Półmetek z Le Ballon! Podsumowujemy pierwszą połowę sezonu 2018/19 w Ligue 1

Zanim Ligue 1 wybudzi się z zimowego snu, warto byłoby na dobre rozliczyć się z jesienną rundą rozgrywek i podsumować to, co dotychczas przyniósł nam sezon – a jest o czym opowiadać. Swoje wrażenia po pierwszej połowie piłkarskiego roku załoga Le Ballon oraz gość specjalny streściła w odpowiedziach na 19 pytań. Oto one.

1. Piłkarzem jesieni był:

Michał Bojanowski (Le Ballon Mag): Nicolas Pepe – najlepszy ex aequo z Kylianem Mbappe w klasyfikacji kanadyjskiej – dwanaście bramek i siedem asyst, główna strzelba rewelacyjnego na półmetku Lille. W skrócie wielkie zaskoczenie, bo choć w zeszłym sezonie również był skuteczny – 13 bramek, to próby zrobienia z niego środkowego napastnika przez Marcelo Bielsę przyhamowały jego rozwój. Wraz z Jonathanem Bambą stworzył niesamowicie skuteczny duet, który wywindował LOSC na drugie miejsce w tabeli.

Błażej Jachimski (Le Ballon Mag): Jeune champion – Kylian Mbappé

Insaisissable comme Kylian Mbappé

Toujours fidèle – Kylian Mbappé

Je célèbre comme Kylian Mbappé

Już nawet bułgarscy raperzy robią o nim kawałki. Nicolas Pépé był świetny, Emiliano Sala zadziwiająco skuteczny, Tanguy Ndombélé dominował w środku pola, ale to młody Francuz jest najlepszym piłkarzem na półmetku rozgrywek. Gole: 13, asysty: 3, minuty na boisku: 928. Zamieszany w bramkę co 58 minut, lider klasyfikacji strzelców, cztery bramki strzelone Lyonowi w 14 minut. Jeżeli ktoś nie widzi go w ścisłej światowej czołówce, nie ma co wchodzić z nim w polemikę. Mbappé to potwór.

Eryk Delinger (TVP Sport, Le Ballon Mag): Kylian Mbappé. Nie ma wątpliwości, że mistrzowski atak PSG wciąż napędza Neymar, ale to Kylian jest symbolicznym królem jesieni. Korona mistrza świata zamiast go przygnieść, dała mu dodatkowego kopa – wrócił z przedłużonego urlopu w spektakularnej formie i trzymał ją przez całą rundę. Zazwyczaj gdy wydawało się, że ma gorszy dzień, strzelał otwierającego gola bądź rozkręcał kluczową akcję. Wciąż się rozwija – i doskonale się to ogląda.

Wojtek Adamczak (Przegląd Sportowy): Kylian Mbappe. To była jego najlepsza runda w karierze, chłopak się bawi tą ligą, co pokazały chociażby mecze z Lyonem i Marsylią.

2. Najbardziej rozczarowującym graczem był:

Jordan Berndt (Piłka Nożna, Le Ballon Mag): Dimitri Payet. Francuz kompletnie zgasł w sportowym marazmie panującym w Marsylii. Zamiast ciągnąć zespół do góry, Payet zniżył poziom do tego prezentowanego przez partnerów z boiska. Doświadczony pomocnik nie jest liderem, który miał być twarzą projektu nowych właścicieli OM. Champions Project nadal jest tylko nieosiągalnym marzeniem i karmą dla nienasyconych kibiców ze Stade Vélodrome. Podobny spadek formy dotknął również Steve’a Mandandę, starszego o dwa lata golkipera Marsylii. Być może kryje się za tym szerszy problem?

Eryk: Jemerson, choć można w tym miejscu wymienić dowolnego piłkarza Monaco. Brazylijczyk nawet u szczytu formy bywał niepewny i obiektywnie bardziej spektakularny „zjazd” ma za sobą Djibril Sidibé. Jednak to Jemerson spokojniej przepracował lato i cieszy się lepszym zdrowiem, więc w trudnym czasie tym bardziej powinien być oparciem dla młodszych – a ciągnie ich na dno.

