Półmetek z Le Ballon! Podsumowujemy pierwszą połowę sezonu 2017/18

Zanim Ligue 1 wybudzi się z zimowego snu, warto byłoby na dobre rozliczyć się z jesienną rundą rozgrywek i podsumować to, co dotychczas przyniósł nam sezon – a jest o czym opowiadać. Swoje wrażenia po pierwszej połowie piłkarskiego roku załoga Le Ballon streściła w odpowiedziach na 20 pytań. Oto one.

1. Piłkarzem jesieni był…

Jordan Berndt: Nabil Fekir wrócił do wielkiej formy. Kapitan OL jest liderem ekipy trenera Genesio, która za plecami Paris Saint-Germain i AS Monaco wyrosła na trzecią siłę w lidze. Za wychowankiem Lyonu przemawiają statystyki (13 bramek w Ligue 1, 3 asysty; to najlepszy sezon w jego karierze) oraz jego wpływ na wyniki zespołu (siedmiokrotnie otwierał wynik w meczach OL w tych rozgrywkach). Jeśli 24-latek utrzyma wysoką dyspozycję wiosną, powinien w końcu zapracować na zagraniczny transfer i być może na wyjazd do Rosji z ekipą Trójkolorowych.

Michał Bojanowski: Malcom – na ten tytuł zapracował pierwszą częścią rundy, kiedy to jego bramki i asysty decydowały o zdobyczy punktowej Bordeaux. Na półmetku rozgrywek zanotował takie same statystyki, jak przez cały poprzedni sezon (7 bramek i 4 asysty). Bomby w meczach z Lyonem, ASSE czy Dijon będą pretendować do trafień sezonu i idealnie przedstawiają najważniejsze cechy Brazylijczyka: błyskotliwość, nieszablonowość i młotek w nodze. Wielki transfer to kwestia czasu, oby odbył się dopiero latem.

Artur Kwiatkowski: Edinson Cavani. Nie dość, że przemawiają za nim liczby (19 goli w 18 spotkaniach Ligue 1), to w dodatku Urugwajczyk pokazał, kto jest prawdziwym następcą tronu Króla Paryża po Zlatanie Ibrahimoviciu. To on w trudnych momentach, które wbrew pozorom zdarzały się Paryżanom w tym sezonie, ratował swój zespół. Wystarczy wrócić pamięcią do październikowego, ekscytującego starcia PSG z Marsylią, gdzie Les Rouge-et-Bleu w drugiej połowie musieli radzić sobie w “10” po czerwonej kartce dla Neymara i do końca drżeli o jakiekolwiek punkty. Z pomocą przyszedł właśnie Urugwajczyk. W 93. minucie meczu wziął rzut wolny na swoje barki i wyrównał stan rywalizacji na 2:2. Do tego dorzucamy sześć goli w Champions League i pozostaje ukłonić się wiceliderowi klasyfikacji Złotego Buta.

2. Najbardziej rozczarowującym graczem był…

Michał: Loïs Diony. Za ASSE stoi przepiękna historia, ale i na ostatnie lata, ściśle związane z erą Christophe’a Galtiera, nie można narzekać. Mimo wszystko władze nie były dotychczas ochoczo nastawione do odważnego działania na rynku transferowym. Ostatnie okienko było inne i zdecydowano się wydać 10 milionów euro, rekord klubowy, na rewelacyjnego w Dijon Loisa Diony’ego. Efekt jest taki, że ASSE notuje najgorsze wyniki od lat, a Diony w szesnastu spotkaniach nie zanotował choćby jednego trafienia.

