17 Cze 87′ Stracona Generacja

Rozpoczynające się właśnie w Polsce Mistrzostwa Europy U-21 są doskonałą okazją, aby przypomnieć największy triumf francuskiej piłki młodzieżowej. Złota piłkarska generacja z rocznika 1987 kończy w tym roku trzydzieści lat. Karim Benzema, Hatem Ben Arfa, Samir Nasri i Jérémy Ménez powinni znajdować się w kulminacyjnym momencie swoich karier. Co stało się z cudownym pokoleniem, które miało dać Francji drugą gwiazdkę na trykocie z kogutem? Dlaczego liderzy zespołu, który zdobył złoty medal na Mistrzostwach Europy do lat 17 w 2004 roku, nie stanowią dzisiaj o sile Trójkolorowych?

 

Lionel Messi, Edinson Cavani, Luis Suarez, Karim Benzema, Cesc Fabregas – rocznik ‘87 powinien budzić pozytywne skojarzenia dla każdego konesera futbolu. Wymienione wcześniej gwiazdy światowej piłki pokonają w tym roku symboliczną barierę trzydziestu lat. Z tym pokoleniem wielkie nadzieje wiązano również we Francji, szczególnie po tym, gdy w 2004 roku ówczesna młodzieżówka zdobyła złoty medal podczas Mistrzostw Europy do lat 17. Po paśmie sukcesów seniorskiej kadry na przełomie XX i XXI wieku wydawało się, że następcy Zinedine’a Zidane’a są na wyciągniecie ręki. Trzynaście lat temu zespół Philippe’a Bergeroo pokonał w finale Hiszpanię z Fabregasem i Pique w składzie. Francuzów, którzy byli gospodarzami turnieju, do zwycięstwa poprowadzili Karim Benzema, Samir Nasri, Hatem Ben Arfa oraz Jérémy Ménez. W kolejnych latach utalentowana czwórka miała być gwarancją powrotu Francji na szczyt światowego futbolu. Rzeczywistość okazała się jednak całkiem inna, a pokrętne drogi piłkarskich karier nie przyniosły im chwały w koszulce Les Bleus. Spośród wymienionych wyżej zawodników tylko Karim Benzema zdołał na dłużej zaistnieć w seniorskiej kadrze, ale dzisiaj nawet jego na próżno szukać w zespole Didiera Deschamps. Po naszym sukcesie kluby zaczęły podpisywać z zawodnikami profesjonalne kontrakty. Bali się, że po zwycięzców Euro U17 zgłoszą się zagraniczne kluby i chcieli się zabezpieczyć. Tym samym piłkarze, którzy nie mieli jeszcze 18 lat zaczęli zarabiać bajeczne pieniądze. Nic dziwnego, że wielu z nich nic już później nie osiągnęło – stwierdził w jednym z wywiadów trener Bergeroo.

Ich miejsce w szeregach Les Bleus zajmują dzisiaj inni przedstawiciele pokolenia ‘87. Po Euro 2016 stało się jasne, że rolę liderów pełnią obecnie Blaise Matuidi czy Dimitri Payet. Co ciekawe żaden z nich nie stanowił o sile złotej drużyny z 2004 roku… bo po prostu nie dostali wtedy powołania. Co więcej, Dimitri Payet rozpoczynał wówczas treningi w rezerwach FC Nantes, po tym jak zrezygnowano z niego w prestiżowej akademii Le Havre. Jedynym przedstawicielem tamtego zespołu, który znalazł się też na liście powołanych na Euro 2016, był Benoit Costil – trzeci bramkarz w kadrze Trójkolorowych. Gdzie zatem podziała się cała reszta? Dlaczego żaden z liderów cudownego rocznika 1987 nie osiągnął podobnych sukcesów w seniorskiej reprezentacji?

 