Wojtek: Jemerson. Niesamowite, jak z obrońcy reprezentacji Brazylii stał się najgorszym obrońcą ligi. Symbol katastrofy Monaco.

3. Spośród piłkarzy U21: najbardziej zaimponował

Błażej: Mbappé to jeden z najlepszych piłkarzy na świecie, Aouar to jeden z najlepszych w lidze, więc o nich, mimo wieku, chyba nie ma co wspominać. Zaimponował mi za to Marcus Thuram, zdecydowanie najlepszy zawodnik zdecydowanie najgorszego klubu w tej lidze, czyli Guingamp. Gdyby nie on, ich sytuacja byłaby jeszcze bardziej dramatyczna. Umiejętności ma spore, w czternastu meczach aż siedem razy udało mu się pokonać bramkarza rywali i to przy nikłej pomocy kompanów. Ktoś musi jednak nim poważnie wstrząsnąć, bo jeżeli to się nie stanie, to może być klasyczny przykład piłkarza, o którym za kilka lat powiemy: umiejętności miał, ale głowa nie nadążyła. Łatwo mija rywali, strzela bramki, ale w pół sezonu zdążył złapać już dwie czerwone kartki.

Eryk: Nie ma rady, trzeba znów wymienić Mbappé. Oprócz niego w tej kategorii wiekowej wrażenie robili głównie inni ograni ponad wiek chłopcy – Houssem Aouar i Ismaila Sarr.

Wojtek: Po dłuższej chwili zdałem sobie sprawę, że przecież pan z punktu pierwszego wciąż łapie się do tej kategorii.

Artur Kwiatkowski (NC+, Le Ballon Mag): Nie będę odkrywczy, gdy powiem, że Kylian Mbappé, ale taka jest prawda. Jestem zakochany w tym piłkarzu od jego pierwszego zagrania w 2015 roku, jeszcze w barwach Monaco. Niektórzy zapytają: “ale czym zaimponował, skoro już jest gwiazdą?”. Właśnie tym, że mimo młodego wieku, coraz większej popularności, a zarazem presji, on dalej pnie się w górę i bije kolejne rekordy. W tym sezonie Ligue 1 ma już 13 goli po 12 rozegranych meczach. W Lidze Mistrzów poprowadził PSG do fazy pucharowej, a na przełomie czerwca i lipca był wiodącą postacią mistrzowskiej drużyny Francji. Nadal podtrzymuję swoją opinię sprzed dwóch lat, że ten chłopak będzie jeszcze większym piłkarskim potworem od Messiego i Ronaldo.

4. Największym pozytywnym zaskoczeniem spośród klubów jest:

Michał: OSC Lille – w zeszłym sezonie ledwo się utrzymali, a kosztowny projekt pod batutą Marcelo Bielsy okazał się gigantycznym nieporozumieniem, które doprowadziło klub na skraj bankructwa. Wracający do pracy po półrocznej przerwie Christopher Galtier poukładał drużynę zarówno w defensywie, jak i ofensywie i przy dużej puli szczęścia – wystrzał formy Pepe i Bamby – na półmetku sezonu jego drużyna zajmuje drugie miejsce w tabeli.

Jordan: Największym pozytywnym zaskoczeniem spośród klubów jest: Montpellier. Trener Michel Der Zakarian oraz dyrektor sportowy Bruno Carotti wykonują ostatnio doskonałą pracę. Pomimo osłabień podczas ostatniego okienka (m.in. odejście Mukiele), trafione transfery pozwoliły zachować odpowiedni sportowy poziom. Stabilizację osiągnięto również poprzez dobrą pracę z młodzieżą, która od lat charakteryzuje klub z południa Francji. Wszystko to sprawia, że zespół prezesa Laurent Nicollina znów melduje się w ligowej czołówce. Powtórki z 2012 roku nie będzie, jednak w obecnych realiach L1 miejsce na podium po zakończeniu sezonu będzie również wielkim osiągnięciem.

Wojtek: Zdecydowanie Lille. Zeszłej zimy jeszcze błąkali się wokół miejsc spadkowych, a teraz stali się druga siłą ligi. A za dobrymi wynikami idzie ładny styl.