Jordan: Kostas Mitroglu miał być liderem ofensywy OM w tym sezonie, jednak kupiony za 15 milionów euro napastnik jak dotąd nie sprostał oczekiwaniom. Choć zaczął obiecująco (dwie bramki w czterech spotkaniach), jego strzelecki licznik zablokował się na tych dwóch trafieniach. To zdecydowanie zbyt mało dla zawodnika o tym profilu. W jednym z wywiadów trener Rudi Garcia powiedział niedawno, iż jego integracji nie sprzyjał kontekst – Grek został sprowadzony w ostatnich godzinach letniego mercato. Być może ligowa wiosna będzie dla niego bardziej udana, z korzyścią dla wyników Olympique Marsylia. Klub ze Stade Velodrome potrzebować będzie klasowej dziewiątki, jeśli chce zakończyć rozgrywki na podium.

Błażej Jachimski: Wesley Sneijder. Zawodnik, który według wielu powinien zgarnąć Złotą Piłkę za rok 2010, miał stworzyć z Balotellim zabójczy duet i zostać dyrygentem ofensywnych poczynań Nicei. Oczekiwania były bardzo duże, bo chociaż Holender młodzieniaszkiem już nie jest, to jednak 33 lata nie są jeszcze wiekiem emerytalnym. Z planów nic nie wyszło: grał mało, nie zaliczył ani bramki, ani asysty w lidze. Nie ma go już nawet w klubie – odszedł za darmo do ekipy z Kataru, a francuskiej przygody na pewno nie zaliczy do udanych.

3. Spośród piłkarzy U21 najbardziej zaimponował…

Dawid Cach: Chciałbym wyróżnić Martina Terriera ze Strasbourga. Ten dwudziestolatek już w poprzednim sezonie stawiał pierwsze kroki w Ligue 1, ale w Lille musiał zadowolić się rolą rezerwowego. Wypożyczenie do RCSA pozwoliło mu się rozpędzić. Zwykle grywał na skrzydle, choć zdarzały się mecze, kiedy wychodził na boisko jako wysunięty napastnik. Prezentował naprawdę niezłą technikę i szybkość. Do tej pory strzelił trzy gole i zaliczył dwie asysty. Zadebiutował też i zagrał pięć meczów w reprezentacji Francji U21 – jego dorobek po tych spotkaniach to siedem goli i jedna asysta. W Lille mogą żałować, że oddali go na wypożyczenie.

Eryk Delinger: Houssem Aouar dostaje u mnie dodatkowe punkty za debiutancki sezon i grę na wyjątkowo wymagającej dla młodego gracza pozycji, czym wyprzedza Mbappé i Malcoma. 19-latek wprosił się do jedenastki Lyonu jak stary wyga – najpierw odesłał na ławkę Memphisa Depaya i pchnął go do cięższej pracy, by potem zadomowić się w środku pola kosztem droższych i/lub bardziej doświadczonych rywali. Z nim za plecami Nabil Fekir gra jeszcze piękniej.

Michał: Za najlepszego zawodnika rundy uznałem 20-letniego Malcoma z Bordeaux, więc odpowiedź jest oczywista. Brazylijczyk robi namacalną różnicę w wynikach klubu, a do tego niezwykle przyjemnie ogląda się jego grę.

Malcom, ostatnia nadzieja Bordeaux (fot. Goal.com)
4. Największym pozytywnym zaskoczeniem spośród klubów jest…

Eryk: Strasbourg. Jeden z najbiedniejszych klubów ligi – o budżecie dokładnie osiemnastokrotnie mniejszym od PSG – miał się bezskutecznie bić o przetrwanie, a tymczasem na półmetku sezonu spogląda z góry na marki pokroju Bordeaux, ASSE i Lille. Piłkarze beniaminka grywają przy tym naprawdę niezłą piłkę i piszą świetne historie: jako pierwsi w sezonie ograli PSG, brali udział w szalonym meczu, w którym Bielsa rotował w bramce pomocnikiem i napastnikiem (i wygrali 3:0), a ich czołowym piłkarzem jest 30-letni Liénard, pnący się z klubem w górę od trzeciej ligi.

