08 Cze Ucieczka czy pogoń za marzeniami?

Cofnijmy się w czasie. Jest 29 kwietnia, Nantes wygrywa z Lorient 1:0, a po meczu dostajemy informację, że Sérgio Conceição przedłuża kontrakt z klubem do 2020 roku. Dostajemy jasny sygnał, że Waldemar Kita chce zbudować projekt na kilka sezonów. Kibice zaczynają wierzyć, że w kolejnym sezonie uda się powalczyć o coś więcej, a my już zaczęliśmy typować Nantes do miana czarnego konia następnego sezonu.

Mija miesiąc i to wszystko burzy się jak domek z kart. Conceição ogłasza, że chce odejść, a kibice tego klubu z niedowierzania zbierają szczęki z podłogi. Sam Marcelo Bielsa nie powstydziłby się takiego pożegnania, chociaż porównywanie obu panów mija się z celem i mogłoby zahaczać o świętokradztwo. Sergio na pewno nie należy do tej grupy trenerów, którzy przywiązują się do swojego miejsca pracy. Tylko dwa razy pracował w jednym klubie dłużej niż rok:

 

Académica Coimbra, 455 dni, 41 meczów
SC Olhanense, 371 dni, 30 meczów
SC Braga, 364 dni, 45 meczów
Vitória Guimarães, 281 dni, 31 meczów
FC Nantes, 180 dni, 26 meczów

 

Pewnie nie zdążył nawet dobrze poznać miasta, ale wykonał kawał dobrej roboty. Od pierwszego meczu widać było zmianę w stylu gry zespołu. Wcześniej Nantes oddawało inicjatywę rywalom, było przestraszone i najchętniej oddałoby punkty bez walki. Portugalczyk sprawił, że „Kanarki” chciały atakować i gotowe były gryźć rywali po kostkach, nie ważne kto stał naprzeciwko, oni chcieli wygrywać. Był wymagający, ale to dało oczekiwane skutki. Wprowadził swoje porządki i udowodnił, że jest dobrym trenerem, a Nantes zatrudniając go dokonało chyba najlepszego wzmocnienia w ostatnich latach.

Czy możemy go nazwać karierowiczem, który każdy kolejny klub traktuje jako trampolinę? Nie możemy tego wykluczyć. Na pewno trudno oprzeć na nim długoterminowy projekt. Widać, że zależy mu na jak najszybszym wskoczeniu na szczyt i chyba mu się udało. Objąć posadę trenera FC Porto to nie byle gratka. Tym bardziej dla człowieka, który grał w młodzieżowych drużynach tego klubu, a później występował w pierwszym zespole. Po prostu spełnia swoje marzenia. Przecież nikt nie słyszał, ani nie mówił o jego odejściu do momentu, kiedy pojawiło się zainteresowanie ze strony „Smoków”. Z drugiej strony taka szansa trafia się raz na na jakiś czas i oferta z Porto z pewnością należała do tych, których się po prostu nie odrzuca.

We wtorek Conceição wydał oświadczenie w którym pożegnał się z kibicami, podziękował za ten dobry czas i życzył powodzenia (na pewno się przyda). Jako jeden z powodów swojej decyzji podawał chorobę żony. Napisał, że bardziej niż kiedykolwiek musi być obecny przy niej na co dzień. Praca w Porto na pewno będzie wymagać od niego dużo zaangażowania, a przy chorobie małżonki, będzie musiał momentami pracować na pół gwizdka, zobaczymy jak to odbije się na wynikach. Oczywiście takie wnioski nasuwają się po przeczytaniu tego obwieszczenia. Z pewnością jest gotowy na takie wyzwanie.

Szkoda jest Waldemara Kity, który był zaskoczony decyzją swojego pracownika. Na pewno wszystkie plany na letnie okienko zostały podporządkowane pod odchodzący sztab szkoleniowy. Teraz trzeba szukać zastępcy i z nim budować wizję na najbliższe miesiące. Kto wie, czy znów uda się trafić na tak dobrego trenera, a może będzie to ktoś w stylu Girarda lub Der Zakariana? Wtedy znów przed oczami właściciela „Kanarków” może stanąć obraz kibiców próbujących dostać się na trybunę VIP, a przecież wiele nie trzeba by znów rozpalić konflikt z sympatykami FCN.

Szkoda również kibiców, którzy uwierzyli w odwrócenie się karty i możliwości powalczenia o coś więcej niż w ostatnich latach. W ich głowach tlą się marzenia o powrocie Nantes do czołówki i choć mogą to być utopijne myśli, to jednak w sezonie 17/18 mogli nieźle namieszać. Fani nie będą śpiewać o nim piosenek i tworzyć murali. Teraz przemawia przez nich złość, ale zaraz im przejdzie i zapomną.

Jeśli mielibyśmy się doszukiwać plusów tej sytuacji, to na pewno trzeba pomyśleć o Mariuszu Stępińskim. Dla niego zmiana trenera może być szansą na powrót do pierwszego składu i pokazanie się z dobrej strony. Kto wie, czy nie za wcześnie został skreślony przez Portugalczyka, ale skoro Conceição potrafił wyciągnąć Nantes z 19 miejsca na 7. to nie możemy zarzucić mu braku kompetencji i podejmowania złych decyzji.

Na jaką rekompensatę mogą liczyć „Kanarki”? Przede wszystkim Porto zapłaci im 3 miliony euro, a dodatkowo do Nantes trafi dwóch zawodników. Chidozie Awaziem i Joris Kayembe, pierwszy zostanie wypożyczony na rok, natomiast drugi przeniesie się na Stade de la Beaujoire na zasadzie transferu definitywnego. Obaj uważani są za zawodników z dużym potencjałem i w nowym klubie mogą mieć z nich dużo pociechy. Jednak to wszystko może okazać się marnym pocieszeniem przy stracie trenera, który zmienił oblicze drużyny i wprowadził ją do górnej części tabeli, wyciskając maksimum ze wszystkich zawodników. Conceição dał też nadzieję, którą sam odebrał.