25 Mar Wielka nadzieja luksemburskiego futbolu

Przed nami pojedynek Francji z Luksemburgiem w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2018, dlatego chcemy z tej okazji wspomnieć o zawodniku, który zaledwie miesiąc temu skończył siedemnaście lat, a zdążył już zadebiutować w Ligue 1 i reprezentacji Luksemburga dla której zdobył też jednego gola. Jest również pierwszym zawodnikiem z rocznika 2000, który zaliczył debiut w jednej z pięciu najsilniejszych lig. Nie bez powodu nazywany jest wielkim talentem i w Metz wiążą z nim duże nadzieje.

Co może robić chłopak w wieku 16 lat, na dodatek mieszkający w kraju mniejszym od województwa opolskiego? Stawianie na sport w Luksemburgu nie wydaje się najlepszą opcją, ale Vincent Thill udowadnia, że mając talent i zapał do ciężkiej pracy, można zbudować sobie ciekawe perspektywy. Ten chłopak jest powiewem świeżego powietrza dla kraju wciśniętego pomiędzy Francję, Belgię i Niemcy. Na razie nie możemy powiedzieć o niczym więcej. Thill jest wielkim talentem, ale czeka go jeszcze długa (wyboista) droga do sukcesu.

16 lat, 7 miesięcy i 15 dni, tyle dokładnie miał ten chłopak, kiedy wchodził na murawę w meczu z Bordeaux. Nie napisał wielkiej historii, ponieważ zagrał tylko 9 minut i ten wynik nie zmienił się do dzisiaj. Nie został też najmłodszym zawodnikiem w historii Ligue 1 (rekordzistą jest Laurent Paganelli 15 lat, 10 miesięcy i 5 dni). Jednak jest pierwszym zawodnikiem urodzonym w 2000 roku, który zaliczył debiut w jednej z pięciu najmocniejszych lig na Starym Kontynencie. Nawet mając duże problemy z obsadą pozycji ofensywnego pomocnika, Philippe Hinschberger nie myślał o dalszym ogrywaniu Vincenta w pierwszym zespole:

„On nie pojawił się znikąd. Trenował z nami w trakcie przygotowań do sezonu. Znamy jego możliwości. Naszym celem nie jest natychmiastowe uczynienie go niekwestionowanym zawodnikiem pierwszego składu. Musi się jeszcze wiele nauczyć.”

Hinschberger zdaje sobie sprawę z tego jaki talent ma w swoim zespole i podejmuje wszelkie środki ostrożności. Wszedł do gry w meczu z Bordeaux, ale w kolejnych spotkaniach z Montpellier i Monaco został na ławce. Czy to słuszne podejście, przekonamy się dopiero za kilka lat.

Nie chcę być szalony, nie zamierzam wpuszczać go na boisko przeciwko Montpellier, kiedy prowadzimy 1-0. Naszym celem jest danie mu szansy w najlepszych warunkach” – dodaje trener FC Metz.

Zdecydowanie ze zdaniem swojego kolegi po fachu nie zgadza się selekcjoner reprezentacji Luksemburga, Luc Holtz we wrześniu po meczu z Bułgarią w eliminacjach do MŚ (Thill zaliczył trzeci występ w narodowych barwach) powiedział: „Zespół musi być zbudowany wokół tego dzieciaka”.

Braki w doświadczeniu i warunkach fizycznych (176 cm, 69kg), wyrównują ponadprzeciętne umiejętności, które pozwalają mu wyróżniać się na tle rówieśników, ale również wśród wielu starszych zawodników. Chirurgiczna precyzja w lewej nodze, precyzyjne podania i strzały z dystansu, niesamowita technika i czytanie gry, które pozwala mu unikać wielu pojedynków. To są wrodzone cechy należące do niekonwencjonalnego talentu. Denis Schaeffer, dyrektor szkolenia FC Metz, pracował trzy lata temu przy rekrutacji Vincenta i w ten sposób wspomina tamten dzień:

„To Philippe Gaillot (obecnie zastępca dyrektora generalnego), był moim doradcą. Pojechaliśmy zobaczyć jego starszego brata Sébastiena i odkryliśmy młodszego. On widział wszystko wcześniej niż inni i nadawał tempo. Widać było, że Vincent wie jak ważny jest kolektyw, co jest rzadkością w wieku dwunastu lat.”

Po tej wizycie został zawodnikiem Metz i wylądował w zespole U13. Pod koniec poprzedniego sezonu podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt na okres trzech lat. Nowy status w klubie na pewno nie zamieszał mu w głowie Vincent ma taką chęć do gry, że jest szczęśliwy zawsze będąc na boisku niezależnie od drużyny w której gra. To jest bardzo ważne, aby zachować spontaniczność.” – powiedział jego agent Didier Philippe.