Dawid: Amiens SC. Klub w nieprawdopodobnych okolicznościach wywalczył historyczny awans do Ligue 1 i nie zachłysnął się tym sukcesem. Jak na razie “Jednorożce” radzą sobie przyzwoicie i zadają kłam opiniom, które skazywały ich od początku na strefę spadkową. Podopieczni Christophe’a Pelissiera potrafili zremisować z AS Monaco i zaliczyć serię ośmiu meczów bez porażki (5 zwycięstw, 3 remisy). Jak na beniaminka prezentują odważny futbol.

Artur: Ech, chciałbym powiedzieć „na pewno nie Nantes”, ale skłamałbym. Mimo że drużynę Claudio Ranieriego ogląda się bardzo trudno, to ich pozycja w lidze budzi podziw. Włoch w regionie Kraju Loary francuskiego Leicester nie zrobi, ale przy obecnej skuteczności w defensywie można w kontekście Nantes mówić o europejskich pucharach. Szału w ofensywie nie ma, bo Kanarki strzeliły do tej pory 18 goli, więcej od zaledwie pięciu drużyn, co przy ich pozycji w tabeli (5.) jest raczej mizernym osiągnięciem – wrażenie robi za to bilans 18 goli straconych (lepszym dorobkiem mogą pochwalić się jedynie w Paryżu i Montpellier). Jedno i drugie dużo mówi o stylu Nantes w tym sezonie.

5. A największym zawodem…

Mateusz Dubiczeńko: Bez jakiegokolwiek wahania wskazuję tu AS Saint-Etienne. Nawet jeśli można było spodziewać się, że odejście trenera Galtiera to potężny cios dla klubu, nikt nie oczekiwał totalnego upadku. W ciągu zaledwie kilku tygodni u Zielonych wszystko zaczęło sypać się jak domek z kart, a każda błędna decyzja podjęta w ostatnich latach uderzyła ze zdwojoną siłą. Ekipa, która przecież co roku była solidnym kandydatem do walki o europejskie puchary, wymknęła się władzom klubu spod kontroli.

Artur: Saint-Etienne, bez dwóch zdań. W ostatnich latach byli drużyną, która regularnie grała w Lidze Europy i biła się o Ligę Mistrzów, a teraz zajmują 16. miejsce w tabeli z przewagą jednego punktu nad strefą zagrożenia. Dramat. Z drugiej strony, tak słaby sezon w wykonaniu Zielonych może skłaniać do refleksji, czy aby to, co robił z tą drużyną Christophe Galtier, nie było rezultatem ponad stan i czy teraz nie widzimy prawdziwego oblicza klubu.

Błażej: Nie będę się wyróżniał, trzeci głos na ASSE. W ostatnich latach solidne występy, reprezentowanie Francji w Lidze Europy, a teraz trzy punkty w ostatnich dziesięciu meczach, miejsce niewiele nad strefą spadkową i napastnik, który w pół sezonu nie zdobył nawet jednej bramki. Ostatni gwóźdź do trumny? Porażka w derbowym meczu z Lyonem. U siebie. 0:5. Auć.

6. Trzy najlepsze letnie transfery to…

Błażej: Postawię na trzech Brazylijczyków. Luiz Gustavo – dominator środka pola i najlepszy zawodnik Marsylii. Fernando Marçal – bardzo solidny lewy obrońca. Po całym sezonie oglądania na lewej obronie OL Jeremy’ego Morela transfer Brazylijczyka jest niczym manna z nieba. Neymar – najlepszy zawodnik w lidze, po prostu. Oglądanie kogoś takiego w Ligue 1 to „zupełnie inny poziom”.

