Gianluigi Buffon: Bramkarz na lato

Motto PSG „ici c’est Paris” (fr. tutaj jest Paryż) nigdy wcześniej nie kuło tak, jak przy niedawnej prezentacji Gianluigiego Buffona. Przecież Buffon to Turyn. 17 lat w Juventusie nierozerwalnie związało go ze stolicą Piemontu i pojawiające się informacje o zainteresowaniu ze strony innych klubów traktowanie były jako kaczki dziennikarskie. Tym bardziej że Buffon został niedawno równolatkiem magistra inżyniera Stefana Karwowskiego. Do zaskakującego transferu jednak doszło, a nam pozostało jedynie ten fakt zaakceptować i zastanowić się, jaki plan na Włocha ma Thomas Tuchel.


Możliwości marketingowe zawodnika mogą być równie cenne jak jego umiejętności. Buffon jest postacią tak rozpoznawalną, że użycza wizerunku nie tylko w reklamach związanych ze sportem czy jakże cennymi dla piłkarzy środkami higienicznymi zapewniającymi perfekcyjną fryzurę. Bramkarz jest do tego stopnia utożsamiany z Włochami, że np. twórcy gry World of Tanks postanowili przy jego pomocy zareklamować nową, włoską nację czołgów.

Podobny rozmach uczestniczył zapowiedzi transferu Buffona do paryskiej drużyny. Najwyraźniej hashtag #modanafrancję zyskał popularność nad Sekwaną.

W trakcie oficjalnej prezentacji bramkarz zrobił ukłon w stronę kibiców i rozpoczął swoją przemowę po francusku – wyszło mu to wyjątkowo zgrabnie. Następnie, dość szablonowo, zapewniał, że przyjście do PSG traktuje bardzo poważnie, jako niezwykle ciekawe doświadczenie i wyzwanie sportowe. No właśnie, sportowe, bo część kibiców i dziennikarzy zastanowiło się, czy nie jest to po prostu chwyt marketingowy, za którym nie pójdzie wymierna korzyść na boisku – tak jak to było choćby z Davidem Beckhamem.

W kontekście Buffona przytaczana jest postać Ikera Casillasa, który po przejściu do FC Porto znacznie obniżył loty. Jednak przy restrykcjach związanych z Financial Fair Play PSG nie mogło pozwolić sobie na zakup bramkarza za kilkadziesiąt milionów euro, choć taki bardzo by się przydał. Musieli szukać wśród zawodników mogących przyjść za darmo, a taki, który gwarantowałby teoretycznie odpowiedni poziom był jeden – Gigi.

Informacja o przyjściu legendy Juventusu uruchomiła lawinę wypowiedzi ekspertów i byłych zawodników PSG. Były bramkarz reprezentacji Francji i Paryżan Bernard Lama podawał w wątpliwość słuszność pozyskania Buffona. Jego obawy nie dotyczyły jedynie sędziwego wieku zawodnika, ale i jego przeciętnej gry nogami. Lama stwierdził, że styl Włocha nie jest spójny z tym prezentowanym przez Paris Saint-Germain (gra wysoką defensywą), a ciężko zakładać, że tak doświadczony golkiper łatwo zmieni boiskowe przyzwyczajenia. Jeśli jednak władze klubu chciały zakontraktować wielką osobowość i „bossa” szatni, to lepiej trafić nie mogły.

To ciekawe w kontekście największej gwiazdy PSG Neymara, który entuzjastycznie powitał nowego kolegę w drużynie – choć dziwnym byłoby, gdyby tego nie zrobił. Czy wychowany w zupełnie innych piłkarskich czasach Gianluigi Buffon będzie w stanie wpłynąć na boiskową postawę wyśmiewanego w trakcie mundialu za liczne toeloopy, flipy i lutze Brazylijczyka?

Powitanie z Paryżem

Wracając jeszcze do obaw względem formy nowego bramkarza, takowych raczej nie mają fanatycy PSG. A przynajmniej tak można zakładać widząc ich reakcję na przyjazd Buffona do Paryża – ciekawe czy za odpalenie racy dostanie wezwane na komisariat policji?

Prócz właśnie Juventusu nie ma drugiej drużyny występującej w czołowej lidze, która zdominowałaby krajowe podwórko jak PSG. Do zdobywania kolejnych mistrzostw ligi i pucharów krajowych łatwo się przyzwyczaić, dlatego dla Katarczyków liczy się tylko sukces w Lidze Mistrzów. Tym założeniem można dodatkowo tłumaczyć pozyskanie Buffona, który ma gigantyczne doświadczenie w tych rozgrywkach, choć samego trofeum nigdy nie udało mu się zdobyć – trzykrotnie przegrywał finały, w roku 2003, 2015 i 2017. Mając tak legendarnego zawodnika na bramce, a w przednich formacjach choćby Neymara czy mistrza świata Kyliana Mbappé, PSG może jeszcze odważniej myśleć o tryumfie w elitarnych rozgrywkach.

Ponieważ Włochy nie zakwalifikowały się na mundial w Rosji, Gianluigi Buffon miał możliwość tuż po transferze udać się do Francji i rozpocząć treningi z nową drużyną. Czy jego debiut w sparingu z trzecioligowym Chambly pokazał, że jest już gotowy na rozpoczęcie sezonu? Delikatnie mówiąc: nie do końca. Włoch występował tylko w pierwszej połowie, a już w 5. minucie sprokurował karnego, wykorzystanego przez Lassana Doucoure’a – ostatecznie PSG poniosło porażkę 4:2. Wiadomo, że to nic nie znaczący sparing, ale mimo wszystko chciałby pewnie zadebiutować lepiej.

