12 Paź On va en Russie ! Wyszarpane wejściówki na Mundial

Do ostatniej chwili trzeba było czekać, by dało się napisać te słowa ze stuprocentową pewnością: Les Bleus jadą na Mundial! Didier Deschamps wykonał dwa najważniejsze zadania, choć nie była to perfekcyjna kampania.

Nie ma co kryć: Trójkolorowi powinni mieć bilety do Rosji w garści już od jakiegoś czasu. 23 punkty zgromadzone w trakcie eliminacji odstają od rezultatów potęg, z którymi Francja ma bezpośrednio rywalizować: aż sześciu z dziewięciu zwycięzców grup punktowało lepiej. Co gorsza, piłkarze Deschampsa tracili oczka we wstydliwych okolicznościach. Wyjazdowe 0:0 z Białorusią na otwarcie wyścigu jest wybaczalne, ale już 1:2 podarowane Szwedom przez Hugo Llorisa w ostatniej sekundzie meczu i historyczny (niestety, dla obu stron) remis 0:0 z Luksemburgiem – niekoniecznie.

Z drugiej strony – tam, gdzie przestrzeni do potknięć nie było, dzieciaki DD patrzyły pod nogi uważnie i do ostatniej chwili. Tak jak w dwóch ostatnich spotkaniach, kiedy wynik do końca pozostawał na ostrzu noża, ale Francja w żadnym momencie nie dała sobie zagrozić. Tak jak w meczach z Holandią, którą – jako ekipę ”tych trzecich” – należało za wszelką cenę trzymać na dystans. Wreszcie: tak jak w domowym starciu ze Szwedami, w którym Les Bleus w 10 minut przekuli 0:1 w 2:1.

Minimalizm i nieskuteczność chwilami kłuły w oczy, ale działo się tak również dlatego, że Deschamps kilkakrotnie rezygnował ze stabilności zespołu na rzecz pracy nad przyszłością kadry. Sporo czasu poświęcił na wkomponowanie do zespołu młodszych, zasługujących na to graczy. Bez żalu odstawił błyszczącego na Euro Dimitriego Payeta czy swojego faworyta, Moussę Sissoko, i zdecydowanie postawił na Ousmané Dembélé, Thomasa Lemara, Kyliana Mbappé, Anthony’ego Martiala czy nawet pozostającego w cieniu tamtych Kingsleya Comana.

Zabieg się udał – eliminacyjnemu sukcesowi przysłużyli się i nowi (to duet bohaterów Monaco z zeszłego sezonu ośmieszył Holendrów), i starsi bohaterowie (awans swoimi trafieniami przypieczętował wszak najpewniejszy duet napastników DD, Antoine Griezmann i Olivier Giroud). Poszukiwania systemu odpowiadającego nowym graczom oraz próby dostosowania się do wahań ich formy Francja przypłaciła jednak kilkoma przeciętnymi występami i wynikami.

Co najważniejsze, Francuzi przeszli przez eliminacje sprawiając wrażenie drużyny nietkniętej wielkim zawodem z lipca zeszłego roku. Mimo bolesnej klęski harmonia w trójkącie drużyna–trener–federacja wygląda na – strach to pisać – nienaruszoną. W erze Deschampsa reprezentacja przeżywa swój najbardziej spokojny, wolny od konfliktów okres od co najmniej dwudziestu lat. To buduje wiarę w możliwości Les Bleus równie mocno, jak tabuny ekscytujących graczy w kadrze. Nawet jeśli gra w eliminacjach bywała źródłem rozczarowań, to spoglądając na dotychczasową pracę DD szerzej nadchodzące przedłużenie kontraktu z selekcjonerem do 2020 roku nie może dziwić.

Cel na Rosję 2018 jest jasny – pokazać, że Francja dysponuje jednym z najszerszych, najbardziej utalentowanych składów świata nie tylko w teorii. Nie ma powodu, by Les Bleus mieli uznać za sukces wynik inny niż symboliczną powtórkę sukcesu sprzed dwóch dekad.

Eryk Delinger
(@E_Delinger)