Najważniejsze, najciekawsze, niedorzeczne. Transferowy top!

Skoro okno transferowe wreszcie się zamknęło, pora przyjrzeć się najciekawszym nabytkom klubów Ligue 1. Oto trzyczęściowe zestawienie wybranych ruchów: tych, o których wiedzieć trzeba, tych, o których warto, oraz tych balansujących na granicy nonsensu.

Hity lata

 Aleksandr Gołowin  CSKA Moskwa → AS Monaco, 30m€
Transfer ważny dla całej ligi – cenne, że gwiazdor MŚ przyciągający zainteresowanie Chelsea czy Juventusu wylądował w Ligue 1. Kontuzja tuż po przenosinach okazała się podwójnie pechowa. Falstart Monaco tylko potęguje oczekiwania wobec Gołowina. Wyzuta z kreatywności i kiepsko zrównoważona druga linia zespołu Jardima potrzebuje nie tyle wzmocnienia, ile zbawiciela. Rosjanin musi się okazać wart każdego euro.

 Moussa Dembélé  Celtic FC → Olympique Lyon, 22m€
Jeszcze rok temu, po znakomitym sezonie, był przymierzany do angielskiej czołówki i miał kosztować ponad dwa razy więcej, niż wytargował Jean-Michel Aulas. Jako następca Mariano zmierzy się z dużo mniejszą presją niż poprzednik przejmujący rok temu miejsce Lacazette’a – kibice wybaczą mu mniejszą skuteczność, jeżeli zdoła lepiej wspierać partnerów i uczestniczyć w grze przez 90 minut. Zamiana snajperów, na której Lyon jeszcze zarobił może się okazać majstersztykiem lata.

 Jonathan Bamba  Saint-Etienne → Lille, wolny transfer
Już na tym etapie sezonu właściwie przesądzone, że to najlepszy darmowy transfer tego okna. 22-latek w zielonej koszulce pokazał, że potrafi wygrywać mecze w pojedynkę. Wydatnie wspierał ASSE w najczarniejszych chwilach zeszłego sezonu. Gdyby nie brak porozumienia co do pensji, Les Verts niedługo zarobiliby na nim 8-cyfrową kwotę. Nie dogadali się, więc zysk czeka Lille, w którym skrzydłowy błyszczy od pierwszego dnia.

 Duje Ćaleta-Car  RB Salzburg → Olympique Marsylia, 19m€
 Jason Denayer  Manchester City → Olympique Lyon, 6,5+3,5m€
Dwie strony tego samego medalu. Obaj giganci potrzebowali remontu środka obrony. Obaj – większego niż udało się przeprowadzić. Za Chorwatem przemawiają dobre występy w Lidze Europy. Belga broni doświadczenie z silniejszych lig – w tym z Turcji, skąd do Lyonu trafił wcześniej znakomity Marcelo. Denayer nie był jednak pierwszym wyborem OL – przed nim klub starał się o Abdou Diallo, Rubena Diasa i… Ćaletę-Cara. Dlatego też korespondencyjna rywalizacja tej dwójki może być na przestrzeni sezonu interesująca. Głównie od ich występów zależy, czy któryś z olimpijskich klubów zdoła zrobić postęp względem poprzedniego sezonu.

 Anthony Limbombe  Brugge → Nantes, 8m€
Waldemar Kita rozbił bank – Kanarki blisko dwukrotnie przebiły kilkunastoletni rekord transferowy. Szybki, niemal obunożny skrzydłowy, wokół którego kręciły się tego lata kluby Premier League, był jednym z czołowych graczy mistrza JPL. 24-letni reprezentant Belgii to symbol nowej epoki na La Beaujoire. Nantes nigdy nie zrobiło w jednym okienku aż tyle, by zerwać z wizerunkiem pasywnego, mało widowiskowego zespołu. Limbombe i Lucas Evangelista mogą stworzyć jeden z najbardziej ekscytujących duetów skrzydłowych w środku tabeli Ligue 1 – a kto wie, może zdołają nawet wprowadzić zespół na poziom, który okazał się w zeszłym sezonie nieosiągalny dla zdyscyplinowanej ekipy Ranieriego.

