Kurzawa w Amiens – Polak wśród jednorożców

Rafał Kurzawa szukał nowej drużyny dość długo, co nie oznacza, że brakowało ofert. Mistrzostwa świata miały urozmaicić piłkarskie CV Polaka i podbić jego wartość rynkową, dlatego z decyzją nikt się nie spieszył. Po rozważeniu wszystkich możliwości wybór padł na francuskie Amiens SC.

Wcześniej mówiło się o lidze tureckiej czy belgijskiej, miało być Fenerbahce lub Anderlecht. Ostatecznie wybór padł na silniejszą ligę, ale o klubie nie można powiedzieć tego samego. Zastanówmy się jednak, czy Kurzawa nie powinien rozpatrywać tego raczej jako zalety?

Amiens to trzynasta ekipa poprzedniego sezonu, która zapewniła sobie dość pewne utrzymanie bardzo dobrym finiszem. W ośmiu meczach rozegranych w kwietniu i w maju Jednorożce wygrały czterokrotnie, wywalczyły dwa remisy z PSG i AS Monaco, a przegrały jedynie wyjazdy do Lyonu i Marsylii. Mimo trudnego terminarza, zawierającego całe TOP 4 w końcowej fazie rozgrywek, piłkarze zgromadzili aż osiem punktów przewagi nad osiemnastą Tuluzą, notując najlepszy wynik wśród beniaminków. W tym sezonie o utrzymanie będzie jednak trudniej, bo w zespole doszło do zmian kadrowych.

Mała rewolucja

Przede wszystkim ofensywa – w ostatnim meczu w sezonie z Marsylią trio za plecami Moussy Konaté stanowili Danilo Avelar, Gaël Kakuta i Serge Gakpé. Teraz w klubie nie ma żadnego z nich. Pierwszy wrócił z wypożyczenia do Torino, skąd po miesiącu wypożyczono go do Brazylii. Los drugiego był podobny – wrócił z wypożyczenia do Chin, skąd przeszedł do Rayo Vallecano. Trzeciemu z nich skończył się kontrakt i cały czas szuka klubu. Podobnie jak obrońca Issa Cissokho, który w poprzednim sezonie był ważnym uzupełnieniem składu. Przy tych wszystkich odejściach jedynie transakcja Harisona Manzali wydaje się stosunkowo opłacalna – za podstawowego skrzydłowego udało się klubowi wyrwać okrąglutki milion euro od Angers.  Patrząc więc na skalę odejść, łączna kwota otrzymana w zamian jest, eufemistycznie ujmując, dość skromna. Budżet drużyny zdecydowanie podreperował jednak transfer przyklepany rok wcześniej.  Do Lyonu wypożyczony został za 2 miliony euro Tanguy Ndombele, teraz zaś trzecia drużyna poprzednich rozgrywek skorzystała z opcji wykupu pomocnika za kolejne 8 milionów euro, co uczyniło Francuza bohaterem zdecydowanie najbardziej lukratywnej transakcji w historii klubu.

Kurzawa trafia więc do zespołu, gdzie jakościowi ofensywni piłkarze są jak jednorożce z herbu klubu – prawdopodobnie nie istnieją. No, przynajmniej są rzadkością.  Nie ma więc wątpliwości, że 25-latek został sprowadzony z myślą o wzmocnieniu podstawowej jedenastki.  Na konferencji prasowej, podczas której przedstawiono Polaka, a także prawego obrońcę ze Szwecji Emila Kraftha, nie brakowało krzepiących słów ze strony prezesa i trenera.

To są zawodnicy z dużym doświadczeniem, którzy zrobią wszystko, aby Amiens SC mogło zrobić kolejny krok naprzód.

Biorąc pod uwagę wysokie zaawansowanie techniczne, Kurzawa mający magiczną lewą stopę będzie interesującą opcją podczas stałych fragmentów gry.

Warto odnotować, że Kurzawa to nie pierwszy Polak w Amiens. W artykule przedstawiającym wypowiedź trenera Christophe’a Pélissiera dotyczącą nowego nabytku przywołano innego polskiego zawodnika występującego kiedyś w zespole, Huberta Skupnika, zaznaczając, że „polscy piłkarze zawsze zachowywali się bez zarzutu i w pełni profesjonalnie”. Reprezentant Polski dostał więc bardzo ładną laurkę. Pora, żeby sprostał pokładanym nadziejom.

