14 Mar Bezdomni z Saint-Ouen

Byli o krok od powrotu do piłkarskiej elity, jednak do awansu zabrakło zaledwie punktu. Red Star drugi sezon z rzędu gra na zapleczu francuskiej ekstraklasy, a kibiców z podparyskiego Saint-Ouen wciąż dręczy to samo pytanie – czy w kolejnych rozgrywkach klub z Północnej dzielnicy stolicy znów będzie musiał szukać sobie zastępczego domu?

Do historycznego sukcesu zabrakło zaledwie punktu. Drugoligowy beniaminek był dosłownie o włos od sensacji, a Red Star do samego końca rozgrywek walczyło o awans. Ostatecznie zespół zakończył rozgrywki na piątym miejscu, ze stratą jednego oczka do podium. Kibice ze stolicy Francji muszą dalej uzbroić się w cierpliwość, na stołeczne derby trzeba będzie jeszcze poczekać… Wynik ten był mimo wszystko ogromnym sukcesem dla drużyny z Północy Paryża. Przed sezonem nikt nie spodziewał się, iż klub o najmniejszym budżecie w lidze będzie w stanie walczyć o czołowe lokaty. Potwierdzają to obecne rozgrywki, w których nie jest już tak różowo – zamiast znów bić się o czołowe lokaty Red Star musi walczyć o utrzymanie w Ligue 2. W ostatnich dwóch dekadach zespół znalazł się na peryferii francuskiego futbolu, grając głównie w półzawodowej trzeciej lidze bądź na amatorskim czwartym szczeblu. Swoje największe sukcesy klub z Saint-Ouen osiągnął jeszcze przed II Wojną Światową (Red Star pięciokrotnie zdobył wówczas Puchar Francji). Po tych sukcesach klub odszedł jednak w zapomnienie, czego dzisiaj symbolem jest obiekt Red Staru – Stade Bauer.

 

Zapomniana legenda

Rozpoczynając wyprawę w Północnej części stolicy Francji, warto zajrzeć do kultowego baru L’Olympic, który mieści się naprzeciwko stadionowych bram. Tutaj na dobre zaczyna się nasza podróż w przeszłość, a sam bar jakby trzydzieści lat temu zatrzymał się w czasie. Na miejscu spotykamy Erwana, znawcę paryskiego futbolu, który tego dnia oprowadził nas po dzielnicy. Gdy dziesięć lat temu zacząłem przychodzić na Stade Bauer, na trybunach było może z czterysta osób. Sami romantycy futbolu, po kilku meczach wszyscy się znaliśmy. Ostatnio wróciła moda na Red Star, zwłaszcza po tym jak PSG przejęli Katarczycy. Pewnie też przyczyniły się do tego sportowe sukcesy – rozpoczyna dyskusję. Choć pierwszy zespół od ponad roku nie grał tutaj oficjalnego spotkania, usytuowany w sercu dzielnicy obiekt tętni życiem. Na sztucznej murawie stadionu codziennie trenują grupy młodzieżowe z futbolowej akademii. Klub kładzie duży nacisk na wychowanie miejscowej młodzieży, zarówno piłkarsko jak i poza nim. Red Star zawsze mocno udzielał się społecznie – tłumaczy Erwan.

RedStar-14
RedStar-8
RedStar-7
RedStar-22

Stade Bauer mieści się nieopodal pchlego targu, na którym podobnie jak kiedyś na warszawskim Stadionie X-Lecia, można podobno kupić wszystko. Obiekt otaczają wysokie budynki z pobliskiego osiedla. Najbardziej wyróżnia się blok usytuowany za jedną z bramek, który oferuje pełen widok na płytę boiska. Często zdarzało się, że kilku sympatyków obserwowało spotkanie z okna własnego mieszkania – wspomina Erwan. Piękne widoki oferują także trybuny Stade Bauer. W oddali, na horyzoncie, nie trudno dostrzec Montmartre i Bazylikę Sacre-Coeur. Zaniedbany przedwojenny obiekt do dzisiaj zachował urok i klimat, jaki trudno znaleźć na innych francuskich boiskach. Z wyglądu, zwłaszcza za sprawą najstarszej trybuny, Stade Bauer przyjął istnie brytyjski styl. Znakiem szczególnym są stalowe belki między sektorami, które przypominają te z Goodison Park czy innych obiektów zza Kanału La Manche. Niestety z czasem stadion o pojemności 18 tys. widzów powoli zamienił się w ruinę i obecnie nie przypomina już areny, która na początku ubiegłego stulecia gościła mecze reprezentacji Francji.

To miejsce kultowe. Przed wojną grali tutaj najlepsi na świecie, a w 1998 roku same gwiazdy z Ronaldo na czele – przypomina Miguel, jeden z trenerów klubowej akademii. Przed MŚ stadion zyskał nawet nową krytą trybunę za jedną z bramek, jednak prawie nigdy z niej nie korzystano. W niższych ligach mogliśmy wpuścić niecałe trzy tysiące kibiców. Na większą ilość trzeba było spełniać wyższe wymogi, których nie byliśmy w stanie zrealizować. Widzisz tę trybunę? Po tym jak zawalił się dach wpuszczamy tam tylko garstkę przyjezdnych kibiców. We Francji pełno jest norm, na wszystko trzeba mieć papiery – dodaje.