Pierwszym poważnym egzaminem dla Buffona miał być Superpuchar Francji rozgrywany już od dziesięciu lat w Azji – wcześniej PSG uczestniczyło w International Champions Cup, ale te rozgrywki trzeba traktować jako kolejne przedsezonowe sparingi. Czy Włoch przeciwko AS Monaco pokazał pełnię swoich możliwości i zamknął usta wszystkim wątpiącym? Nie, ale to nie zarzut. Po prostu PSG całkowicie zdominowało grę i nie pozwoliło poważnie zagrozić własnej bramce. Gianluigi szybko zaczął kompletować trofea w nowym klubie.

W cieniu legendy

Przybycie Buffona to ważna i nie najlepsza wiadomość dla Kevina Trappa i Alphonse’a Areoli. Jeśli chodzi o Trappa – samo jego nazwisko sugeruje, że transfer do Paryża był mistyfikacją stworzoną z agentem, która miała przedstawić Niemca jako wartościowego następcę dla Salvatore Sirigu. Odejście Włocha z pełną powagą trzeba uznać za jedną z najgorszych decyzji Paryżan ostatnich lat. Chwyt początkowo był skuteczny, ale wygląda na to, że Paryż wreszcie przestał się oszukiwać. Reprezentant Niemiec zapowiedział jednak, że nie ma zamiaru nigdzie odchodzić, tak więc można oczekiwać, że w pewnym stopniu powtórzy się historia z odstawionym w zeszłym sezonie na boczny tor Hatemem Ben Arfą – Francuz nie chciał się zgodzić na rozwiązanie umowy, więc przez ponad rok nie wystąpił w choćby jednym meczu PSG.

Sytuacja dotychczasowego pierwszego golkipera Paryżan Alponhse’a Areoli jest bardziej skomplikowana. 25-latek jest wychowankiem klubu, któremu od lat wróżono wielką przyszłość. Nie mając szans na regularną grę w PSG, trzykrotnie był wypożyczany. W Lens i Bastii pokazywał się z niezłej strony, ale dopiero sezonowa przeprowadzka do Hiszpanii miała potwierdzić, czy francuski potentat ma prawo wiązać z nim plany na przyszłość. Rok spędzony w Villarreal sugerował, że ówczesny 22-letni bramkarz jest brylantem czystej wody. Żółta Łódź Podwodna wywalczyła czwarte miejsce w La Liga, a drugoplanowy bohater Areola był trzecim najlepiej ocenianym zawodnikiem hiszpańskiej ekipy przez portal Whoscored.com (nota 7.09). Wracając do Paryża miał podjąć walkę o miejsce w wyjściowej jedenastce z Trappem – Niemiec dostawał więcej szans w lidze, a Francuz w pucharach. W pierwszym roku rywalizacji żaden nie potrafił w pełni przekonać Unaia Emery’ego. Dopiero w minionych rozgrywkach los prostokąta z siatką zawierzono Areoli. Choć Alphonse daleki był od kompromitacji, został oceniony podobnie do Sirigu przed laty – jako bramkarz solidny, ale niedający niczego „ekstra”, nieco za „mały” jak na standardy PSG. Stąd też pomysł zatrudnienia Gianluigiego Buffona.

O przyszłości Areoli dość niespodziewanie wypowiedział się na łamach So Foot Lassana Doucoure – napastnik Chambly, strzelec pierwszej bramki w debiutanckim meczu Buffona:

Areola ofiarą Buffona? Dosadnie. Alphonse musiał odebrać przybycie Włocha jako znak, że nie będzie już numerem 1. Jeśli spytacie mnie, czy w takiej sytuacji powinien odejść, odpowiem: tak, ponieważ przesiadywanie na ławce w jego wieku to ogromna strata czasu.

Francuski bramkarz zapowiadał, że nie zamierza być rezerwowym, a ponowny podział na występy jednego w Ligue 1, a drugiego w pucharach z pewnością nie zadowoli żadnej ze stron. Naturalnym posunięciem byłby transfer i taki ruch może być również korzystny dla PSG. Kontrakt Areoli wygasa w czerwcu 2019 roku, więc obecne okienko jest ostatnim, w którym mistrz Francji może zarobić porządne pieniądze na sprzedaży, było nie było, mistrza świata. 25-latek należy jednak do stajni Mino Raioli, więc zarówno PSG, jak i ewentualnego nowego pracodawcy nie czekają spokojne rozmowy. W kontekście odejścia Alissona do Liverpoolu mówiło się o zainteresowaniu ze strony AS Romy, ale po pierwszych sygnałach temat ucichł i o żadnym kolejnym nie słychać. Francuzem interesowało się również Napoli, ale i ten wątek szybko wygasł. Obu chętnych mogły odstraszyć żądania PSG, które podobno oczekiwało kwoty w okolicach 35 milionów euro.

Realne jest ryzyko, że Paris Saint-Germain zacznie sezon z trzema bramkarzami z wysokimi kontraktami i ambicjami. Z drugiej strony Buffon jest w takim wieku, że jego przydatność dla Paryżan może się okazać krótkotrwała. Jeśli z nim w bramce Paryżanie nie dojdą do przynajmniej półfinału Ligi Mistrzów wątpliwe, aby był rozpatrywany jako pierwszy wybór w kolejnych rozgrywkach. Rywalizacja w bramce PSG jest więc rozstrzygnięta tylko chwilowo, a jeśli Włoch nie pokaże odpowiedniej formy, walka o numer 1 może się jeszcze okazać gorącym tematem nadchodzącego sezonu.

Michał Bojanowski
(@Bojanowski33)