Nancy czeka na sukces

Ciężki był to sezon dla obchodzącego nie tak dawno 50-lecie istnienia AS Nancy Lorraine. Klubowi udało się jednak utrzymać w Ligue 2, a ostatnio zmienić nawet właściciela. Losy Lotaryńczykow bywały różne, a przez ich szeregi przewinęło się wiele piłkarskich legend.


Nancy. Francuskie miasto położone nad dopływem Mozeli – rzeką Meurthe. Nieopodal granica z Niemcami, nie tak daleko do Paryża czy Strasbourga. Dawna stolica księstwa Lotaryngii – do czasu przyłączenia jej do królestwa Francji i jedno z bardziej „polskich” miast w całym heksagonie.

Miasto ściśle związane z polskim królem Stanisławem Leszczyńskim, a także, miedzy innymi dawne miejsce jego spoczynku. Centralnym punktem aglomeracji jest Plac Stanisława – z górującym nad nim łukiem triumfalnym – którego pomysłodawcą był właśnie ówczesny książę Lotaryngii i Baru, Leszczyński. W 1983 roku plac ten z okolicznymi przyległościami wpisany został na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kto był, ten wie – Nancy to zjawiskowe miejsce.

Stolica Lotaryngii jest też siedzibą klubu sportowego, który – mimo, że powstał stosunkowo niedawno, w 1967 roku – zapisał się złotymi zgłoskami w annałach francuskiej piłki nożnej.

Rodowód

Początków obecnego klubu należy szukać w 1910 roku, kiedy pan Maurice de Vienne (prezydent piłkarskiego dystryktu Lorraine w latach 1921-1956) założył klub o nazwie US Frontiere. Zespół ten funkcjonował w niższych ligach i w końcu przekształcił się w AS Nancy, jednak cały czas był to tylko futbol na poziomie amatorskim.

Ojciec – Claude Cuny

Piłka nożna stawała się coraz bardziej popularna. Rosło na nią zapotrzebowanie. Nie inaczej było w Nancy, w którym społeczeństwo głodne było profesjonalnego wydania tej dyscypliny.

Wiosną 1966 roku niejaki Claude Cuny podjął się stworzenia nowego, w pełni profesjonalnego klubu piłkarskiego. Wraz z pomagającymi mu przyjaciółmi przystąpił do wdrażania inicjatywy, której pierwszym etapem była tak zwana „operacja skrzynka pocztowa 17”. Akcja na celu miała upewnienie się, że inicjatywa odpowiada potrzebom ówczesnej lokalnej społeczności.

Na wspomnianą skrzynkę pocztową dotarło ponad 18 tysięcy (sic!) listów, kartek pocztowych i petycji popierających organizatorów.

W oczekiwaniu na realizację kolejnych planów, zachęcony pierwszym sukcesem Cuny doprowadził do rozegrania w mieście meczu Pucharu Francji. Miało to miejsce w styczniu 1967 roku, a zmierzyły się ze sobą drużyny Besancon i Lille. Cel był jeden – jeszcze większa popularyzacja piłki.

Zbiórka środków

Aby przedsiębiorstwo mogło sprawnie działać – ba, w ogóle istnieć – potrzeba środków finansowych. Organizatorzy całego zamieszania przystąpili zatem do zbiórki na budżet przyszłego klubu. W Nancy organizować zaczęto towarzyskie mecze, na które sprzedawano bilety-cegiełki. Udało się zebrać około 50 tysięcy franków, z czego lwią cześć włożyła znana firma petrochemiczna Total. Dorzucił się też mer Nancy, wkładając do przyszłej kasy Assotiation Sportive Nancy Lorraine 25 tysięcy.

Narodziny – 16 czerwca 1967

Jako że jednym z warunków utworzenia klubu piłkarskiego ze statusem profesjonalnym jest wcześniejsze istnienie struktury amatorskiej, Cuny mocno naciskał na istniejący w mieście AS Lorraine, aby przyłączył się do projektu.

Kiedy wszystkie plany zostały zrealizowane, a warunki pozasportowe spełnione – nie obyło się bez kilku odmów – w końcu, 16 czerwca 1967 roku komisja piłkarska ostatecznie zaakceptowała kandydaturę ASNL, rejestrując klub w profesjonalnej drugiej dywizji (obecna Ligue 2). Twórcom pozostało już tylko… zatrudnienie zawodników i trenera.