Mateusz: Neymar – wielka gwiazda, która roznosi ligę swoimi bramkami, asystami i zagraniami. Dodatkowo ta bomba transferowa wzmocniła zainteresowanie ligą francuską. Same plusy. Mariano Diaz – w Madrycie mogą za nim srogo tęsknić, szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie „popisy” Karima Benzemy. Choć w Lyonie miewa frustrujące momenty, nie można ignorować tego, że jest po prostu skuteczny i zanotował 13 trafień w lidze. W zadowalającym stopniu podołał niełatwemu zadaniu wejścia w buty Aleksa Lacazette’a. Luiz Gustavo – gracz, jakiego w Marsylii wyczekiwali od dawna: fenomenalny dyrygent środka pola, z którym gra jest o wiele łatwiejsza.

Eryk: Neymar – za oczywistą jakość (w PSG robi wszystko: strzela, asystuje, nakręca dramaturgię w derbach i wydobywa ukryte talenty z Adriena Rabiota lepiej niż trener), ale i za wpływ na popularność ligi. Marcelo – wniósł do obrony Lyonu ład i opanowanie, jakich nie widziano tam od dobrej dekady. Benjamin Lecomte – tym transferem Montpellier przekuło swój najsłabszy punkt w najmocniejszy; w sezonie kiedy największe marki wśród golkiperów robią sobie przerwę, Lecomte wyrasta na gwiazdę na swojej pozycji.

7. Trzy najgorsze letnie transfery to…

Artur: Po pierwsze, Konstantinos Mitroglu. Marsylia wiązała z nim ogromne nadzieje, miał strzelać w każdym meczu, a do tej pory w Ligue 1 trafił do siatki rywali tylko raz. W większości meczów jest kompletnie niewidoczny i nieprzydatny. Równie dobrze OM mogłoby grać w dziesiątkę. Przynajmniej byłoby więcej miejsca na boisku. Po drugie, Wesley Sneijder. Okej, nikt nie liczył na cuda i nie spodziewał się regularnego strzelania goli zza pola karnego, ale jednak wszyscy liczyliśmy, że tak utytułowany i uzdolniony zawodnik będzie naprawdę ważnym graczem Nicei. A po trzecie… Chyba Loïs Diony. Przychodził do Saint-Etienne jako gwiazdor z Dijon, a w tym sezonie ligi francuskiej nie strzelił jeszcze gola.

Błażej: Loïs Diony, Konstantinos Mitroglu, Nicolas de Préville. Trzech napastników, żaden nie gra na miarę oczekiwań. Pierwszy w szesnastu meczach, nie zdobył nawet jednej bramki. Drugi miał być zawodnikiem, który z miejsca podniesie jakość ofensywy, a ostatnio nie gra nawet w podstawowym składzie. A de Préville to gość, którego grę zawsze lubiłem. Spodziewałem się, że udowodni, iż za łatwo się z nim pożegnano w Lille, a nie jest nawet blisko poziomu, który prezentuje jego kolega, Malcom.

Dawid: Konstantinos Mitroglu, Wesley Sneijder i Youri Tielemans. Żaden z tych zawodników nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Grek na razie zdążył popisać się fatalną skutecznością i tym, że zupełnie znika na dłuższe fragmenty meczów. Holender miał zostać nową gwiazdą ligi, a zagrał tylko w pięciu meczach Ligue 1 i uciekł już do Kataru. Tielemans był zapowiadany jako jeden z najlepszych letnich transferów Monaco, ale na razie zawodzi na całej linii.

Wesley Sneijder – wielkie nazwisko, wielki zawód (fot. Valery Hache)
8. Spośród trenerów L1 najlepiej spisał się…

Michał: Claudio Ranieri. Oglądanie gry Nantes nie jest najprzyjemniejszą rzeczą, jaką można sobie wyobrazić, ale nie da się nie docenić pracy nowego trenera Kanarków. Piłka toporna, jednak niezwykle skuteczna. Z tego pamiętamy jego Leicester i tę samą filozofię stosuje we Francji. Konsekwencja godna podziwu, a co ważniejsze – bardzo efektywna.