Denis Schaeffer ma w zanadrzu anegdotę, która może pomóc nam scharakteryzować tego młodego zawodnika: „W dniu kiedy podpisaliśmy z nim profesjonalny kontrakt, byłem ja, prezydent Bernard Serin i Philippe Gaillot. Powiedzieliśmy mu, że pod koniec czerwca wróci do treningów z pierwszym zespołem. On miał tylko jedną prośbę. Chciał zagrać w finale Coupe de Lorraine ze swoimi kumplami z zespołu U17. To było jego jedyne życzenie. Oczywiście wydaliśmy na to zgodę. To znakomicie świadczy o jego podejściu.”

W Metz Thill porównywany jest do Miralema Pjanicia, który również grał w juniorskich zespołach tego klubu. O ile różnią się pozycjami na boisku, bo Vincent może grać tylko jako „10”, natomiast zawodnik Juventusu może być ustawiony nieco głębiej lub na boku, to ich historie mają pewne punkty, które nachodzą na siebie. Obaj grali w młodzieżowych reprezentacjach Luksemburga, w młodym wieku zaliczyli debiut w Ligue 1 i nie mogli narzekać na zainteresowanie wielkich klubów. Bayern Monachium był bardzo zainteresowany sprowadzeniem Vincenta i nawet zeszłej wiosny do klubu wpłynęła oferta w wysokości 6 milionów euro. Nawet Rummenigge miał pofatygować się do Metz. Jednak sam zawodnik i jego rodzina postawili na stabilny rozwój. Z jednej strony odejście byłoby otwarciem kolejnych drzwi do wielkiej kariery, ale Metz również posiada duże doświadczenie w szkoleniu młodzieży, a świadczą o tym nazwiska Pjanić, Adebayor, Koulibaly, Saha, Cissé i Mané.

„Jego odejście nie byłoby dobrą decyzją. W Bayernie mógłby liczyć na grę w zespole rezerw lub U19, czy to byłoby lepsze dla jego rozwoju? Nie zawsze nazwa klubu jest najważniejsza.” – powiedział Didier Philippe.

Decyzja o pozostaniu w Metz była chwalona przede wszystkim przez ludzi z najbliższego otoczenia klubu. Jednak dla jego rodziców wybór był jasny i zdecydowanie wiedzą co robią, bo w przeszłości oboje grali w piłkę nożną i reprezentowali Luksemburg. Zresztą cała rodzina stawia na futbol, ponieważ jego dwaj starsi bracia występują w Progrès Niederkorn (luksemburska pierwsza liga), a jest jeszcze siedmioletni Marek, który też trenuje piłkę nożną i z pewnością będzie chciał iść w ślady brata.

Nie wszyscy byli zadowoleni, że rodzina Thill odmówiła Bayernowi. W Luksemburgu ten klub cieszy się dużą popularnością i ma w tym kraju bardzo wielu kibiców: „Zostaliśmy znienawidzeni. Najnudniejsza była tutaj praca, bo wszyscy chcieli z nami o tym rozmawiać.” – powiedział ojciec Vincenta.

Takiego talentu Luksemburg nie miał od czasów Pjanicia, który ostatecznie zdecydował się reprezentować Bośnię i Hercegowinę. Wczesne powoływanie do seniorskiej kadry i zaliczenie pierwszych występów miałyna celu między innymi zablokowanie ewentualnej zmiany reprezentacji, ale przede wszystkim motywowane było wielkim potencjałem zawodnika. Do tej pory Vincent zagrał w trzech spotkaniach i strzelił jednego gola. W maju ubiegłego roku został najmłodszym strzelcem w swojej drużynie narodowej. W towarzyskim meczu z Nigerią trafił do siatki rywali w momencie, kiedy losy rywalizacji były już rozstrzygnięte, ale i tak jego radość była ogromna „Jakby zdobył Mistrzostwo Świata” – powiedział Aurélien Joachim, dziennikarz z Luksemburga.

Taki talent zdarza się raz na długie lata, tym bardziej nie można się dziwić luksemburczykom, którzy są dumni ze swojego rodaka i chcą żeby osiągnął w piłce jak najwięcej. Patrząc na ich ligę i reprezentację, to taki Vincent jest wprost darem od Boga. Oprócz talentu ma dobre podejście i widać również, że otoczony jest odpowiednimi osobami. Wydaje się, że ma praktycznie wszystko co jest potrzebne do odpowiedniego rozwoju. Jaki poziom uda mu się osiągnąć? Najbliższe dwa – trzy lata będą decydujące.