Pierwsza dekada

Pierwszy nieoficjalny mecz Nancy rozegrało 28 czerwca 1967 roku za przeciwnika mając… reprezentację francuskiej armii. Do awansu do pierwszej dywizji (obecnie Ligue 1) potrzebowało zaledwie trzech lat.

Dzięki zajęciu drugiego miejsca na zapleczu elity w 1970 roku ASNL stało się częścią najlepszej piłkarskiej społeczności we Francji. Nie prezentowali się dobrze i opuścili pierwszą dywizję po trzech latach, ale zaledwie po roku wrócili dużo silniejsi – już jako mistrz Division 2 w rozgrywkach 1974/1975. Ogromny udział w awansie miał występujący w ASNL argentyński pomocnik Joaquim Martinez, zdobywca 29 bramek w 30 meczach – później sprzedany do Toulouse.

W okresie tym w Nancy zdano sobie także sprawę z korzyści jakie niesie za sobą odpowiednie szkolenie własnych piłkarzy.  Ogólnie rzecz biorąc, początek lat 70’ we Francji to wielki boom na popularne centra szkolenia i wzrost świadomości trenerów odpowiedzialnych za młodych piłkarskich adeptów. Pierwszy ośrodek szkolenia Nancy powstał w lesie Haye, a po pewnym czasie pierwsza drużyna zaczęła na tym mocno zyskiwać – trzon zespołu stanowili gracze przewijający się przez szkółkę. 

Początki AS Nancy i pierwsze dziesięciolecie klubu przypadło na okres wielkich światowych zmian. Neil Armstrong został pierwszym człowiekiem na księżycu, w zaświaty odszedł generał Franco, a znana francuska marka motoryzacyjna Renault wypuściła na rynek kultowy model R5.

Wśród dźwięków muzyki Joe Dassina jak grzyby po deszczu wyrastały w Nancy wybitne postaci francuskiej piłki nożnej. Jedną z nich jest legenda trójkolorowego futbolu – Michel Platini.

Czwarte miejsce w lidze i pierwszy triumf w Coupe de France

Sezon 1976/77 zespół z Lotaryngii zakończył na czwartym miejscu w lidze (najlepsze obok 4. pozycji w 2008 w dziejach klubu), a rok później po zwycięstwie w finale nad OGC Nice 1:0 wzniósł w górę Puchar Francji – bramkę zdobył Platini. Trenerem odpowiedzialnym za bandę triumfujących młokosów był pracujący w klubie od sezonu 71/72 Antoine Redin.

Motorami napędowymi Nancy z tego okresu byli Jean-Claude Cloet, Carlos Curbelo, Jean-Michel Moutier, Jean-Pierre Raczynski czy wspomniany już Platini. Grupa młodzieńców, która niespodziewanie namieszała w lidze, była we Francji zwana „liceum motyli”.

W latach 1967-1977 Nancy przeżywało jedne z piękniejszych chwil w swojej krótkiej historii. 19 grudnia 1976 na stadionie Marcel-Picot, przy nadkomplecie publiczności (30 384), zespół z Nancy pokonał wielkie wówczas AS Saint-Etienne. Podczas tego spotkania ustanowiony został – niepobity do dziś – rekord frekwencji.

Druga dekada

Druga dekada przyniosła największy sukces klubu w historii: zdobyty w 1978 roku Puchar Francji. Na Parc des Princes w Paryżu po jedynej bramce grającego z numerem 9 Michela Platiniego AS Nancy Lorraine pokonało OGC Nice.  To pierwsze znaczące trofeum było też przepustką do premierowego występu w europejskich pucharach. Niestety podopieczni trenera Reduna zakończyli je na 1/8 finału, a przeszkodą nie do przejścia okazało się Servette Genewa (nie wystąpił kontuzjowany Platini). 