Generacja aferzystów

Złota kadra z turnieju z 2004 roku jest we Francji synonimem porażki, zmarnowanego talentu, arogancji i szpanerstwa. Piłkarze, którzy wtedy sięgnęli po tytuł młodzieżowych mistrzów Europy, stali się ofiarami zbyt wczesnego sukcesu. Futbol nie wybacza błędów, a tych w karierach Benzemy, Ben Arfy, Méneza czy Nasriego nie brakowało. Żaden  z nich nigdy nie dotarł i już pewnie nie dotrze do futbolowego eldorado, które było im przecież pisane. Ostre słowa krytyki w ich kierunku wcale nie są na wyrost, bowiem spory wpływ na ich reprezentacyjną karierę miały pozaboiskowe afery. Ciąg niesprzyjających wydarzeń rozpoczął się przed Mistrzostwami Świata w RPA. To właśnie wtedy wybuchł skandal obyczajowy z udziałem nieletniej prostytutki Zahii Dehar, z usług której mieli korzystać m.in. Karim Benzema oraz Franck Ribéry. Klimatu wokół reprezentacji nie poprawił późniejszy strajk podczas mundialu, choć w gronie powołanych nie było wówczas żadnego przedstawiciela z rocznika 1987. Przejęcie sterów przez tych ostatnich miało nastąpić dwa lata później, już za kadencji Laurenta Blanca podczas Euro 2012. Na Ukrainie, gdzie swoje mecze rozgrywali Francuzi, pierwszy raz w dorosłej reprezentacji w komplecie znalazła się cała czwórka – Ménez, Ben Arfa, Benzema i Nasri. Turniej znów jednak zakończył się w atmosferze skandalu – tym razem w główną rolę wcielił się Samir Nasri. Wychowanek Olympique Marsylia najpierw publicznie obraził, a następnie chciał pobić jednego z dziennikarzy L’Equipe. Ówczesny selekcjoner Laurent Blanc, podobnie jak Raymond Domenech, nie zdołał zbudować solidnego i trwałego zespołu wokół tych piłkarzy. Po mistrzostwach jego miejsce zajął Didier Deschamps, który w perspektywie przygotowań do Euro 2016 zdecydował się na dość radykalne decyzje. Wobec wcześniejszych skandali, problemów wychowawczych i średnich występów w barwach Trójkolorowych, DD stopniowo rezygnował z usług krnąbrnych piłkarzy. Choć po znakomitym sezonie w barwach Nicei Hatem Ben Arfa był bliski powrotu do kadry przed Euro 2016, nawet on nie znalazł się wśród powołanych. Tym samym Deschamps definitywnie zamknął pewien rozdział w reprezentacji Francji.

 

 

Karim Benzema

(Debiut w 2007 roku, 81 meczów w dorosłej kadrze, 27 bramek)

Podczas turnieju w 2004 roku był zaledwie rezerwowym, ale to właśnie wychowanek Olympique Lyon osiągnął najwięcej spośród wszystkich członków złotej kadry. Wspólnie z Cristiano Ronaldo tworzy obecnie jeden z najlepszych ofensywnych duetów w Europie. W barwach Królewskich Benzema trzykrotnie sięgnął po puchar Ligi Mistrzów i pięciokrotnie znajdował się w gronie najlepszych piłkarzy globu, wyróżnionych przez redakcję France Football. Sukcesów indywidualnych i klubowych nie zdołał jednak przenieść do reprezentacji, z którą zagrał na trzech wielkich imprezach (Euro 2008, Euro 2012 i Mistrzostwa Świata w 2014 roku). Fakt, iż jako reprezentant nie chciał odśpiewywać przedmeczowej Marsylianki sprawiał, że nigdy nie był ulubieńcem kibiców. Sam oświadczył w jednym z wywiadów, że nikt nie zmusi go do śpiewania hymnu. Ostatecznie jego karierę w kadrze zakończył skandal z sekstaśmą Mathieu Valbueny, którą zastraszono ówczesnego piłkarza Olympique Lyon. Według śledczych, Benzema miał być jedną z kilku osób wywierających wpływ na Valbuenę, aby ten zapłacił szantażystom. Z powodu prowadzonego przez francuską policję postępowania, jeszcze przed Euro 2016 Karim został odsunięty od kadry przez władze krajowej Federacji Piłkarskiej. Tym tematem żyła wówczas cała Francja, a swoją opinię chętnie wyrażali też politycy na czele z ówczesnym Premierem Manuelem Vallsem. Reprezentant kraju powinien być wzorem dla młodych ludzi. Jeżeli nim nie jest, nie ma dla niego miejsca w kadrze – grzmiał wówczas Premier Valls, prywatnie sympatyk FC Barcelony. Ostatecznie jego prośby zostały spełnione, a Karim Benzema od października 2015 roku nie założył koszulki Les Tricolores.