Mateusz: Claudio Ranieri. Trener, do którego przez lata nie miałem w ogóle przekonania i kpiłem choćby z rezultatów reprezentacji Grecji pod jego wodzą. Dziś śmiać mogą się ze mnie, szczególnie, że po sukcesie Lisów szkoleniowiec po raz wtóry pokazuje, jak dobrze można radzić sobie w średnim zespole. Nie zawsze liczy się styl – ważne są osiągane wyniki, a te jak na Kanarki są bardzo wysokich lotów.

Artur: Bruno Genesio, który z Olimpique Lyon zrobił maszynkę do strzelania goli. 46 bramek w 19 meczach, w tym 34 (!) strzelone tylko przez trzech piłkarzy – Mariano Diaza, Nabila Fekira (obaj po 13) i Memphisa Depaya (8). Les Gones ogląda się z dużą przyjemnością, a zasiadając przed telewizorem mam pewność, że ich spotkanie będzie dobre, intensywne, nawet szalone. Fajnie, że ta drużyna jest realnym zagrożeniem dla ligowej dwójki bez sternika – Monako i PSG. Liczę również, że 16 maja zobaczymy Lyon w finale Ligi Europy. Stać ich na to.

9. Najbardziej swoją pracą zawiódł…

Błażej: Bez wątpliwości Marcelo Bielsa. Dostał wszystko, czego oczekiwał: czas na forsowanie swoich pomysłów taktycznych i osobiście wskazanych zawodników, a w trzynastu meczach ligowych średnia zdobytych punktów przez jego zespół wyniosła mniej niż jeden.

Jordan: Marcelo Bielsa. Oczekiwania były wysokie, Argentyńczyk miał w Lille wolną kartę i, wydawałoby się, idealnie warunki do pracy. Później zaczął się konflikt z Markiem Inglą (dyrektorem generalnym klubu) i dość szybko pojawiły się słabe wyniki. Winę za sportowe niepowodzenie ponosi jednak El Loco, nie tego spodziewaliśmy się po trenerze z tak bogatym stażem pracy. Trudno wskazać nawet, co poszło nie tak. Powód tak słabego startu Lille pozostanie chyba zagadką…

Eryk: Nie wyłamię się – Marcelo Bielsa. Trenerzy co najmniej 16 innych klubów Ligue 1 chcieliby choć przez sezon popracować w takich warunkach jak on. Argentyńczyk miał do dyspozycji ponad 60 milionów euro oraz licencję do wywrócenia jedenastki do góry nogami. Wbrew logice to ostatnie zrobił z ligową pozycją Lille.

10. Najlepszy mecz L1, jaki widziałem tej jesieni to…

Michał: Derby Francji: OM – PSG (2:2). Mecz, w którym Luiz Gustavo przekonał mnie, że może być liderem OM. Piękne uderzenie brazylijskiego pomocnika z 30 metrów dające prowadzenie i świetna gra w defensywie – zatrzymanie w pełnym biegu Mbappé i Neymara. Ponadto czerwona kartka dla Neya,a w doliczonym czasie cudownie wykonany wolny Cavaniego, który wyrwał zwycięstwo z rąk marsylczyków.

Dawid: Z pewnością był to francuski klasyk: OM – PSG. Wspaniała atmosfera na trybunach i wielki spektakl na murawie. Kibice Marsylii zapewne do dzisiaj nie mogą pogodzić się z tym, że ich zespół nie dowiózł zwycięstwa do końcowego gwizdka. Ten mecz miał kilku bohaterów pozytywnych i negatywnych. Derby pełną gębą. Oby podobnie było w rewanżu.

Mateusz: OL – Monaco (3:2). Widowisko! Zwariowana zwłaszcza pierwsza połowa, totalna ofensywa kosztem defensywy. Piękne bramki, kompletne szaleństwo i wyciszona druga część meczu zakończona przepięknym rzutem wolnym Fekira. I love it!

