Trenerzy w L1: Letnie porządki

Od początku sezonu sześciu szkoleniowców straciło pracę w klubach Ligue 1. Latem może dojść do kolejnych roszad na trenerskich ławkach i to w czołowych ekipach francuskiej ekstraklasy. Najgłośniejszą zmianą z pewnością będzie ta oczekiwana w Paryżu, jednak zarówno w Lyonie, jak i Nicei również nie powinno ich zabraknąć.  


Kwestionowany i niepopularny, lecz utrzymywany na stanowisku przez niezłomnego prezesa AulasaBruno Genesio od kilku tygodni balansuje na krawędzi, a każda potyczka jest niemal meczem ostatniej szansy. Pod jego wodzą klub znad Rodanu miał wysokie ambicje, a celem zespołu miał być finał Ligi Europy, który w tym roku odbędzie się właśnie w Lyonie. To symboliczne wydarzenie miało być świadectwem powrotu Olympique Lyon na europejskie salony. Jeszcze dekadę temu klub ten niepodzielnie rządził na krajowym podwórku, a pamiętne kampanie w Lidze Mistrzów śledziła niemal cała Francja.  Ten sezon miał być przełomowy, o czym świadczą chociażby pokaźne inwestycje na transferowym rynku latem ubiegłego roku. Za łączną kwotę ponad 60 mln euro kupiono zawodników, którzy mieli przywrócić klub na mapę piłkarskiej Europy.  Za powodzenie projektu miał odpowiadać Genesio – szkoleniowiec, który od dekady pracuje w klubie na różnych stanowiskach. Najpierw skaut, następnie trener zespołu rezerw i w końcu trener asystent pierwszego zespołu. Były piłkarz OL objął drużynę w grudniu 2015 roku, gdy z powodu słabych wyników zastąpił Huberta Fourniera. Jego pierwszy sezon w nowej roli zakończył się obiecująco bowiem Olympique Lyon w rozgrywkach 2015/16 niespodziewanie zajęło obiecujące drugie miejsce tuż za plecami PSG. Pierwszy pełny sezon nie był już tak pozytywny, a pod jego rządami klub uplasował się tuż za podium. Trener OL nigdy nie miał silnej pozycji, a jego wybór szybko stał się mocno kwestionowany przez środowisko kibiców Lyonu. Szkoleniowiec bez większego doświadczenia w dorosłej piłce nie zyskał w ich oczach wielkiego zaufania – w roli pierwszego trenera nigdy wcześniej nie prowadził zespołu na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Dla Jean-Michela Aulasa jego wybór był jednak oczywisty.  Genesio wpisywał się w politykę prezesa, który od kilku sezonów woli promować ludzi z klubową przeszłością niż angażować trenerów z zewnątrz.  Hubert Fournier, Remi Garde – jego poprzednicy doskonale znali miejscowy kontekst i potrafili wykorzystywać zasoby, którymi dysponowali. To właśnie za ich kadencji Olympique Lyon zaczął śmielej stawiać na klubową akademię i promować wychowanków jak m.in. Alexandre Lacazette, Corentin Tolisso, Samuel Umtiti, czy Nabil Fekir. Bruno Genesio również nie boi się stawiać na klubową młodzież, jednak podobnie jak w poprzednim sezonie, w tych rozgrywkach również nie potrafił ustabilizować formy zespołu. Lyon gra w kratkę, a cierpią na tym przede wszystkim wyniki drużyny. Zamiast finału na Groupama Stadium, Lyon pożegnał się z rozgrywkami Ligi Europy już na etapie 1/8 finału – niespodziewanie przegrywając u siebie rewanż z CSKA Moskwa. W lidze też nie jest lepiej. Podobnie jak w poprzednim sezonie i tym razem klub może zakończyć ligowe rozgrywki poza podium – co będzie oznaczało kolejny rok bez udziału w Lidze Mistrzów. Taki rezultat byłby mocno niekorzystny dla klubowego budżetu, a warto pamiętać, iż Olympique Lyon jako pierwszy klub we Francji jest notowany na giełdzie.