Po sukcesach na arenie krajowej i zwróceniu na siebie uwagi możniejszych i silniejszych klubów z ASNL odeszło kilku kluczowych zawodników – w tym Michel Platini w 1979 roku do AS Saint-Etienne czy Curbelo do OGC Nice. W 1980 roku z drużyną pożegnał się też wybitny szkoleniowiec – Antoine Redin – który nie mógł porozumieć się z nowym prezydentem, Gerardem Rousselot.

Przebudowa drużyny nie zachwiała jednak jej równowagi i nie przyniosła sportowego kryzysu, a w pierwszej połowie lat 80. Nancy zadomowiło się w górnej połowie tabeli pierwszej dywizji.

Arsene Wenger

Od 1984 roku jedną z ważniejszych osób w klubie, człowiekiem pilotującym cały program szkolenia został młody, nieznany trener. Nazywał się Arsene Wenger.

Późniejszy opiekun Arsenalu drużynę z Nancy prowadził w latach 1984-87 i na 114 rozegranych spotkań zdołał wygrać zaledwie 33 z nich.  Pomysłodawcą jego zatrudnienia w klubie był ówczesny dyrektor sportowy Aldo Platini (ojciec Michela), a trener pojawił się w Les Chardons zaraz po zwolnieniu z funkcji trenera pierwszej drużyny Herve’a Colleta, podpisując od razu trzyletni kontrakt.  

Pierwszym oficjalnym meczem nowego bossa była wygrana 4:2 z PSG, lecz później nie było już tak kolorowo. Pierwszy sezon z Wengerem na ławce zakończył się dwunastym miejscem w lidze i słabym występem w Coupe de France.

Drugi sezon to 18. miejsce i szczęśliwie wygrane baraże z FC Mulhouse. Nieszczęśliwy natomiast był trzeci rok jego pracy… Zaraz na początku sezonu trener ogłosił, że po zakończeniu rozgrywek odchodzi do AS Monaco, a ASNL z hukiem zleciało na drugi poziom zajmując 19. miejsce. Mimo spadku alzacki trener zbudował reputację zdolnego fachowca, który sporo wyciskał z ograniczonego budżetu klubu. Jak wiodły się losy Arsene’a i dokąd dotarł później – wszyscy doskonale wiemy.

1988 – 1997 i epizod Ryszarda Tarasiewicza

Odejście Wengera, spadek i trzy lata na zapleczu pierwszej dywizji. Żadnych specjalnych i wartych odnotowania faktów – i tak aż do ponownego awansu w 1990 roku. Wtedy też stery w klubie objął charyzmatyczny trener, przyszły mistrz świata – Aime Jacquet.

Tego samego roku co doświadczony szkoleniowiec do Nancy ze szwajcarskiego Neuchatel zawitał pomocnik kojarzony ze swoich „spadających liści” – Ryszard Tarasiewicz. Reprezentant Polski dla ASNL rozegrał 54 mecze, piętnaście razy wpisując się na listę strzelców. W klubie występował do 1992 roku, kiedy odszedł do RC Lens.

Dwa lata później do ekipy prowadzonej wówczas przez rumuńsko-węgierskiego szkoleniowca Laszlo Boloniego dołączył nieznany zupełnie we Francji urugwajski napastnik. Nazywał się Pablo Correa.  Wesołek z Montevideo pięknie przywitał się z nowa publicznością, bo już w swoim debiucie zdobył bramkę (przeciwko Angers na Stade Marcel-Picot). Wtedy jeszcze nikt nie mógł nawet przypuszczać, że w niedalekiej przyszłości gracz ten stanie się jednym z najbardziej cenionych trenerów w tym mieście. 

Inną wartą zapamiętania datą z tego okresu jest 20. kolejka Ligue 1, rozgrywana 29 listopada 1996 roku. Mecz AS Nancy – RC Lens, a w nim pierwsza w historii rozgrywek bramka zdobyta przez bramkarza z gry. Słynnym strzelcem został Gregory Wimbee, który tym samym stał się też jednym z najbardziej charakterystycznych golkiperów w lidze.

W tamtych czerwono-białe barwy przywdziewało kilku rozpoznawalnych zawodników, m.in. David Zitelli, Eric Martin, Mustapha Hadji czy Ukrainiec sprowadzony z Juventusu – Ołeksandr Zawarow.