11. Najbardziej pamiętnym momentem był(a)…

Dawid: Idiotyczne zachowanie Mike’a Maignana w meczu Strasbourg – LOSC (3:0), które przyniosło czerwoną kartkę i rotację w bramce Lille – najpierw wejście De Preville’a, który później zmienił się z Amadou i bardzo ładny gol Grimma strzelony pomocnikowi w rękawicach. Emocjami z tamtego spotkania można obdzielić kilka innych meczów.

Eryk: Celebracja Nabila Fekira po bramce na 5:0 w derbach z Saint-Etienne. Samo zachowanie było skrajnie nieprzemyślane, ale w tej scenie zawiera się wszystko: pewność siebie, jaką emanuje w tym sezonie kapitan Fekir, szczenięcy entuzjazm Lyonu i drążąca Saint-Etienne bezradność.

Artur: Start sezonu! Czekałem całe lato! A poważnie: gol Bahokena w meczu Strasbourga z PSG. To wtedy okazało się, że w Paryżu nie grają roboty i da się ten zespół pokonać.

Czerwona kartka dla Neymara w Derbach Francji – dopiero miało się okazać, że to nie ostatni zwrot akcji (fot. beIN Sports)
12. Najpiękniejszego gola strzelił…

Eryk: Danilo Avelar z Amiens przeciwko Montpellier. Przepiękny akrobatyczny strzał zza pola karnego, przy którym przewrotki Jemersona i Kurzawy wyglądają pokracznie i przypadkowo. W dodatku cudny gol dał beniaminkowi wyrównanie na dwie minuty przed końcem spotkania.

Jordan: Nabil Fekir z 54. metrów w sierpniowym ligowym meczu z Bordeaux. Cudowne mierzone uderzenie, jeszcze ładniejsza trajektoria piłki. Bramka kapitana OL była wisienką na torcie w tym szalonym spotkaniu, które zakończyło się remisem 3:3.

Błażej: Nabil Fekir w meczu z Bordeaux. Popisał się uderzeniem ze środka boiska jak sezon temu Memphis Depay – najwyraźniej gracze Lyonu mają patent na takie gole. Gol kapitana OL podobał mi się jednak jeszcze bardziej ze względu na niesamowitą trajektorię lotu piłki i to, że uderzał swoją teoretycznie słabszą prawą nogą.

13. Spośród beniaminków największe wrażenie robi na mnie…

Mateusz: Amiens. Może nie do końca robią rewelacyjne wyniki, ale jak na zespół, który dopiero debiutuje na poziomie Ligue 1, Amiens zdołało zebrać sporo ważnych punktów. Zespół wygląda bardzo dobrze, w czym pomagają solidne letnie wzmocnienia. Za takie drużyny zawsze mocniej trzymam kciuki, a Amiens już niejednokrotnie pokazało, że na wsparcie zasługuje.

Michał: RC Strasbourg. Nie chodzi nawet o przerwanie passy PSG, choć tylko za to zwycięstwo mogliby znaleźć się w tym zestawieniu. Strasburg leży przy samej granicy z Niemcami i aż ciężko nie łączyć solidności w grze beniaminka właśnie z położeniem miasta. RCS jest kolektywem, dobrze funkcjonującym organizmem, który nie ma lidera, a bandę przyzwoicie grających zawodników. Słaby początek odbili sobie w drugiej części rundy i dzięki temu zajmują w miarę bezpieczną 11.pozycję.

Błażej: Wybór jest dla mnie oczywisty: RC Strasbourg. Najniższa wartość składu według Transfermarkt, a mimo tego najwięcej punktów z beniaminków. I najważniejsze – jedyny zespół w całej lidze, który zatrzymał PSG, co w tej kampanii wydaje się czymś absolutnie szalonym.