5. A największym zawodem:

Jordan: Bez większej niespodzianki, AS Monaco. Bolesny upadek od miesięcy zadziwia całą piłkarską Francję. Jeszcze przed tym sezonem wiele znaków wskazywało na to, iż bieżące rozgrywki nie będą przypominać tych z ostatnich lat. Kolejne osłabienia i brak realnych wzmocnień przelały czarę goryczy. Polityka transferowa, którą chwalono za milionowe dochody, nie potrafiła utrzymać sportowego wysokiego poziomu na przestrzeni kilku sezonów. Za obecną kondycję zespołu trudno winić Leonardo Jardima, lecz bardziej działaczy i dyrektorów sportowych, których klub miał ostatnio kilku. Zimowe okno transferowe ma przynieść korektę w postaci kilku niezbędnych wzmocnień, jednak najbliższe tygodnie mogą również dostarczyć szerszych zmian. Od miesięcy spekuluje się o możliwej zmianie właścicieli…

Błażej: AS Monaco, nie ma innej możliwości. Miała być walka o Ligę Mistrzów, jest walka o utrzymanie. I nawet ona nie idzie dobrze.

Wojtek: Monaco. Uzasadnienie chyba zbędne.

Artur: AS Monaco. Oczywista oczywistość, ale jeśli drużyna, która dwa lata temu zdobyła mistrzostwo Francji i doszła do półfinału Ligi Mistrzów, gra tak bardzo żenująco i zajmuje 19. miejsce w tabeli, to wybór nie mógł być inny.

6. Trzy najlepsze letnie transfery:

Michał: Jonathan Bamba – sprowadzony za darmo z ASSE udowodnił, że zeszłoroczne przebłyski formy nie są przypadkiem i lewy napastnik może być jednym z najciekawszych zawodników ligi.

Lebo Mothiba – Lille, które oddało bez żalu środkowego napastnika za zaledwie 4 miliony euro do Strasbourga, może pluć sobie w brodę, bo w tym momencie na tej pozycji nie ma klasowego zawodnika. Dostawienie nogi, sprytne podcięcie piłki w sytuacji sam na sam z bramkarzem, dobra gra głową… W zagraniach Mothiby nie dostrzeżemy boskiego pierwiastka, ale jest to zawodnik skuteczny – 8 bramek dotychczas – i kluczowy dla wyników średniaka Ligue 1.

Wahbi Khazri – kupiony z Sunderlandu za 7 milionów euro, główny „winowajca” udanego startu Saint-Etienne. W miarę potrzeb może zagrać jako wysunięty napastnik lub ofensywny pomocnik – nie ma to dla niego większego znaczenia, bo na obydwu pozycjach odnajduje się równie dobrze.

Wojtek: Pomijając Mbappe i Ndombele, bo to w sumie nie nowi gracze, to Wahbi Khazri, Jonathan Bamba i Jason Denayer.

ErykJonathan Bamba – taki piłkarz za darmo? Rozbój w biały dzień. Już przed startem ligi było prawie pewne, że okaże się znakomitym transferem. Pépé go przyćmiewa, ale bez Bamby nie byłoby świetnej gry i wyników Lille. Andy Delort/Gaëtan Laborde – w grze obronnej MHSC nie zmieniło się wiele; to ogromna poprawa w ataku sprawiła, że są teraz w czubie tabeli. I zakup Laborde’a, i wypożyczenie Delorta wyglądały ryzykownie, ale oba zagrania sprawdzają się doskonale: napastnicy są na dobrej drodze, by ustrzelić w tym sezonie więcej goli niż w poprzednich dwóch latach łącznie. Youcef Atal – jeżeli Nicea pod jakimkolwiek względów przypomina siebie z lepszych czasów, to głównie dzięki prawemu obrońcy. 22-letni Algierczyk dobrze, agresywnie broni i dynamicznie atakuje. Koniec żałoby po Ricardo Pereirze.

7. Trzy najgorsze letnie transfery to:

Jordan: Strootman, Ganso, Golovin – czyli trzej pomocnicy, którzy mieli być liderami w drugiej linii swoich nowych drużyn. Żaden z nich nie sprostał zadaniu.

