12 Wrz Luzenac AP – marzenia odebrane siłą

Mała wioska w regionie Oksytanii, niewielki stadion i grupa zakręconych na punkcie futbolu ludzi. Tak przez długie lata funkcjonowało Luzenac AP. Był jednak moment, w którym wybili się na pierwszy plan i spełniali gigantyczne jak na swoje warunki marzenia. Niestety zaraz za radością kroczył upadek, a trudny proces odbudowy wciąż trwa. Poznajcie historię jednego z najbardziej pokrzywdzonych francuskich klubów ostatnich lat.

Wszystko zaczęło się dokładnie 20 sierpnia 1936 roku, gdy w niewielkiej miejscowości, leżącej zaledwie 65 kilometrów od Andory, oficjalnie zatwierdzono powstanie klubu Union Sportive des Talcs de Luzenac (UST Luzenac). Pierwszym prezydentem klubu został Firmin Miquel, a nazwa zespołu związana była z firmą zajmującą się eksploatacją talku z Trimouns.

Zdjęcie Luzenac z sezonu 1936/1937 (źródło: luzenacap.fr)

Właściciel tej firmy – Paul Fedou – stał się kluczową postacią w budowaniu klubu – później przyznano mu tytuł honorowego prezydenta klubu. Nie mógł więc dziwić fakt, że nowo powstały stadion klubu został nazwany jego nazwiskiem. Stade Paul Fedou zainaugurowano 16 maja 1971 roku meczem, w którym Luzenac ograło Colomiers aż 7:0.

Inauguracja stadionu Stade Paul Fedou – 16.05.1971

Mały klub przez długie lata swego istnienia nie wyróżniał się niczym szczególnym. Można powątpiewać, czy rozpoznająca ich grupa piłkarskich fanów liczyła więcej osób niż obecni mieszkańcy Tuluzy będącej stolicą Oksytanii. Luzenac po raz pierwszy z lig regionalnych podniósł się dopiero w 1980 roku i boleśnie zderzył się z Division 3, notując sześć zwycięstw w trzydziestu meczach. Po tak nieudanej przygodzie znów wylądował na poziomie regionalnym, by w 1985 roku awansować do Division 4. Była to jednak kolejna przelotna historia, o której w klubie woleliby zapomnieć: bilans 2 zwycięstw w 26 kolejkach brzmi tragicznie.

Musiało minąć kilkanaście kolejnych lat, by w Luzenac znów mogli cieszyć się ucieczką ze szponów Division Honneur. W 2000 roku po raz trzeci w swej historii wygrali tę ligę i wywalczyli awans, a następne lata były pełne sukcesów – klubowi udawało się wówczas dryfować pomiędzy czwartą (CFA) i piątą ligą (CFA 2). Dodatkowo w sezonie 2007/2008 osiągnął swój największy sukces w Coupe de France: z rozgrywek odpadli dopiero w 1/32 finału, po porażce 2:3 z AS Lyon Duchere (rywalem będącym ligę niżej).

Nieprzekraczalne dla nich (jak podpowiadałaby logika) bariery USL po raz pierwszy pokonali w sezonie 2008/2009. Po zwycięstwie nad Albi 16 maja 2009 roku jasne stało się, że Luzenac nową kampanię zagra już w National. Trzecioligowa rzeczywistość okazała się dla nich zaskakująco przyjemna. Już w pierwszym sezonie, pomimo startu z naprawdę niewielkim budżetem i ekipą mało doświadczonych graczy, udało się zająć miejsce w środku tabeli (10. lokata). Rok później po czwartej kolejce zajmowali nawet fotel lidera, a ostatecznie kampanię kończyli na 12.miejscu, mając dziewięć oczek przewagi nad strefą spadkową.

Nieco więcej nerwów zapewne towarzyszyło Luzenac w rozgrywkach 2011/2012. Po 17. kolejkach drużyna przebywała bowiem w strefie spadkowej i widmo relegacji stawało się realne. Ratunek nadszedł jeszcze zimą: osiem kolejnych spotkań bez porażki ugasiło pożar, a Luzenac koniec końców uplasowało się na piętnastym miejscu. W sezon 2012/2013 klub startował już pod nowym szyldem – Luzenac AP (Luzenac Ariege Pyrenees). W listopadzie został również zmuszony do zmiany stadionu, ponieważ Stade Paul Fedou nie spełniał wymogów drugiej kategorii. Czerwono-Niebiescy przenieśli się na Stadion Miejski w Foix i tam po raz kolejny utrzymali się w lidze.