 Kevin Strootman  Roma → Olympique Marsylia, 25+3m€
Przyczyna tego ruchu – sprzedaż André Zambo Anguissy do Fulham za 33 miliony euro – kwalifikowałaby się raczej do ostatniego segmentu zestawienia. W Marsylii zapewne do teraz nie wierzą w swoje szczęście. Łatwo przyszło, łatwo poszło – większość sumy została przeznaczona na piłkarza z wielkim nazwiskiem, którego jednak OM… niespecjalnie potrzebuje. Luiz Gustavo i Morgan Sanson są nie do ruszenia i w obecnym systemie Holender może liczyć na miejsce tylko w razie przesunięcia Gustavo do obrony. Dodatkowa para nóg w zastępstwie Anguissy była koniecznością, ale ściągnięcie drogiego w utrzymaniu, zbliżającego się do trzydziestki gracza wygląda ryzykownie. Dlaczego więc Marsylia sprowadziła Strootmana? Bo mogła. Takie nazwisko to demonstracja siły, a na boisku stary znajomy Rudiego Garcii okaże się wystarczająco użyteczny.

 Samuel Kalu  KAA Gent → Bordeaux, 8,5m€
Bezpośredni następca Malcoma. Efektowny, zatrważająco szybki, ale – podobnie jak Brazylijczyk 2,5 roku temu – wymagający jeszcze sporych szlifów. Na ile go stać i ile pracy przed nim, pokazał w swoim drugim meczu w L1, przeciwko Monaco: terroryzował obrońców z Księstwa, ale nie umiał wykorzystywać okazji (zmarnował nawet karnego) i wykończenie musieli wziąć na siebie inni. Jeżeli nabierze opanowania i nauczy się szybciej reagować, Żyrondyści zarobią na nim nie mniej niż na Malcomie. Musi się jednak rozwijać bardzo szybko, bo Bordeaux nie sprowadziło go z myślą odległej przyszłości – ma być wzmocnieniem „na już”. Do klubu nie trafił tego lata nikt droższy.

 Léo Dubois  Nantes → Olympique Lyon, wolny transfer
Z Kennym Tete i Rafaelem w składzie Les Gones nie potrzebowali pilnie prawego obrońcy, ale są okazje, których nie można zignorować. Taką był wygasający kontrakt 24-letniego kapitana Nantes. Chwiejna defensywa OL może tylko skorzystać na obecności piłkarza słynącego z rozważnej gry i stabilnej formy. Dla Léo transfer do większej firmy to zaś szansa, by zainteresować selekcjonera – zdolny do gry na obu flankach, przedkładający obronę nad atak defensor mógłby przypaść Didierowi Deschampsowi do gustu.

 Jean-Eudes Aholou  Strasbourg → Monaco, 14m€
Ruch na pierwszy rzut oka zaskakujący, ale niepozbawiony rozsądku. W ekipie beniaminka Aholou był żelaznym fundamentem pomocy, a Monaco po dużych zmianach potrzebowało kogoś, kto będzie w stanie z marszu wejść do zespołu. 14 milionów to sporo, ale pomnożenie tej kwoty mieści się w granicach zdolności Wasiljewa i Emenalo. Po pierwszych meczach wygląda na to, że z rocznym opóźnieniem znalazł się następca Tiemoué Bakayoko. Gorzej, że teraz w oczy kłuje wakat po Fabinho.

 Wahbi Khazri  Sunderland → ASSE, 7m€
Po znakomitym (najlepszym w karierze!) sezonie na wypożyczeniu w Rennes nie było wątpliwości, że Tunezyjczykowi nie zabraknie dróg ucieczki z Sunderlandu. Padło na Zielonych, dla których nabytek klasy Khazriego to kolejny etap rozpoczętej w styczniu przebudowy. Z Rémym Cabellą i Romainem Hamoumą tworzą nieprzeciętnie kreatywny tercet, który zdołał już wybudzić z rocznej niemocy Loisa Diony’ego.

