francuskiej drużyny, która mogła tym samym żądać za usługi zawodnika wyższej ceny. Przy podpisywaniu nowej umowy miało paść zapewnienie, że przy satysfakcjonującej ofercie latem, klub nie będą robić problemu – jak czas pokazał, nie wywiązali się ze swoich wcześniejszych słów.

Wcześniej, w styczniu 2016 roku doszło do dość niespodziewanej zmiany na stanowisku trenera Rennes. Mimo najlepszych wyników od lat – szóste miejsce i strata zaledwie trzech punktów do podium, z klubu zwolniony został  Philippe Montanier. Nowym szkoleniowcem został Rolland Courbis. Francuz przed świętami Bożego Narodzenia zrezygnował z pracy w Olympique Marsylia. Od razu po tej decyzji otrzymał propozycję z Rennes, gdzie miał pełnić enigmatyczną funkcję „doradcy”. Dość toksyczna sytuacja prawda? Montanier wykręca bardzo przyzwoite wyniki, a tu nagle przychodzi nowy trener, który od teraz ma sprawować nieznaną funkcję w klubie. Tym bardziej natychmiastowe zatrudnienie Courbisa po zwolnieniu Montaniera, przedstawia sytuację tak, jakby dotychczasowy doradca czyhał na stanowisko trenera pierwszej drużyny.

Taka zmiana, przeprowadzona w sposób mało etyczny, była szansą dla Kamila Grosickiego. Montanier wielokrotnie powtarzał jak ważny to dla niego zawodnik, ale za słowami nie szły czyny. Courbis z początku również korzystał z usług Polaka raczej w drugiej połowie spotkań, ale od bramki z Toulouse 25.02 jego status uległ zmianie.

 

Źródło: transfermarkt.pl

Jak widać na powyższym zdjęciu, od tego spotkania Kamil Grosicki zaliczył najlepszy okres pod względem występów od pierwszej minuty od przyjścia w 2014 roku do Rennes. Oczywiście duży na to wpływ miała dobra dyspozycja, szczególnie w derbowym meczu z Nantes i  wygranym niemal w pojedynkę spotkaniu z Reims. Najlepszy sezon w Rennes Grosicki zakończył z dziewięcioma bramkami i czterema asystami w lidze. Był drugim najlepszym strzelcem drużyny, ustępując jedynie Ousmane Dembele, sprzedanemu latem do Borussii Dortmund za 15 milionów euro.

O aferze związanej z letnim przejściem Kamila do Burnley napisano już setki artykułów, także my tylko napomkniemy o całej sytuacji. Jak wcześniej wspominaliśmy, polski skrzydłowy miał dostać słowo, ze przy dobrej ofercie dostanie pozwolenie na odejście. Taka pojawiła się z Anglii, na wieść o czym włodarze Rennes stracili rozum, mając przed oczami jedynie przelatujące funty. W ostatnim dniu okienka transferowego Kamil dostał zgodę na opuszczenie zgrupowania kadry i poleciał na Wyspy, aby dopiąć szczegóły z Burnley. Przyparci do muru Anglicy zwiększyli swoją początkową ofertę z sześciu do ośmiu milionów euro. Jednak i to ostatecznie nie wystarczyło, jak mówił sam zawodnik w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” – Kluby się dogadały, byłby to naprawdę duży transfer (8 milionów euro przyp. red.), ale diabeł tkwi w szczegółach. Kilka osób nawaliło, których nazwisk nie chciałbym wymieniać. Skoro transfer nie wyszedł, to sam widzisz, że coś musiało pójść nie tak. Powiem szczerze, nie było to wszystko profesjonalnie robione. Coś tu poszło kompletnie nie tak jak powinno. Najpierw kluby powinny dogadać się ze mną, potem między sobą, a wyszedł z tego kompletny misz masz. Menedżerowie też popełnili błąd, nie było czasu na dalsze negocjacje, bo trzeba było wysyłać dokumenty. W ten sposób wszystko upadło.

Z wymarzonego transferu do Anglii została jedynie okładka „Przeglądu Sportowego” i wielkie rozgoryczenie względem aktualnego pracodawcy.

Wraz z reprezentacją Polski Kamil Grosicki zrobił historyczny wynik na Euro 2016, ale tuż po turnieju czekał go powrót do Francji i rozpoczęcie przygotowań do kolejnego sezonu w Ligue 1. Jeszcze przed turniejem, w maju, doszło do kolejnej zmiany na stanowisku trenera Rennes. Rollanda Courbisa zastąpił Christian Gourcuff, ojciec występującego w barwach Czerwono-Czarnych Yoanna Gourcuffa.

Czy po odejściu Dembele Kamil dostawał więcej szans na występy od pierwszych minut? Nie, znów musiał zadowolić się ławką rezerwowych, a znając charakter „Grosika” takiego rozwiązanie nie akceptował. Spytaliśmy się Christophera Tracy’ego oraz Mateusza Majaka – komentatora Ligue 1 w stacji Eleven o to, czemu na przestrzeni trzech lat Kamil Grosicki tak rzadko dostawał szansę gry od pierwszej minuty.