Początki XXI wieku: Pablo Correa, Coupe de la Ligue i 1/16 Pucharu UEFA

Zanim klub wszedł w nową erę, w sierpniu 1999 roku karierę przedwcześnie zakończyć musiał Soufiane Kone – dziewiętnastolatek przez wielu uważany za największy talent od czasów Platiniego. Wszystko przez kontuzję jakiej nabawił się podczas jednego z treningów.

W 2002 roku, w czasie gdy w Polsce żyliśmy jeszcze reprezentacja Engela, sukcesami Wisły Kraków i hymnem w wykonaniu Edyty Górniak, a Nancy walczyło o utrzymanie w Ligue 2, do klubu powrócił – już w innej roli – wspomniany wcześniej Pablo Correa. Po ustabilizowaniu sytuacji, porządkach w akademii i uchronieniu zespołu przed spadkiem „związek” Correi z Nantes zaczął kwitnąć.

W sezonie 2004/2005 podopieczni Urugwajczyka po zwycięstwie na drugoligowym froncie wrócili w szeregi Ligue 1. Jako beniaminek ASNL zajęło 12. miejsce, ale zdecydowanie lepszy okazać się miał rok, który nadchodził.

Cyfry dwa, zero, zero i sześć w Nancy kojarzą się wyjątkowo dobrze.  W 2006 roku właśnie, na podwalinach pracy wykonanej przez urugwajskiego trenera przyszedł ogromny sukces – zwycięstwo w Coupe de la Ligue. Na finałowy mecz do Paryża udało się ponad 30 tysięcy sympatyków Czerwono-Białych, aby wspierać ich w meczu finałowym przeciwko OGC Nice 

W asyście 76830 widzów zgromadzonych na Stade de France Nancy po bramkach zdobytych przez Moncefa Zerkę i Brazylijczyka Kima odniosło swój historyczny sukces

To jedna z piękniejszych zgłosek w klubowej historii, ale zanim nadeszła, w Nancy doznali też goryczy ogromnego smutku. W lutym 2002 w wypadku samochodowym zginął bramkarz Philippe Schuth. Śmierć piłkarza była szokiem dla całej społeczności, a klub na cześć gracza nadał jednej z trybun Stade Marcel-Picot jego imię.

Dzięki zwycięstwu w Coupe de la Ligue zawodnicy znad Meurthe mogli się sprawdzić w Pucharze UEFA. Trafili do grupy z krakowską Wisłą, FC Basel, Blackburn Rovers i Feyenoordem, zajmując w niej ostatecznie druga lokatę i awansując dalej. Podczas meczów w fazie grupowej na Stade Marcel-Picot doszło do nieprzyjemnych incydentów – w spotkaniu z Feyernoordem dali o sobie znać holenderscy chuligani. W 1/16 ASNL trafiło na mocny ukraiński Szachtar Donieck i przegrało dwumecz.

PSG traci tytuł, Correa wraca

Cała historia AS Nancy to sinusoida. Raz Ligue 2, raz Ligue 1 i tak w kółko. Piłkarze z Lotaryngii nie należeli nigdy ani do hegemonów, ani do słabeuszy. Typowy średniak potrafiący wykręcić czasem jakiś rezultat ponad normę.

W 2011 roku Correę zastąpił na stanowisku trenera Jean Fernandez. Za kadencji Francuza Nancy balansowało w dole tabeli Ligue 1, ale… dwa razy w sezonie pokonało walczące o tytuł PSG, przyczyniając się do utraty przez nich punktów i triumfu w rozgrywkach zespołu z Montpellier. Na Parc des Princes gracze Fernadeza wygrali 1:0, zaś u siebie pokonali paryżan 2:1 dzięki bramce w końcówce zdobytej przez Yohana Mollo.

Później znów nie było kolorowo. Spadkobiercy Platiniego zlecieli poziom niżej, gdzie bronili się przed spadkiem.  Było tak źle, że prezydent Rousselot znów sięgnął po usługi swojego ulubionego trenera. Correa wrócił do zespołu w październiku 2013 roku i znów udało mu się zrealizować powierzone mu zadanie. 

Sezon 2017/18 – Toniemy?!