14. Styczniowych wzmocnień najbardziej potrzebuje…

Jordan: Saint-Etienne wydało latem blisko dziesięć milionów euro na Loisa Diony’ego, jednak najdroższy piłkarz w historii klubu wciąż nie zdobył bramki w ligowym meczu. Po zawirowaniach na trenerskiej ławce Zieloni wydają się potrzebować właśnie strzelca, który będzie w stanie wyciągnąć ich z dna tabeli.

Błażej: Bordeaux. Żyrondyści mieli po siedmiu kolejkach cztery wygrane i trzy remisy, a potem przyszła porażka z PSG (2:6), po której coś się zacięło. Ostatnie dwanaście kolejek to tylko jedno zwycięstwo, z będącym w co najmniej takim samym dołku Saint-Etienne. Gracz taki jak Malcom zasługuje na coś więcej niż obserwowanie z dołu na beniaminków, dlatego władze powinny znaleźć mu partnerów, którzy dostosują się do jego poziomu.

Michał: Może troszkę nietypowo, ale wskażę Niceę. Letnie transfery na czele z już nie grającym na południu Francji Sneijderem były ogólnie rzecz biorąc nietrafione. Saint-Maximin i Lees-Melou grają odwrotnie proporcjonalnie do długości swoich nazwisk, a sprowadzony za sześć milionów z Caen Makengo zupełnie zagubił się między trybunami a ławką rezerwowych. Dyspozycja Nicei jest zależna od formy Balotellego, a poleganie na tym zawodniku jeszcze nikomu na dobre nie wyszło. Szefowie klubu muszą przedłużyć ławkę rezerwowych – inaczej ciężko będzie osiągnąć dobre wyniki w LE i Ligue 1.

15. Zwolnienie Marcelo Bielsy było…

Dawid: Nieuniknione. Od początku sezonu widać było brak chemii na linii Bielsa – zawodnicy, a później doszedł konflikt z dyrektorem sportowym. Wydaje mi się, że do samego końca jedynym człowiekiem, który wierzył w Argentyńczyka był właściciel klubu i jego znajomy – Gerard Lopez. Całe zło, jakie wydarzyło się w szatni i klubowych biurach, później odbijało się na murawie. Nie tak miał wyglądać związek Marcelo z LOSC. Klub wciąż ma wiele kłopotów (zakaz transferowy w zimowym oknie), a Christophe’a Galtiera czeka dużo sprzątania po poprzedniku.

Jordan: Złem koniecznym. W Lille narastał konflikt na linii Bielsa – Ingla, który zaczynał się rozprzestrzeniać i tworzyć dwa oddzielne obozy wewnątrz klubu. Nikt w Lille nawet nie spodziewał się takiego scenariusza i władze nie były przygotowane na tak szybkie odejście El Loco – o czym świadczy chociażby fakt, iż przez kilka kolejek obowiązki pierwszego trenera pełnił 29-letni Joao Sacramento. W Lille nie było alternatywy dla Bielsy, bowiem nikt nawet nie przewidział tak słabego początku rozgrywek.

Artur: Potrzebne. Zarówno dla Lille, jak i dla kibiców ligi francuskiej, którzy nie do końca wiedzieli w jakim kierunku ten projekt zmierza, co powodowało trudności w wyartykułowaniu jakichkolwiek opinii o tej drużynie. Wyniki Lille są i były żenujące, absolutnie nie do zaakceptowania przez fanów i władze klubu. Mówiło się, że Argentyńczyk potrzebuje czasu, ale ileż można czekać? Nawet się nie obróciliśmy, a tu już wybił rok 2018, zaś popularne Mastify wciąż pałętają się w okolicach strefy spadkowej. Kto wie, ile ta budowa zespołu w wykonaniu Bielsy miałaby jeszcze trwać. Jeszcze chwila, a zastałby go czerwiec 2018 i Lille w Ligue 2.