RedStar-13
RedStar-19
RedStar-17
RedStar-5
RedStar-4

Zadaszenie bocznej trybuny zawaliło się na skutek pamiętnej we Francji wichury z grudnia 1999 roku. Z powodu braku środków, do dziś nie naprawiono szkód jakie wówczas wyrządził żywioł. Od tego czasu sektory niszczeją, zarośnięte trawą. Niedługo wyrośnie tam drzewo – żartuje Miguel. Legendę obiektu próbowano wskrzesić podczas francuskiego mundialu, a reprezentacja Brazylii zagrała tutaj nawet jeden z meczów przygotowawczych. 3 czerwca 1998 roku piłkarze Mario Zagallo pokonali Andorę 3:0, po bramkach Cafu, Rivaldo i Giovanniego. W zespole późniejszych finalistów mistrzostw grali m.in. Ronaldo, Dunga i Roberto Carlos. O podobnej karierze z pewnością marzą dzieci, które dzisiaj w tym samym miejscu zbierają pierwsze piłkarskie szlify.

 

Bezdomny klub

Niestety próba rewitalizacji nie powiodła się, głównie przez brak sportowych sukcesów Red Staru. Na początku wieku klub stracił zawodowy status i rozpoczął długą tułaczkę po niższych ligach. W trzeciej lidze, gdy pojemność obiektu zredukowano do 3 tys. widzów, kibice Red Staru gromadzili się głównie na najstarszej trybunie – wspomina Erwan. Niestety romantyzm fanów brutalnie przerwał ubiegłoroczny awans do Ligue 2. Klub znów wrócił do zawodowego grona, a restrykcyjne wymogi licencyjne stały się barierą nie do przejścia. Mimo trzech remontów żadna trybuna nie spełnia obecnie wymogów licencyjnych, a w poprzednich rozgrywkach Red Star rozgrywał swoje spotkania przy pustych trybunach w oddalonym o 80 km Beauvais.

Ostatecznie to właśnie brak wsparcia swoich kibiców sprawił, iż misja awansu do Ligue 1 stała się trudniejsza. Na wyjeździe klub spisywał się najlepiej ze wszystkich, jednak w Beauvais Red Star zaliczył aż siedem porażek. W obecnym sezonie klub znów tymczasowo zmienił lokalizację. Przynajmniej na jeden sezon zawitał na Stade Jean-Bouin nieopodal Parc des Princes, gdzie na co dzień swoje spotkania rozgrywają rugbiści z paryskiego Stade Francais. Na szczęście skończyły się dalekie i uciążliwe wyjazdy, aby oglądać mecze Red Staru. Beauvais było zdecydowanie za daleko, przez co w ubiegłym sezonie nie obejrzałem żadnego spotkania. Klub rozdawał wejściówki, organizował nawet wyjazdy ale prawie nikt nie jeździł – mówi Miguel.

Aby Red Star znów rozgrywał swoje spotkanie na Stade Bauer, niezbędna jest gruntowna renowacja całego obiektu. Na ten cel miasto jest w stanie przeznaczyć zaledwie milion euro. Potrzeby są jednak pięciokrotnie większe. Sprawy w swoje ręce wzięli więc miejscowi kibice, którzy w internecie rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na remont stadionu. Potrzeba ponad pięć milionów euro, żeby przystosować ten obiekt do wymogów licencyjnych. Tegoroczny budżet klubu wynosił 8 milionów i był jednym z najmniejszych w Ligue 2. Nie ma co ukrywać dalej jesteśmy amatorskim klubem, tylko że w zawodowym świecie – opowiada z Miguel.

RedStar-10
RedStar-2
RedStar-16

W pierwszym czasie, zgromadzone środki mają sfinansować ewaluację stanu całego budynku. Dopiero ona oszacuje końcowy koszt renowacji. Cel jest prosty: spełnić wszystkie warunki licencyjne, aby na stadionie znów pojawili się lokalni kibice. O co walczą fani? Zasłużony Stade Bauer jest częścią piłkarskiej historii Paryża. Z tym miejscem związanych jest mnóstwo anegdot i historii, nie tylko dotyczących futbolu. Podczas okupacji, niemiecki Wehrmacht zamienił to miejsce w skład amunicji dla stacjonujących w Paryżu oddziałów. Sama nazwa obiektu pochodzi od lekarza, francuskiego partyzanta podczas II Wojny Światowej. Dusza klubu należy do Saint-Ouen, o czym przypominają liczne zdjęcia i puchary w gablocie przy wejściu na stadion.

Kolejna relokacja mobilizuje kibiców, którzy nie mogą liczyć na wsparcie miasta. Jeżeli bierność lokalnych władz dalej będzie się przeciągać, fani mogą samemu chwycić na łopaty. W Berlinie, kibice miejscowego Unionu są wzorem dla całej społeczności Red Staru. Niemieccy kibice sami sfinansowali i wyremontowali obiekt, na którym gra drugoligowy zespół. Oba przykłady pokazują, że wciąż istnieją miejsca, gdzie komercjalizacja futbolu jeszcze nie dotarła.

Jordan Berndt
Tekst ukazał się w tygodniku Piłka Nożna (nr.2241)