To był dla graczy z Lotaryngii długi sezon. Dopiero wygrywając w ostatnich meczach zapewnili sobie utrzymanie w Ligue 2, w której określani byli mianem „drugoligowego Metz” – tonącego okrętu zmierzającego wprost w otchłań oceanu. I to wszystko mimo posiadania drugiego co do wielkości budżetu w lidze – około 21 milionów euro.

”W przypadku spadku do National… Nie będzie już klubu” – wymowny komentarz prezydenta Jacquesa Rousselota nakreślił przykrą wizję w przypadku ligowej klęski. Kibice rżeli do końca, ale ostatecznie Nancy zajęło 17. miejsce z dorobkiem dziewięciu zwycięstw, 11 remisów i aż 18 porażek. Na siedem kolejek przed końcem rundy rewanżowej w klubie wymieniono trenera. Postawiono na Didiera Tholota. Strażak wywiązał się z zadania i uratował zespół.

Koszmarny sezon był ostatnim w karierze dla klubowego bożyszcza – weteran Youssouf Hadji postanowił zakończyć swoją karierę. Marokańczyk jest drugim zawodnikiem w historii AS Nancy z dorobkiem 347 meczów i 85 bramek w barwach tego zespołu. Wyprzedza go jedynie Michel Platini.

Nadzieja na sprzyjający wiatr?

Jacques Rousselot pełniący funkcję prezydenta klubu od 1994 roku oraz posiadający 70 procent jego udziałów, zmęczony zawirowaniami postanowił go sprzedać.  Sam poszukiwał inwestora (wcześniej rozmawiał z Chińczykami), a po kilku miesiącach negocjacji i rozmów osiągnął porozumienie w tej sprawie z podmiotem złożonym z amerykańskiego funduszu i angielskiej firmy.  Transakcję pilotował Jean-Michel Roussier, znany m.in. z pełnienia obowiązków prezesa Olympique Marsylia (1995-1999). Kwota na jaka opiewa cała transakcja nie została podana do publicznej wiadomości.

Trener-zbawiciel zespołu, Didier Tholot, pozytywnie wypowiada się o właścicielskich i strukturalnych zmianach, wymuszonych także fatalnym sezonem. Szkoleniowiec widzi w całym ambarasie szanse na odwrócenie złej obecnie sytuacji sportowej i pozostawienie kryzysu przed przed progiem nowego sezonu.

***

Post scriptum. Legenda: Michel Platini

Urodziny w malutkim Joeuf i będący wychowankiem miejscowego AS zawodnik pierwotnie trafić miał do lokalnego rywala Nancy, FC Metz. Został wypatrzony przez trenerów, kiedy jego juniorska drużyna rywalizowała w ramach rozgrywek o Puchar Gambardelli z młodzieńcami Les Grenats, jednak ostatecznie tam nie trafił. Wybrał ASNL.

W Nancy wylądował w 1972 roku i nie od razu stał się gwiazdą. Początkowo grywał tylko w zespole rezerw i – to trzeba podkreślić – z rożnym skutkiem. Doczekał się jednak uwagi ze strony szkoleniowców pierwszej drużyny, z która większy kontakt zaliczył jesienią. W najwyższej klasie rozgrywkowej zadebiutował 2 maja 1973 roku przeciwko Nimes Olympique, a później zdobywał coraz większe zaufanie i wyrastał na lidera zespołu.

Pierwszy profesjonalny kontrakt Platini podpisał w sezonie 1977/78. Umowa gwarantowała mu wynagrodzenie w wysokości 6400 franków. Stawał się wtedy dyrygentem reprezentacji Trójkolorowych i w grudniu 1977 roku zajął trzecie miejsce w plebiscycie France Football – Ballon D’Or.

 Reprezentując barwy AS Nancy Platini zdołał wygrać tylko Puchar Francji, jednak jego ambicje były zdecydowanie wyższe. Dlatego postanowił nie przedłużać wygasającego z klubem kontraktu, a z ofert przedstawionych mu przez Inter Mediolan, PSG, FC Nantes i AS Saint Etienne wybrał najmocniejszą w tamtych czasach drużynę Les Verts

Dla Czerwono-Białych rozegrał łącznie 214 meczów i zdobył 127 bramek.

Kamil Tybor
(@KamilTybor)
igol.pl