Jak w domu

To będzie o tyle łatwiejsze, że w Amiens nie ma wielkiej presji – ani ze strony mediów, ani ze strony kibiców. Panuje tam przyjazna atmosfera, a Kurzawa na pewno będzie czuł wsparcie ze strony sztabu, który mocno o niego zabiegał. Wydaje się więc, że to może być idealne miejsce dla małomównego i stroniącego od mediów piłkarza. Szczególnie, że ten na pewno będzie chciał również poświęcić więcej czasu rodzinie, która niedawno powiększyła się o jednego nowego członka – Rafałowi urodził się syn. Wszystko więc może toczyć się sielankowo, jednak reprezentant Polski musi solidnie przyłożyć się do nauki języka. Prezydent klubu, Bernard Joannin, chce, żeby każdy piłkarz z zagranicy uczył się francuskiego kilka razy w tygodniu.

Umiejętności językowe Polakowi na pewno się przydadzą, jednak do wszystkich najbardziej przemówi to, co pokaże na boisku.  Tutaj zaś jedno jest jasne – Kurzawa nie może liczyć na fory w grze defensywnej. To głównie dzięki grze z tyłu Amiens zajęło naprawdę przyzwoitą lokatę, ponieważ tylko trzy drużyny w całej lidze straciły mniej bramek od Les Licornes: PSG, Montpellier i Nantes.  Nie ma więc wątpliwości, że styl drużyny będzie opierał się przede wszystkim na oddaniu piłki rywalowi i czekaniu na swoje okazje. Tym bardziej że z klubu odeszli zawodnicy odpowiedzialni za przebojowe kontry, a przede wszystkim Gaël Kakuta, główny kreator tej ekipy. To właśnie jego będzie najtrudniej zastąpić trenerowi. Gdzie więc zagra Kurzawa?

 

Dopasować do taktyki

Do tej pory Christophe Pélissier był zdecydowanym zwolennikiem czteroosobowej formacji defensywnej, dlatego wariant z Polakiem jako wahadłowym można raczej odrzucić. Kurzawa będzie więc grał jako klasyczny boczny pomocnik/skrzydłowy… albo jako środkowy pomocnik.  W Ligue 1 coraz powszechniej stawia się na trzech zawodników w drugiej linii, przez co trochę zmienia się charakterystyka piłkarza użytecznego na tej pozycji. Dzięki zagęszczeniu środka pola trochę mniejsze znaczenie ma fizyczność gracza, za to większe – technika użytkowa i wizja gry, ze względu na większy tłok w tym rejonie boiska.  Deficyt kreatywności w składzie Amiens może więc skłonić trenera, żeby Polak został wykorzystany w podobny sposób co Houssem Aouar w Lyonie. Francuz zaczynał jako lewoskrzydłowy (jak Kurzawa), ze świetnym podaniem otwierającym (jak Kurzawa), bardzo dobry technicznie, jednak bez wybitnej szybkości (jak… no, wiecie), jednak okazało się, że jego kreatywność jest najlepiej stymulowana w środku pola, obok stricte defensywnego Tousarta i uniwersalnego Ndombele (właśnie tego z Amiens). Taka sama droga może więc czekać Polaka, jeżeli to jego trener namaści na naczelnego dyrygenta poczynań ofensywnych Amiens.

Decydując się na kontynuowanie przygody we Francji, Kurzawa postawił na rozwój sportowy.  Zamiast wybrać ofertę z Arabii Saudyjskiej czy z innych egzotycznych piłkarsko rejonów zasilił zespół w solidnej lidze, gdzie będzie mógł się pokazać szerszej publiczności.  Nie ma chyba wątpliwości, że dla stosunkowo młodego Polaka Amiens to nie jest szczyt marzeń, a jedynie przystanek na przemyślanej drodze do silnego, europejskiego klubu. Biorąc pod uwagę, że do tej pory grał jedynie w rodzimych rozgrywkach, wybór drużyny przypominającej nieco warunkami (oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji) Zabrze, może okazać się czynnikiem niesamowicie ułatwiającym legendarną już aklimatyzację polskiego piłkarza za granicą. Jeżeli wywalczy sobie pewne miejsce w podstawowym składzie, będzie miał aż nadto okazji na pokazanie się w starciach z największymi francuskimi firmami jak PSG, AS Monaco, Marsylia czy Lyon.

Właśnie z tym ostatnim zespołem Amiens zmierzy się w pierwszej kolejce, jednak już na konferencji prasowej ostudzono zapędy – z Les Gones Kurzawa najprawdopodobniej jeszcze nie zagra. Nie ma chyba jednak przeciwwskazań, by od następnej kolejki stał się drugim regularnie grającym Polakiem w lidze (na grę w Bordeaux Igora Lewczuka chyba nie ma co liczyć). Cel na obecne rozgrywki jest więc jasny – utrzymanie Amiens we francuskiej elicie. Jeżeli Polak wydatnie przyczyni się do realizacji zadania, z pewnością stanie się pożądanym towarem na rynku. A zyska na tym również reprezentacja Polski.

Błażej Jachimski
(@blazejjachimski)