Niebieski Dziennik #2: Trudne początki

Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek mundialu w wykonaniu Francuzów. Mecz z Socceroos miał być rozgrzewką, która otworzy drogę do fazy pucharowej. Zamiast tego podopieczni Didera Deschamps wymęczyli zwycięstwo z Australią, a pod znakiem zapytania wciąż stoi ofensywne ustawienie Les Bleus.


Selekcjoner Deschamps podjął odważną decyzję. Sobotni mecz rozpoczął tercet Dembélé – Griezmann – Mbappé, a Olivier Giroud usiadł na ławce rezerwowych. Młodzi gniewni mieli być ofensywnym dynamitem, lecz fajerwerki nie odpaliły. Dopiero wejście napastnika Chelsea w drugiej części spotkania ożywiło nieco atak Les Bleus. Wariant z trójką superofensywnych być może lepiej by się sprawdził w grze z kontrataku, bowiem brakowało napastnika, który nieustannie ciążyłby na obronie przeciwnika i potrafiłby grać tyłem do bramki w ataku pozycyjnym. Z nieco lepszej strony pokazali się natomiast piłkarze, którzy na mundial mieli jechać jako żelaźni zmiennicy. Selekcjoner wyciągnął wnioski z ostatniej gry kontrolnej z USA (1:1) i kosztem Sidibé i Mendy’ego, na bokach obrony postawił na Pavarda oraz Hernandeza. Ten wybór okazał się słuszny bowiem obaj piłkarze zebrali pochwalne recenzje za sobotni występ w Kazaniu.

Stare demony

Gra i wynik rozbudziły debatę na temat ofensywnego ustawienia Trójkolorowych. Do dyskusji włączył się nawet Zlatan Ibrahimović, który na antenie BeIn Sport zaatakował selekcjonera reprezentacji Francji i obudził stare demony. – Selekcjoner, który twierdzi, że Karim Benzema nie jest na tyle dobry, by grać na mundialu w Rosji nie powinien prowadzić tego zespołu – podsumował w swoim stylu Szwed. Temat braku powołań dla Benzemy jest nieustannie na tapecie od ponad dwóch lat, a Zlatan z premedytacją tylko dolał oliwy do ognia. Na tę chwilę wydaje się, iż Deschamps może wrócić do ustawienia z Olivierem Giroud na szpicy w kolejnych meczach.

Zdobyć pierwsze szlify

Zmiany w kolejnym meczu mogą dotknąć też pozostałe sektory. Po słabszym występie z Australią pod znakiem zapytania stoi udział Corentina Tolisso w czwartkowym spotkaniu z Peru. Komentatorzy sugerują również zmianę na środku obrony – zwłaszcza po błędzie Umtitiego, który z Australią kosztował Francuzów bramkę. Obrońca FC Barcelony nie wydawał się jednak przejmować swoim występem i po meczu wykazał się dużym dystansem do siebie na portalach społecznościowych. Według wielu opinii, gdyby Umtiti nie grał w Dumie Katalonii, jego miejsce w wyjściowej jedenastce zająłby już Presnel Kimpembe

W niedzielę rezerwowi, którzy nie grali w pierwszym meczu, rozegrali towarzyskie spotkanie z drużyną U19 Spartaka Moskwa. Wszystko po to, by cały zespół był w ciągłym rytmie meczowym. Spotkanie przyprawiło jednak Les Bleus kolejnych zmartwień: „jedenastka B” zaprezentowała się kiepsko – wygrała zaledwie 3:2 (bramki zdobyli Giroud, Fekir i Matuidi), a szczególnie słabo wypadli Benjamin Mendy i wracający po przerwie w treningach Djibril Sidibé.

Obecna kadra Trójkolorowych, jest najmłodszym zespołem wystawionym przez Francję na Mistrzostwach Świata od 1930 roku. Aż sześciu piłkarzy z podstawowej jedenastki przed sobotnim meczem nie grało jeszcze na dużej międzynarodowej imprezie. Wszyscy są zgodni, iż ta drużyna ma ogromny potencjał, jednak należy pamiętać, że jej największym minusem jest brak doświadczenia. Nic jednak straconego, a przyspieszony kurs dojrzałości zaserwuje drugą lekcję już w najbliższy czwartek. Mecz z ofensywnym Peru powinien odpowiadać Francuzom bardziej niż gra z nisko ustawionym blokiem Australijczyków.

Jordan Berndt
(@JordanBerndt)