Towar spod lady

 Yann Karamoh  Inter → Bordeaux, wypożyczenie
Jeden z kilku interesujących, choć cichych posunięć z ostatniego dnia okna transferowego. Na wypadek gdyby Kalu nie był w stanie jeszcze udźwignąć miana następcy Malcoma, z pomocą ma mu przyjść supertalent z akademii Caen. Rok w Interze nie wyszedł mu najlepiej, ale jako debiutant w L1 pokazał się jako sprawny drybler i specjalista od pięknych goli – a gra w Serie A zapewne nie zaszkodziła jego rozwojowi. Co ciekawe, Karamoh jest graczem… podwójnie wypożyczonym – Nerazzuri sprowadzili go na zasadzie dwuletniego wypożyczenia, które dopiero za rok poskutkuje obowiązkowym transferem za 6-8 mln euro. W związku z tym Żyrondyści nie mają rzecz jasna opcji wykupu.

 Sofiane Diop  Rennes → Monaco, wolny transfer
W tłumie głośnych, gotówkowych nabytków Monaco łatwo przeoczyć podebranego ze znakomitej akademii Rennes Diopa. W sparingach zwracał uwagę zwinnością i panowaniem nad piłką – już wówczas można było podejrzewać, że znajdzie się zaskakująco blisko pierwszego zespołu. Mimo to sporą niespodzianką było, gdy doczekał się pierwszego ligowego startu przed Willemem Geubbelsem, Pietro Pellegrim czy Samuelem Grandsirem. Nazwisko do pilnego odnotowania.

 Saman Ghoddos  Östersund → Amiens, 4m€
Dowód nadnaturalnej siły przyciągania malutkiego Amiens – być może lepszy niż wypożyczenie utalentowanego, ale wypalonego Ganso. Irańczyk był gwiazdą ekipy, która sensacyjnie weszła do fazy pucharowej Ligi Europy i odpadła mimo wyjazdowego zwycięstwa z Arsenalem. Interesował się nim szereg bogatszych klubów L1. Mówiło się także, że łatwy zysk zobaczył w napastniku Manchester City, rozważający transfer i natychmiastowe wypożyczenie. Ghoddos trafił jednak do Jednorożców i już w debiucie zdobył bramkę. Jeżeli do zapowiadających wielkie wzmocnienie kopciuszka szybkości i uniwersalności (środek ataku, skrzydła, numer 10) dołoży kolejne gole, może być dla Amiens bezcenny.

 Zeki Çelik  Istanbulspor → Lille, 2,5m€
Jedno z najmniej rozpoznawalnych nazwisk spośród wzmocnień Lille. Trafił do klubu na początku okna, kiedy wokół działo się sporo innych rzeczy, więc nie przejął pierwszych stron gazet. Może powinien, bo od debiutu prezentuje się grubo powyżej oczekiwań i można już ostrożnie przyznać, że wymieniając Kevina Malcuita na Çelika, LOSC zyskało lepszego gracza. W dodatku zarobiło na tym ulepszeniu niemal 10 milionów euro.

 Lebo Mothiba  Lille → Strasbourg, 4m€
Widzom L1 zaprezentował się w środku zeszłego sezonu, kiedy Lille zdecydowało się ratować atak skróceniem wypożyczenia Lebo do drugiej ligi. Sprawdził się – w pół roku strzelił dla walczącej o utrzymanie ekipy 5 goli, a dwa z nich zapewniły jej bezcenne zwycięstwo w przedostatniej kolejce. Reprezentant RPA od początku nowego sezonu pozostawał podstawowym napastnikiem Dogów, więc sprzedaż tuż przed końcem okna to spora niespodzianka. Dla Strasbourga Mothiba będzie znakomitym nabytkiem. Już w ubiegłym roku Alzatczykom doskwierał brak etatowego snajpera, a latem stracili najlepszego (co nie znaczy „dobrego”) strzelca, Stephane’a Bahokena.