Le Ballon nie ma wątpliwości – Bielsa musiał odejść (fot. Michel Spingler)
16. Nantes Claudio Ranieriego oglądam…

Eryk: Bez cienia respektu dla wyjątkowo dobrego miejsca w tabeli. Kwadrans z futbolem made in Nantes odbiera chęci do życia. Porównania z Leicester są zupełnie nietrafione: tu nie ma połowy Mahrezo-podobnego piłkarza, dla którego warto byłoby obejrzeć mecz. Wierzę, że kiedyś styl gry tak nużący, że chciałoby się raz na zawsze zdelegalizować piłkę nożną, będzie się powszechnie opisywało słowami “nantejskie sceny”.

Artur: Na siłę. I na stojąco, unikając w ten sposób zaśnięcia podczas meczu.

Michał: Z kuflem piwa i paczką chipsów. Pierwsze – żeby nie zachować zbyt wyraźnych wspomnień, drugie – aby zagłuszyć chrupaniem myśli każące wyłączyć transmisję. Póki za Ranierim idą wyniki, trzeba jednak akceptować tę grę. Aż strach pomyśleć o reakcji kibiców w momencie kryzysu formy Nantes..

17. Do końca sezonu Metz zdoła…

Błażej: Uczynić duet Roux – Rivière jednym z najbardziej bramkostrzelnych w lidze. Jednym z piętnastu najbardziej bramkostrzelnych, konkretniej pisząc.

Dawid: Zrobić swoim kibicom nadzieję na utrzymanie. W końcowym rozrachunku i tak będą jednak musieli pożegnać się z Ligue 1. Ten statek jest na kursie kolizyjnym z górą lodową.

Michał: Wyprzedzić Benevento i oficjalnie stać się najpodlejszą drużyną w Europie.

18. Następnym głośnym transferem z Ligue 1 będzie…

Jordan: Houssem Aouar ma papiery na wielką karierę i co za tym idzie na głośny zagraniczny transfer. Oby wychowanek OL poszedł raczej w ślady Karima Benzemy niż Hatema Ben Arfy. Kolejny brylant ze szkółki Olympique Lyon!

Eryk: Thomas Lemar. Mógł odejść już zeszłego lata, a zamiast tego został w rozmontowanym Monaco i nikomu nie wyszło to na zdrowie. Kombinacja problemów zdrowotnych i frustrującej konieczności oglądania byłych kolegów w lepszych klubach sprawiła, że niezupełnie podołał presji związanej z mianem największej gwiazdy zespołu. Musi uciekać – na pewno nie wytrzyma w księstwie dłużej niż pół roku.

Michał: Oczywiście Malcom. Wiek, umiejętności i słaba dyspozycja Bordeaux nie dają wyboru młodemu Brazylijczykowi. Aby się rozwijać, musi odejść do lepszej ekipy. Rekordowy transfer Martiala do MU może zostać już niedługo pobity.

19. Tuż za plecami PSG sezon skończy…

Dawid: Racjonalnie patrząc na możliwości drużyn z czołówki, walka o drugie miejsce rozegra się pomiędzy Lyonem a Monaco. Wyżej oceniam szanse Lyonu: mają dobrze poukładany zespół, świetną ofensywę i lidera w osobie Fekira. Kluczowe w tym pojedynku będą mecze z niżej notowanymi rywalami – kto pomyli się mniej razy, ten będzie cieszył się z wicemistrzostwa.

Mateusz: AS Monaco. Przede wszystkim dlatego, że nie sądzę by ekipa OL pod wodzą Genesio mogła uniknąć zadyszki, zaś Monaco jest po odpadnięciu z LM skupione wyłącznie na krajowym podwórku.

Eryk: Lyon. Przynajmniej tego należałoby sobie życzyć, bo to w tej chwili najprzyjemniejszy w odbiorze zespół ligi.

20. Z ligi spadną…

Artur: Metz i Amiens. W barażach zagra Troyes.

Błażej: Metz i Troyes.

Dawid: Metz i Angers. W barażach zagra Troyes.