 

Jérémy Ménez

(Debiut w 2010 roku, 24 meczów w dorosłej kadrze, 2 bramki)

Spośród całej czwórki miał zdecydowanie najmocniejsze wejście do seniorskiej piłki. W wieku zaledwie 17 lat i 8 miesięcy zdobył pierwszego hattricka w barwach FC Sochaux, co do dzisiaj pozostaje niepobitym rekordem Ligue 1. Po świetnym starcie jego kariera straciła jednak impet. Po dwóch sezonach w AS Monaco, Ménez odnalazł się dopiero po drugiej stronie Alp. To właśnie dobre występy w Serie A stały się dla niego przepustką do reprezentacji Francji. We Włoszech Francuz grał w barwach AS Romy i AC Milan, ale swój najlepszy epizod w karierze zaliczył już jako piłkarz Paris Saint-Germain. W stolicy Francji świętował największe sukcesy, dwukrotnie zdobywając mistrzostwo Ligue 1. Jego przygoda w kadrze Trójkolorowych nie obyła się jednak bez kilku afer. W ćwierćfinale Euro 2012 skrzydłowy bardziej wykazał się umiejętnościami językowymi niż piłkarskimi, ubliżając włoskiemu sędziemu – za co został później zawieszony.  W przeciwieństwie do Benzemy i Nasriego, Ménez nie zdołał na dłużej utrzymać się na najwyższym poziomie. Teraz w niczym nie przypomina już piłkarza, o którego niegdyś biło się pół futbolowej Europy – tego lata po zaledwie roku gry opuścił Girondins de Bordeaux i związał się z tureckim Antalyasporem. Swój ostatni mecz w kadrze rozegrał w marcu 2013 roku.

 

 

Samir Nasri

(Debiut w 2007 roku, 41 meczów w dorosłej kadrze, 5 bramek)

Nasri trafił do dorosłej reprezentacji w tym samym czasie co Karim Benzema – obaj zawodnicy zadebiutowali w meczu z Austrią w marcu 2007 roku. Kto mógł wtedy przypuszczać, że ich związek z kadrą zakończy się w bliźniaczy sposób? Podobnie jak Benzema, Samir również często sprawiał kłopoty poszczególnym selekcjonerom. Jeszcze za kadencji Raymonda Domenecha francuska prasa rozpisywała się o zajściu, w którym niespełna 21-letni Nasri złamał drużynową hierarchię i w autobusie zajął miejsce Thierry’ego Henry’ego. Zastrzeżenia co do wychowania okazały się później słuszne, bowiem to właśnie konfliktowy charakter był powodem absencji Samira Nasriego na liście Francuzów powołanych na brazylijski mundial. Dla wielu kibiców i ekspertów była to wówczas spora niespodzianka, zwłaszcza że pomocnik zdobył wtedy mistrzostwo Anglii w barwach The Citizens. Dla Didiera Deschamps najważniejsze jest jednak stworzenie zgranej drużyny zarówno na boisku, jak i poza nim. Obecny selekcjoner podąża drogą Aimé Jacqueta, który po odstawieniu wielkich indywidualności jak Cantona czy Ginola zdobył z Francją Mistrzostwo Świata w 1998 roku. Podobnie jak cztery lata wcześniej Nasri nie pojechał więc na mundial w 2014 roku i tym samym oficjalnie zakończył reprezentacyjną karierę. Swój ostatni mecz w barwach Trójkolorowych pomocnik Sevilli rozegrał w listopadzie 2013 roku.

 
 

 

Hatem Ben Arfa

(Debiut w 2007 roku, 15 meczów w dorosłej kadrze, 2 bramki)

Zdecydowanie największy talent z całej czwórki. Sam Hatem jako nastolatek nie bał się głośno mówić o swoich ambicjach i celach jakimi było zdobycie Złotej Piłki. Na drodze do sukcesów stanęły jednak złe wybory, a zwłaszcza nietrafione transfery. Ostatnie lata HBA bardziej przypominają rollercoaster, niż poukłada­ną i skrupulatnie planowaną ścieżkę kariery. Identyczny schemat powtarzał się wraz z każdą zmianą klubu – mocne wejście, spadek formy, konflikt i odejście. Gdy zawodnik w końcu znalazł się na dnie, w rezerwach Hull City, większość trenerów i ekspertów postawiła na nim kreskę. Jego chimeryczny charakter i niestabilna forma odstraszały potencjalnych zainteresowanych. Dopiero półroczna przerwa od gry i angaż w Nicei przywróciły karierę Hatema na właściwe tory. Zeszłego lata podpisał dwuletni kontrakt z Paris Saint-Germain, gdzie omija go ostatnia szansa na zaistnienie w wielkim klubie. A co z reprezentacją Francji? Gdyby ktoś dał mi wybór między grą na Euro 2016, a transferem do PSG,  bez wahania wybrałbym to drugie – stwierdził na powitalnej konferencji prasowej w lipcu ubiegłego roku. To zdanie wymownie podsumowuje wszystkich bohaterów tego tekstu – indywidualności, które nigdy nie znalazły spełnienia w reprezentacji Francji.

 

Jordan Berndt
Tekst ukazał się w tygodniku Piłka Nożna (nr.2278)