 Rafael Leão  Sporting CP → Lille, wolny transfer
Oto prawdopodobna przyczyna rozstania Lille z Mothibą. W poprzednich rozgrywkach 19-letni napastnik zdobył 11 bramek w 17 meczach portugalskiej drugiej lidze i UEFA Youth League. Zadebiutował i ustrzelił gola dla seniorskiej drużyny Sportingu, ale zaraz potem sezon skróciła mu kontuzja. Wypracowany do lutego dorobek wystarczył, by przyciągnąć zainteresowanie m.in. Manchesteru City i Borussii Dortmund. Kiedy wraz z wieloma innymi graczami Leao zerwał umowę ze Sportingiem, sytuację wykorzystały Dogi, których na jego gotówkowy transfer nigdy nie byłoby stać. Supertalent miała przekonać obietnica regularnej gry w pierwszym zespole.

 Gabriel Boschilia  Monaco → Nantes, wypożyczenie
Przed zerwaniem więzadeł zaczynał wrastać w drużynę Monaco i choć był głównie rezerwowym, nie odstawał techniczną jakością i polotem od podstawowych graczy przyszłego mistrza. Po powrocie nie zdołał się odbudować – po dwóch kontuzjach nie wrócił do walki o miejsce w składzie i stracił cały poprzedni sezon. Warto uważnie obserwować, czy będzie w stanie odzyskać pełnię formy. Jeśli mu się uda, może być najlepszym graczem Kanarków.

 Mathieu Dossevi  Metz → Toulouse, 2,5m€
Wraz z Nolanem Roux dwoili się i troili, by wbrew wszystkiemu uratować Metz przed spadkiem. Nie udało się, ale Dossevi zasłynął jako jeden z najlepiej dośrodkowujących w lidze – bez niego Roux nie rozegrałby sezonu życia. Aż dziw, że Tuluza nie ściągnęła ich w pakiecie. Nowy klub Togijczyka startuje do walki o utrzymanie w lepszej pozycji niż Metz przed rokiem, ale praca Dosseviego nie stanie się łatwiejsza: jego podania mają przemienić w superstrzelców Aarona Leyę Isekę i Yayę Sanogo

 Casimir Ninga  Montpellier → Caen, 2m€
Gdy przybył do L1 z ligi gabońskiej, zaskakiwał dryblingiem i skutecznością na poziomie gracza wartego co najmniej kilkanaście razy więcej niż zapłacone za niego symboliczne 75 tysięcy euro. Tak jak Boschilię, zatrzymała go poważna kontuzja. W 35 spotkaniach przed zerwaniem więzadeł strzelił dla MHSC 12 goli. W 29 po powrocie – tylko jednego. Nie da się jednak powstrzymać wrażenia, że Michel Der Zakarian pożegnał 25-latka zbyt pochopnie. Jeżeli w Caen Ninga odzyska blask, 2 miliony będą z perspektywy wyglądały śmiesznie.

 Romain Del Castillo  Olympique Lyon → Rennes, 2m€
W zeszłym sezonie jeden z czołowych piłkarzy zaplecza. Miał spory udział w awansie Nimes, które jednak nie zdołało wykupić go z Lyonu. Les Gones ani przez chwilę nie brali pod uwagę zatrzymania Romaina w drużynie i po fiasku rozmów z beniaminkiem za niewielką kwotę odstąpili go Rennes. Po przybyciu Hatema Ben Arfy pozycja Del Castillo w drużynie jest krucha, ale wychowankowie „odstrzeleni” przez prezesa Aulasa na ogół prędzej czy później okazują się wystarczająco dobrzy na pierwszy skład większości zespołów Ligue 1. Nazwisko do długoterminowej obserwacji.

Nieprawdopodobne, a jednak

 Eric Maxim Choupo-Moting  Stoke → PSG, wolny transfer
Kuriozum. Transfer, który w kilkanaście godzin zmienił się z komicznej plotki w niewytłumaczalny fakt. W jaki sposób spadkowicz z Premier League miałby pomóc śniącemu o Lidze Mistrzów klubowi? Czas pokaże, czy Thomas Tuchel ściągnął Kameruńczyka po starej znajomości z Mainz, czy aż tak bardzo nie ufa 18-letniemu Timowi Weah i Choupo-Moting naprawdę będzie zmiennikiem Edinsona Cavaniego. Jak na razie to bezdyskusyjnie najbardziej niezrozumiały ruch lata w całej Europie.