Zanim jednak nadszedł historyczny sukces klubu, LAP przejął nowy właściciel – Jerome Ducros, szef firmy JD Promotion. Sympatyk futbolu kupił Luzenac, mając w głowie plan zbudowania nowej, silnej ekipy w tak mało znaczącym na piłkarskiej mapie rejonie. Rok później w roli honorowego prezydenta do Oksytanii dołączyła wielka legenda francuskiej piłki – Fabien Barthez.

Bez wahania można wskazać Bartheza jako jednego z głównych twórców sukcesu klubu. To na barkach bramkarskiej legendy Francji spoczywało między innymi ściąganie nowych graczy. Korzystając ze swych kontaktów i znajomości sięgnął choćby po Ande Done Ndoha, który w 50 meczach zdobył dla drużyny 28 goli. Były bramkarz sięgał przede wszystkim po zawodników niemieszczących się w składach pierwszo- i drugoligowych ekip. Na poziom National były to nie lada wzmocnienia, również dzięki większemu doświadczeniu niż pozostali gracze zakontraktowani w Luzenac.

W sezonie 2013/2014 w National zespół z Pirenejów tylko dwie kolejki spędził poza podium dającym awans do Ligue 2. Ruszył w rozgrywki z przytupem i nie miał zamiaru nawet na chwilę się zatrzymywać. 17 zwycięstw, 12 remisów i 5 porażek pozwoliło na zajęcie drugiej lokaty, a była szansa nawet na wygranie ligi. Nie pozwolił na to remis z ostatniej kolejki (3:3) z bezpośrednim rywalem o to zaszczytne miejsce – US Orleans.

Pewne awansu Luzenac było już jednak po rozegraniu 29.kolejki – wtedy też pojawiły się pierwsze wskazówki dla klubu, aby ten mógł otrzymać licencję na grę w drugiej lidze. Negatywną opinię od przedstawicieli FFF i LFP otrzymał stadion w Foix, jasnym stało się więc, iż klub musi poszukiwać nowego domu. Bardzo szybko udało się porozumieć z zarządcami Stade Toulousain, którzy mieli udostępnić przyszłemu drugoligowcowi Stade Ernest-Wallon. W Luzenac czekano więc na ewentualną pozytywną decyzję LFP i przystąpiono do dalszej budowy ekipy.

Sytuacja została opanowana tylko na chwilę, bo niespełna tydzień później francuska organizacja odpowiedzialna za kontrolę finansów klubów (DNCG) nie przyznała drużynie licencji ze względu na niepewną prognozę finansową. Właściciele Luzenac niekoniecznie zdziwieni faktem natychmiast złożyli odwołanie, opierając się szczególnie na umówionym obiekcie w Tuluzie. Mimo wszystko DNCG pozostało nieugięte i niespełna miesiąc później oficjalnie przywróciło do Ligue 2 jednego ze spadkowiczów – Chateauroux – tym samym zamykając drugoligową bramę przed największą niespodzianką ostatnich lat.

Nie był to jednak koniec zamieszania. Prezydent Luzenac oświadczył, że jest pewny siebie i zamierza za wszelką cenę walczyć o Ligue 2 dla swojego klubu. Następnymi krokami były odwołania wysyłane do Krajowego Komitetu Olimpijskiego i Sportowego (CNOSF) oraz, w następnym kroku, do Sądu Administracyjnego w Tuluzie.

Druga liga wystartowała zanim zapadły wiążące decyzje w przeciągającej się sprawie. Przy zatwierdzonej sytuacji finansowej klubu ponownie zwracano uwagę na obiekty sportowe i na potrzebną renowację Stade Ernest-Wallon. W Tuluzie zadeklarowano chęć przyjęcia Luzenac na Stadion Miejski na czas wykonywania prac na mniejszym obiekcie. Niestety z upływem czasu Stade Toulousain miało coraz więcej wątpliwości i wycofało się z obietnicy udostępnienia swego obiektu. Tłumaczyli się tutaj niepewną wciąż obecnością Luzenac w Ligue 2, ale też kalendarzem nakładającym się na krajowe rozgrywki rugby. Po długich rozmowach i negocjacjach na początku września francuskie władze oficjalnie wykluczyły udział Luzenac w Ligue 2. Na nic zdały się również starania, by zespół powrócił do rywalizacji w National.