Choć prezes Aulas publicznie broni swojego trenera, to w kuluarach coraz głośniej o ewentualnej zmianie szkoleniowca pod koniec sezonu. Czy latem również zdecyduje się na wewnętrzne rozwiązanie?  Tym razem ma być inaczej, a faworytem do przejęcia sterów OL ma być doświadczony Claudio Ranieri. Włoch zaliczył bardzo obiecujący sezon w Nantes, gdzie mimo dość ograniczonych środków zbudował zespół na solidnych defensywnych fundamentach.  Kanarki być może nie grają najładniejszego futbolu nad Sekwaną, lecz z pewnością jest to jedna z najskuteczniejszych drużyn w Ligue 1. Jeśli porównać ilość zdobytych bramek z liczba zdobytych punktów, FCN z pewnością znajduje się w ścisłej ligowej czołówce.  Ranieri ma ważny kontrakt do 2019 roku, więc ewentualna zmiana klubu wiązać się będzie z negocjacjami pomiędzy klubami. Po zakończeniu rozgrywek prezes Waldemar Kita może zatem drugi sezon z rzędu stracić swojego szkoleniowca. Rok wcześniej, choć przedłużył umowę z Sergio Conceiçao, Portugalczyka ostatecznie ukradło FC Porto. Czy tym razem będzie podobnie? Plotki są coraz głośniejsze, a Włoch znajduje się również w gronie potencjalnych selekcjonerów Squadra Azzurra.

Rozbujać karuzelę

To będzie zdecydowanie najgłośniejsza zmiana na stanowisku trenera. Po dwóch sezonach ze stolicą Francji pożegna się Unai Emery, o czym zdążyli już nawet poinformować jego podopieczni. – Wiele rzeczy ulegnie zmianie w przyszłym sezonie. Zmieni się choćby trener – w ten sposób swojego szkoleniowca podczas wywiadu przedwcześnie zwolnił Thomas Meunier. Karuzela nazwisk ruszyła niemal zaraz po ostatnim gwizdku rewanżowego spotkania z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Antonio Conte, Diego Simeone, Mauricio Pochettino, Luis Enrique, Carlo Ancelotti – lista nazwisk jest długa i imponująca, jednak według ostatnich doniesień żaden z nich nie przejmie sterów PSG. Kandydatem numer jeden do zastąpienia Hiszpana jest Thomas Tuchel. Były szkoleniowiec Borussii Dortmund miał odbyć rozmowy z przedstawicielami aktualnego lidera Ligue 1 i pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Niemiec ma podpisać co najmniej dwuletni kontrakt z klubem ze stolicy Francji.

Lucien Favre opuści Francję? (fot. Eurosport)

Latem na rozstaju dróg znaleźć się mogą również Lucien Favre i OGC Nice. Drugi sezon Szwajcara za sterami klubu z Prowansji nie był już tak udany jak poprzedni. Zespół z Allianz Riviery co prawda wciąż walczy o awans do europejskich pucharów, jednak na boisku jedenastka z Nicei nie prezentuje równie stabilnej i wysokiej formy.  Nad Sekwaną donoszą, iż Favre wciąż ma silną pozycję w Niemczech, a jego usługami zainteresowane mogą być nawet taka marka jak Borussia Dortmund.  Favre i prezes Rivière mieli nawet ustalić już warunki ewentualnego rozstania – wykupienie kontraktu Szwajcara, który obowiązuje do 2019 roku, ma kosztować 3 miliony euro. Jego miejsce na trenerskiej ławce zająć mogą Antoine Kombouaré, Willy Sagnol, Jocelyn Gourvennec czy Christophe Galtier. Na rynku wciąż znajduje się również Laurent Blanc, który po paryskiej przygodzie odpoczywał od piłki przez ostatnie dwa sezony. Były selekcjoner reprezentacji Trójkolorowych chciałby jednak spróbować swoich sił za granicą, a to z kolei będzie miało wpływ na przyszłość Jean-Louisa Gasseta. Jego wieloletni asystent, bez którego trudno sobie wyobrazić sztab szkoleniowy Blanca, z powodzeniem prowadzi obecnie AS Saint-Etienne. Pod jego wodzą Zieloni nie przegrali od dziewięciu kolejek i wrócili do pierwszej połowy tabeli. Tym samym tego lata trenerska karuzela może rozkręcić się na dobre!

Tekst ukazał się w tygodniku Piłka Nożna (nr.15/2018)