Niegustowne pożegnanie Poyeta

Start sezonu we Francji rzadko przebiego spokojnie. W tym roku afera przekreśliła cały okres przygotowawczy i plan na sezon Girondins Bordeaux – Gustavo Poyet pożegnał się z klubem przed drugą kolejką Ligue 1. Niedługo trzeba było czekać na pierwszą zmianę trenerską.

Urugwajczyk na Matmut Atlantique trafił w styczniu 2018 roku, ku ogólnemu zaskoczeniu zmieniając na stanowisku Jocelyna Gourvenneca. Zdążył więc poprowadzić zespół w zaledwie 21 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach., z czego 13 wygrał. Wywindował Żyrondystów z dziewiątej lokaty na miejsce dające możliwość gry w eliminacjach Ligi Europy.

Obecny sezon miał być kolejnym krokiem w przód, ale też dużym wyzwaniem dla Poyeta. Miał przeorganizować zespół po sprzedaży Malcoma. Celem numer jeden stał się oczywiście awans do fazy grupowej Ligi Europy, co zdawało się być na wyciągnięcie ręki, bo przed piłkarzami pozostała już tylko decydująca runda eliminacyjna.

Wojna na górze

Zanim jednak do niej doszło, na Matmut Atlantique doszło do wstrząsu. Po rewanżowym starciu z FK Mariupol, pieczętującym awans Bordeaux do play offów, Gus Poyet zamiast wygranym meczem zajął się… swoimi przełożonymi. Niezapowiedziana sprzedaż napastnika Gaëtana Laborde’a do Montpellier wpędziła szkoleniowca w furię.

Dziś jest mój najgorszy dzień w tym klubie. To co stało się z Gaëtanem Laborde’em to hańba. Poprosiłem klub, by go nie sprzedawał, dopóki nie znajdziemy następcy. Nie słuchali mnie, pozwolili mu odejść. Przyjechaliśmy do hotelu o 11:45, Laborde’a nie było. Zadzwoniliśmy do niego, a on był w Montpellier. Nikt o niczym nam nie powiedział. Porozmawiam z moim agentem i podejmę decyzję. Nie wiem jak to się skończy. To hańba, że zarząd zrobił coś takiego mi, zawodnikom i kibicom. Nie mogę tego zaakceptować. Domagam się wyjaśnień od prezydenta i właścicieli klubu. Jeśli to zrobią, podejmę decyzję o tym czy zostanę, czy nie, chcę po prostu wyjaśnień.

W piątek doszło do spotkania trenera z prezydentem klubu Stephanem Martinem. Dziesięciominutowa rozmowa zakończyła się zwolnieniem Urugwajczyka. Tym samym powtarza motyw znany z dotychczasowej pracy Poyeta. Do takiego samego rozstania po sprzeczce z prezesem doszło w Grecji, kiedy Gustavo trenował AEK Ateny. Także z angielskim Brighton żegnał się w atmosferze skandalu: o zwolnieniu dowiedział się w trakcie udziału w transmitowanym na żywo programie BBC.

Decyzja szefów Bordeaux spowodowała rozłam w drużynie. Piłkarze niezadowoleni ze zwolnienia trenera ogłosili strajk. Ostatecznie po sporym zamieszaniu przystąpili do treningu, a tymczasowo rolę pierwszego szkoleniowca przejął trener przygotowania fizycznego – Eric Bedouet.

Tuż po swoim debiucie w Montpellier Gaetan Laborde odniósł się do sprawy transferu:

Robiliśmy wszystko zgodnie z regułami. To co dzieje się między prezesem, a trenerem, niekoniecznie jest moim problemem.

Kto następny?

Sytuacja w klubie jest napięta. W kontekście poszukiwania nowego szkoleniowca zaczęło pojawiać się nazwisko Thierry’ego Henry’ego. Inne, zdecydowanie bardziej renomowane w trenerskim światku nazwiska rozdmuchiwane przez francuskie media to Jürgen Klinsmann, Laurent Blanc oraz Claudio Ranieri, z którym władze miały się już kontaktować. Poważną przeszkodą są ich finansowe wymagania, bo klub z Akwitanii unika płacenia grubych milionów trenerom.

Bordeaux stąpa po cienkim lodzie, bo ligowy sezon rozkręca się na dobre i straty mogą okazać się nie do nadrobienia, a na dodatek kwestią dni jest dwumecz z Genkiem w walce o Ligę Europy. Mecz derbowy z Tuluzą pokazał, że drużynie daleko do dobrej formy. Dobry trener i sprawny motywator jest potrzebny od zaraz.

Jedna decyzja dotycząca sprzedaży piłkarza – notabene czwartego już ofensywnego gracza w tym oknie transferowym – może wprowadzić  klub w nie lada tarapaty. Sprawa jest tym bardziej kuriozalna, że nie rozbija się o niezbędnego piłkarza – źródłem sporu jest sam fakt działania za plecami trenera. Jego frustracji trudno się dziwić. Zwolnienie nie przewietrzy złej atmosfery, bo złość może przenieść się na kibiców, a fani Bordeaux nie należą do stonowanych. Tak jak przed rokiem od samego początku sezonu na spacer po pustyni podczas piaskowej burzy ruszyło Lille, teraz czynią to Żyrondyści.

Mateusz Dubiczeńko
(@M_Dubiczenko)