 Ronaël Pierre-Gabriel  Saint-Etienne → Monaco, 6m€
W świetle plotek o odejściu Djibrila Sidibé i Almamy’ego Touré zakup nowego prawego obrońcy był naturalnym posunięciem. Ostatecznie obydwaj wspomniani zostali w Księstwie, a ostatniego dnia okna dołączył jeszcze Benjamin Henrichs. Monaco ma więc w składzie czterech seniorskich prawych obrońców. Nawet jeżeli pozostali będą wykorzystywani także na innych pozycjach, szanse Pierre’a-Gabriela na względnie regularną grę są bliskie zeru. Transfer, który miesiąc temu zapowiadał się na hitowy, dziś można ochrzcić mianem lekkomyślnego.

 Gaëtan Laborde  Bordeaux → Montpellier, 5m€
To przez niego wybuchła wojna zakończona odejściem Gusa Poyeta i desperackim zatrudnieniem Ricardo Gomesa. Kiedy Poyet w dniu eliminacyjnego meczu Ligi Europy zadzwonił do nieobecnego napastnika i dowiedział się, że ten przechodzi właśnie badania w Montpellier, wpadł w szał. Poczuł się zdradzony przez klub, który obiecał mu zatrzymanie Laborde’a do czasu zakupu następcy. Po meczu słownie zaatakował szefów i zagroził odejściem, a następnego ranka był już odsunięty od drużyny. Potem przyszło fiasko w rozmowach z Thierrym Henrym, negocjacje z Ranierim i wreszcie powrót trenera, który prowadził Żyrondystów 12 lat temu. Efekt domina uruchomiła zaś sprzedaż niechcianego snajpera, który w ubiegłym sezonie zdobył zaledwie trzy bramki.

 Sikou Niakaté  Valenciennes → Guingamp, 2,5m€
19-letni stoper w kilka miesięcy od podpisania pierwszego zawodowego kontraktu wypracował markę sporego talentu i wydawało się, że trafi do dużo większego klubu. Ostatniego dnia angielskiego okna miał podpisać kontrakt z Newcastle, ale zmienił zdanie i za pięć dwunasta odmówił Srokom na wieść, że Rafa Benitez nie włączy go od razu do pierwszej drużyny. Później przeszedł badania w Anderlechcie – tym razem to klub zrezygnował z niego. Z Belgii docierają głosy, że po testach Fiołki uznały go za… zbyt otyłego i kiepskiego motorycznie. Wciąż miały się nim interesować klasowe zespoły, lecz w ostatniej chwili niespodziewanie związał się ze średniakiem z Guingamp. W dodatku został od razu wypożyczony z powrotem do VAFC, które koniec końców przyjęło ofertę aż o pół miliona niższą od belgijskiej.

 Willem Geubbels  Olympique Lyon → Monaco, 20m€
Od początku wiadomo, że to długoterminowa inwestycja, i że 17-latek nie będzie od razu częścią wyjściowej jedenastki. Fakt, że mimo problemów ofensywy Monaco pozostaje u progu sezonu najrzadziej wykorzystywanym ze zdrowych piłkarzy mimo wszystko zastanawia. Paradoksalnie to w Lyonie byłby dziś bliżej dorosłej drużyny – w obliczu poważnej kontuzji namaszczonego na kolejne złote dziecko akademii OL Amine’a Gouiriego zapewne regularnie znajdowałby miejsce w osiemnastce.

Eryk Delinger
(@E_Delinger)


W innych tekstach przeczytacie więcej o belgijskich importach do Ligue 1, wielkich zmianach w Monaconadziejach i obawach Lyonu, czy kolejnym etapie przebudowy Saint-Etienne.