26 Lip Rywale francuskich drużyn: Videoton FC

Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale ponad trzy dekady temu Videoton Székesfehérvár dopiero w finale ówczesnego Pucharu UEFA uległ Realowi Madryt. Dzisiaj węgierska piłka znacząco odstaje nawet od europejskich przeciętniaków, a Videoton ostatni raz naprawdę zaskoczył w europejskich pucharach przed blisko pięcioma laty.

To właśnie wówczas Videoton jako ostatnia z węgierskich drużyn zakwalifikował się do fazy grupowej europejskich pucharów, chociaż po drodze musiał pokonać wyżej notowane drużyny belgijskiego KAA Gent i tureckiego Trabzonsporu. W rywalizacji grupowej podopiecznym ówczesnego trenera Paulo Sousy szło już znacznie gorzej, lecz i tak mogli się poszczycić wygranymi nad Sportingiem CP i FC Basel. Od tego czasu węgierskie kluby głównie kompromitowały się w europejskich pucharach, dlatego już niemal tradycyjnie tylko jednemu z nich będzie dane rywalizować jeszcze w sierpniu.

Według deklaracji węgierskich władz wspierających krajowy futbol to ma się jednak zmienić, choć nadal nie wiadomo kiedy. Jak na razie Videoton czeka na oddanie do użytku nowego stadionu, dlatego rewanżowe spotkanie z Girondins Bordeaux zostanie rozegrane w Felcsút znajdującym się w pobliżu Székesfehérváru. Osoby niezaznajomione z ligową rzeczywistością Węgier zapewne słyszą o tej miejscowości po raz pierwszy, a tymczasem właśnie tam znajduje się obiekt pierwszoligowej Puskás Akadémii – kilkanaście metrów obok domu premiera Viktora Orbána.

Stadion w miejscowości liczącej sobie nieco ponad tysiąc mieszkańców jest uznawany za fanaberię Orbána, który jeszcze kilka lat temu sam przywdziewał trykot ówczesnego lokalnego czwartoligowca, tym niemniej to właśnie dzięki węgierskiemu premierowi wpierw należne miejsce w krajowym futbolu odzyskał Videoton. Do dzisiaj klub może liczyć na wsparcie biznesmenów związanych z władzą, a przede wszystkim państwowego koncernu paliwowego MOL. Z tego powodu klub w każdym sezonie jako swój cel stawia zdobycie mistrzostwa kraju i w konsekwencji w ciągu ostatnich trzech lat już po zakończeniu rozgrywek pożegnał się z trenerami nie mogącymi poszczycić się najwyższym miejscem na podium.

Ostatnią ofiarą wicemistrzostwa Węgier stał się znany doskonale z warszawskiej Legii Henning Berg, którego zastąpił serbski szkoleniowiec Marko Nikolić. Nowy trener Videotonu w minionym sezonie zdobył mistrzostwo i puchar swojego kraju prowadząc Partizana Belgrad, dlatego władze węgierskiego klubu były zdeterminowane, aby Serb przeprowadził się do Székesfehérváru. Rok temu podobne zaangażowanie Videotonu zaowocowało transferami dwóch jego rodaków, którzy obecnie stanowią o sile ofensywnej drużyny. Danko Lazović nie jest już atak szybki jak za czasów swojej gry w Feyenoordzie Rotterdam, PSV Eindhoven czy Zenicie Sankt Petersburg, ale nie stracił wiele ze swojej skuteczności. Zatrzymanie na dłuższą metę Marko Šćepovicia będzie graniczyć z cudem, bowiem Serb wyraźnie przewyższa węgierską ligę i traktuje grę w Videotonie jako szansę na odbudowanie formy po nieudanej przygodzie z Olympiakosem Pireus.

Godny uwagi jest również bośniacki pomocnik Asmir Suljić, swego czasu jeden z najbardziej utalentowanych graczy w swoim kraju. Choć 25-letni zawodnik jak na razie nie zrobił wielkiej kariery, dysponuje bardzo dobrą techniką i szybkością, stąd trudno się dziwić, że władze Videotonu przed dwoma laty zapłaciły Újpestowi Budapeszt blisko pół miliona euro za jego definitywny transfer. Drużyna może liczyć też na dobrze zabezpieczone tyły, za które odpowiadają doświadczony kapitan Roland Juhász (grał w Anderlechcie z Marcinem Wasilewskim i Michałem Żewłakowem) i słynący z twardej gry Paulo Vinícius (Brazylijczyk z węgierskim paszportem od marca gra w reprezentacji Węgier).

Nie zmienia to jednak faktu, że węgierska drużyna w pojedynku z Girondins musi liczyć na łut szczęścia. Sami zawodnicy Videotonu w rozmowach z mediami przyznają, iż wielkim sukcesem będzie przywiezienie z Francji remisu.

Maurycy Mietelski