Recenzja: „Antoine Griezmann. Za zasłoną uśmiechu”

Jak młody Francuz został wychowankiem baskijskiego klubu? Jak karnie wydalony z reprezentacji młodzieniec zmienił się w lidera Les Bleus? Jaki jest Antoine Griezmann? Na te i podobne pytania ma odpowiadać autobiografia mistrza świata, „Za zasłoną uśmiechu”.

Poniekąd wbrew tytułowi, „Zasłona” nie skrywa za sobą wielu mrocznych tajemnic i szokujących faktów. Biografia przedstawia obraz Griezmanna pokrywający się z tym, który kibic może skonstruować sobie w głowie sam, obserwując jego zachowanie na boisku i w mediach społecznościowych. Arnaud Ramsey pisze więc o sympatycznym, pogodnym, choć nieco introwertycznym chłopaku i jego rozsądnie, prawie modelowo prowadzonej karierze.

Trzonem książki jest linearna opowieść o przebiegu dotychczasowego życia Antoine’a – od narodzin w brugundzkim Mâcon, przez wyjazd do Kraju Basków i transfer do Atletico, aż do ostatniej prostej eliminacji do mundialu w Rosji. Choć nie brakuje szablonowego opisu ważnych meczów i streszczenia encyklopedycznych faktów z życia bohatera, „Za zasłoną uśmiechu” broni się fragmentami, w których Griezmann odkrywa detale widoczne tylko z jego perspektywy.

Oddani fani piłkarza największą frajdę znajdą zapewne tam, gdzie Antoine opowiada o bliskich, osobistych przeżyciach i codziennych rytuałach. Kibice Atletico poznają metody pracy Diego Simeone z punktu widzenia piłkarza na pozór zupełnie niedopasowanego do filozofii Cholo. Dla fanów Les Bleus szczególnie interesująca jest szansa wejścia do reprezentacyjnej szatni w butach piłkarza, który już za kadencji Didiera Deschampsa przeszedł drogę od niezdyscyplinowanego wyrzutka, przez szeregowca, po lidera drużyny.

Najbardziej książka przyciąga jednak uwagę wtedy, kiedy odrywa się od piłki. Jak wtedy, gdy opisuje relacje Grizou z nowym krajem i trudy przedwczesnej wyprowadzki z rodzinnego domu. Albo – to bodaj najbardziej emocjonalny fragment – gdy wspomina 13 listopada 2015, czyli dzień zamachów w Paryżu, który naznaczył Griezmannów osobistą traumą: Antoine grał wówczas na Stade de France, zaś jego siostra przeżyła atak na teatr Bataclan.

Mimo że opowieść prowadzona jest prosto i chronologicznie, w oczy rzuca się, że poszczególne rozdziały są pisane jak zupełnie odrębne utwory – te same postaci, miejsca i wydarzenia bywają po kilka razy opisywane tak, jakby czytelnik spotykał się z nimi pierwszy raz. To właściwie jedyne, co może uwierać czytelnika od strony językowej. Książkę czyta się łatwo i płynnie, a przekład jest naturalny i powinien być przystępny nawet dla niewprawionego odbiorcy.

Czasem opowiadający o sobie piórem Arnauda Ramsaya Griezmann popada w infantylność, która jednak całkiem dobrze wpasowuje się w kreowany przez książkę obraz grzecznego, trochę naiwnego, wiecznego chłopca. Zwłaszcza w takich momentach z tyłu głowy kłuje pytanie, gdzie przebiega linia między prawdą a świadomym kreowaniem wizerunku (bo temu aspektowi Francuz, jak wielu współczesnych piłkarzy, poświęca bardzo dużo czasu, m.in. obszernie opisując swój sposób działania w social mediach). Po lekturze czytelnik nie ma pewności, czy cała ta zgrabna opowieść nie jest w rzeczy samej tytułową „zasłoną uśmiechu”.

Eryk Delinger
(@E_Delinger)

materiał powstał we współpracy z Wydawnictwem SQN