Trzy lata Kamila w Rennes, to jeden wielki paradoks: Znacznie lepiej się prezentował, kiedy wchodził na boisko jako rezerwowy (otrzymał przydomek „Super rezerwowy). Warte odnotowania jest to, że połowę swoich spotkań w Ligue 1 zaczynał na ławce. Niemniej jednak kibice zawsze go kochali, jego umiejętności czysto piłkarskie, jak i żarty upubliczniane w internecieChristopher Tracy
Kamil Grosicki chyba nigdy nie powie, że jest w 100% zadowolony ze swojego pobytu we Francji. Patrząc na liczbę minut rozegranych w poszczególnych sezonach nie można powiedzieć, że był podstawowym zawodnikiem Rennes. Każdy piłkarz chce grać jak najwięcej i najlepiej, zawsze od pierwszej minuty. Jednak w Bretanii znakomicie sprawdzał się w roli „jokera”. Myślę, że to też trzeba docenić. Kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt minut – Kamil zawsze dawał z siebie wszystko. Dlatego pewnie długo będziemy wspominać jego kapitalne wejścia. Zresztą dziennik „L’Equipe” bazując na liczbach mianował „Grosika” najlepszym „jokerem” ostatnich 5 lat ligi francuskiejMateusz Majak

Przyjście nowego trenera, po raz kolejny, nie zmieniło sytuacji naszego skrzydłowego. Punktował, jak choćby w spotkaniu z Marsylią czy Nantes (dwie bramki, derbowe spotkania wyjątkowo mu wychodziły), ale było widać, że zrodził się konflikt między nim a Gourcuffem. W poprzednich latach takie problemy nie wychodziły na światło dzienne.

Konflikt między zawodnikiem a trenerem wynikał z założeń taktycznych Gourcuffa. Według niego Kamil miał problem z wywiązywaniem się z boiskowych obowiązków Christopher Tracy

Mimo wszystko liczby przemawiały za Grosickim, tym bardziej że początkowa dobra dyspozycja Rennes, przerodziła się w duży kryzys, który nieprzerwanie trwa od grudnia.

Nie da się ukryć, że Stade Rennes aktualnie znajduje się w sporym dołku. Od 4 grudnia zespół wygrał tylko jedno spotkanie i to w Pucharze Francji z niżej notowanym rywalem. W lidze natomiast przegrał trzy mecze, a pięć zremisował. Udany początek sezonu, zwłaszcza świetne mecze na własnym stadionie, z którego do grudnia nikt nie wywiózł kompletu punktów, mogły wskazywać na to, że celem będzie walka o europejskie puchary. Władze klubu w tym momencie mówią, że nigdy nie stawiały przed drużyną takich wymagań (hmm, już to kiedyś słyszeliśmy). Jednak jeżeli takowe były, to szybko zostały zweryfikowane. Przyszedł spadek formy i szybko okazało się, że Rennes nie jest w stanie zatrzymać u siebie najlepszych piłkarzy. Sytuacja jest na tyle ciężka, że prezydent klubu – Rene Ruello – otwarcie mówi, że sukcesem w tym sezonie będzie zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce, a i czternaste nie będzie złe Mateusz Majak

Pierwsza runda szybko minęła, Kamil grał poprawnie, więc wrócił jak bumerang temat jego wyjazdu do Anglii. Zimą z klubu odeszli dwaj skrzydłowi Paul-Georges Ntep i Pedro Henrique, także pojawił się niepokój, że władze Rennes nie pozwolą na odejście Grosickiego, ponieważ w takim wypadku zespół zostałby pozbawiony skrzydeł, które były najgroźniejszą bronią Czerwono-Czarnych. Jednak przejście do Hull City zakończyło się sukcesem, choć dopinanie transferu znów odbywało się w ostatnim dniu okienka transferowego. Klub zyskał dziewięć milionów euro za Polaka, ale nie wzmocnił się godnymi zastępcami. My, fani francuskiego futbolu, ubolewamy nad stratą tak błyskotliwego zawodnika, jakim niewątpliwie jest Kamil Grosicki, ale gra w Anglii od zawsze była marzeniem „Grosika”, także nie pozostawia nam nic innego jak życzyć mu powodzenia. Może na stare lata wróci jeszcze do Ligue 1? Na koniec zapytaliśmy się Christophera o jego ocenę tego transferu i o to, jak to odejście wpłynie na dyspozycje Rennes w drugiej części sezonu.

Jeśli weźmiemy pod uwagę miejsce Hull City w Premier League, można stwierdzić, że nie było to najlepsze posunięcie Kamila. Jednak gra w Anglii była jego odwiecznym marzeniem. Dwaj nowi skrzydłowi Stade Rennais, to Kongijczyk Firmin Mubele i doświadczony Morgan Amalfintano. Wydaję mi się, że mimo słabej dyspozycji Christian Gourcuff zachowa posadę do końca sezonu. Klub ma długoterminowe plany i nie chcą powtórzyć błędu z 2002 roku, kiedy przy pierwszym podejściu Gourcuffa do Rennes, został on zwolniony zaledwie po roku pracy. Sądzę, że Rennes nie ma szans na walkę o pierwszą piątkę. Nawet jeśli taki zawodnik jak Yoann Gourcuff nawiąże do najlepszych lat z kariery, to pozycja w okolicach środka tabeli będzie uznawane za satysfakcjonujący wynik.Christopher Tracy