Działania wokół Luzenac bardzo dosadnie skrytykował sekretarz sportu – Thierry Braillard, który wspominał o hipokryzji LFP uniemożliwiającego wejście zespołom amatorskim na poziom profesjonalny. Ówczesny prezydent ligi, Frederic Thiriez błyskawicznie zaprzeczył, jakoby polityczne głosy miały mieć wpływ na podejmowane decyzje.

Dokładnie 10 września 2014 roku zakończył się najpoważniejszy rozdział w historii Luzenac. Zgodnie z decyzją ligowych władz zrezygnowano z możliwości przystąpienia do rozgrywek piątej ligi. Fabien Barthez oraz prezes Jerome Ducros ogłosili zakończenie projektu i odejście z klubu. Jednocześnie wszystkim piłkarzom rozwiązano kontrakty i przyznano wolną rękę w poszukiwaniu nowych zespołów.

Nie oznaczało to jednak całkowitego końca drużyny. Po opublikowanym w Internecie apelu do kibiców o finansowe wsparcie udało się wystartować niemal od zera. Luzenac w sezonie 2015/2016 ruszyło do gry w DHR Midi-Pyrenees (7. poziom rozgrywkowy) i od razu wywalczyło awans do ligi wyżej. W 2017 roku drużyna uczyniła kolejny krok naprzód i obecnie na swoim Stade Paul-Fedou gości rozgrywki niedawnej CFA2, mianowanej od tego sezonu na National 3.

Czy taki los powinien spotkać Luzenac? Wydaje się, że działania przy „zielonym stoliku” poszły zdecydowanie za daleko i ekipa z Oksytanii może czuć się pokrzywdzona. Choć francuskie organy odpowiedzialne za kwestie licencyjne i finansowe podchodzą rygorystycznie do wszystkich wymagań ciężko sądzić, aby Luzenac nie było w stanie spełnić żadnych oczekiwań. Burza we Francji po całej tej sytuacji szalała przez kolejne tygodnie; mówiono wprost, że Luzenac stało się ofiarą wojny pomiędzy ligą a krajową federacją.

Powstały w 1997 rok trzeci poziom rozgrywkowy – National – staje się dla francuskiej rodziny piłkarskiej dużym problemem. Liga stworzona dla klubów półprofesjonalnych, zamknięta dla rezerw nie daje stabilizacji żadnej z drużyn. Do 2014 roku na poziomie trzecioligowym odnotowano aż 20 degradacji, bankructw i upadków klubów piłkarskich. Brakuje czystego zarobku dla ligi przy coraz większych wydatkach na poziomie krajowym, który ona reprezentuje. Po wielu latach zmniejszono liczbę drużyn występujących tutaj do 18, co może tłumaczyć, dlaczego federacja nie brała realnie pod uwagę opcji gry Luzenac na tym poziomie w 2014 roku. Przy 21 ekipach mogących reprezentować ten poziom zarobki byłyby nieproporcjonalnie małe względem wydatków, nie wspominając już o kłopotach z terminarzem.

Luzenac może uchodzić za najbardziej pokrzywdzoną ekipę w ostatnich latach we Francji, ale nie jest to jedyny przykład. Po sukcesie na poziomie National przeskok do dwóch najwyższych lig jest niezwykle trudny. Gra w trzeciej lidze jest dla klubów niczym przebywanie w próżni, gdzie oczywista jest wyższość nad drużynami amatorskimi, ale brakuje też stuprocentowo pewnej opcji rozwoju. Choć przypadek klubu z Pirenejów szczególnie zabolał fanów futbolu i wielbicieli takich historii, sprawa w ostatecznym rozrachunku nie zmieniła wiele w funkcjonowaniu szkodliwego systemu – nie będzie to zapewne ostatni przykład zabijania marzeń przez francuskie federacje i ich przedstawicieli.