Błażej: Pewnie wystarczyłoby wrzucić wszystkie nabytki AS Monaco z tego okienka, ale nie będę szedł na łatwiznę. Maksymalnie jeden zawodnik z każdego klubu.

Duje Caleta-Car (Marsylia) – za prawie 20 milionów miał zagwarantować stabilizację tylnej formacji, a zagrał w lidze do tej pory 200 minut, podczas których zdążył już otrzymać czerwoną kartkę. Więcej szans otrzymał w Lidze Europy, gdzie z nim w składzie w pięciu spotkaniach Marsylia traciła średnio 2,6 bramki na mecz, nie wygrywając oczywiście żadnego z nich. Garcia woli wystawiać nieśmiertelną parę Rami – Rolando i to mówi wystarczająco dużo.

Nacer Chadli (Monaco) – najstarszy z letniego zaciągu, miał wnieść doświadczenie i opiekę nad licznymi młodymi nabytkami, a gwarantuje wyłącznie większe szanse na wygraną przeciwnikom. Nazwanie go bezużytecznym byłoby komplementem. Nie podaje, nie odbiera, przeszkadza bardziej swoim kolegom, którzy i tak są wystarczająco pogubieni, niż rywalom.

Myziane Maolida (Nicea) – w Lyonie nie otrzymywał zbyt wielu szans, przeszedł więc za sporą sumę nad Lazurowe Wybrzeże, gdzie na brak minut narzekać nie może. Nie jest jednak zbyt produktywny. W lidze nie strzelił do tej pory żadnego gola, samą grą też nie powala. Są przebłyski, ale jest ich zdecydowanie za mało. Być może w najbliższym czasie się mocno rozwinie, jednak na razie nie ma za co go pochwalić.

Eryk: Aleksandr Gołowin (Monaco) – po wyleczeniu kontuzji pokazał kilka niezłych zagrań, które zapowiadały klasę, ale dostosował się do poziomu drużyny. Dość powiedzieć, że kiedy w meczu z Lyonem zarobił idiotyczną czerwoną kartkę, we Francji mówiło się pół-żartem, że to jedna z lepszych wiadomości dla Henry’ego w ostatnich miesiącach.

Nacer Chadli (Monaco) – kosztowny, doświadczony piłkarz – i jeden z najsłabszych w drużynie. Trudno powiedzieć, co właściwie wnosi.

Duje Ćaleta-Car (Marsylia) – drugi najdroższy transfer tego okna sprawdza się równie kiepsko jak ten rekordowy. Chorwacki stoper miał wnieść obronę OM na wyższy poziom. Zagrał jednak tylko dwa pełne ligowe mecze, w których wiernie odtworzył wszystko, z czego w ostatnich latach słyną stoperzy Marsylii. Ćaleta-Car ogląda Ligue 1 z trybun, a jego nowy zespół broni gorzej niż kiedykolwiek.

Wojtek: W zasadzie wszystkie transfery Monaco, na czele z Chadlim i Gołowinem. Po nich oczekiwano najwięcej, a grali gorzej od juniorów.

8. Spośród trenerów Ligue 1 najlepiej spisał się:

Michał: Jean-Louis Gasset – niemal dokładnie rok temu przejmował stery w ASSE, które po fatalnym początku sezonu znajdowało się tuż nad strefą spadkową. Poukładał zespół, skończył minione rozgrywki na 7. pozycji, a w aktualnych będąc zaledwie 4 punkty za drugim Lille, potwierdza, że dobre wyniki nie były efektem nowej miotły, a skutecznie dostosowanym do możliwości klubu przemeblowaniem, dzięki któremu przywrócił na właściwe miejsce ten niezwykle utytułowany klub.

Błażej: Christophe Galtier. Wyciągnął Lille z wielkiej zapaści po Marcelo Bielsie, w tym zaś, po w pełni przepracowanym okresie przygotowawczym, pokazuje na co naprawdę stać ten zespół. Zasłużony wicelider (chociaż oczywiście nie wszystkie kolejki zostały rozegrane i trochę może się zmienić), fundujący bardzo przyjemny dla oka futbol, stawiający na wielu młodych graczy.

Eryk: Michel Der Zakarian, który wyciska absolutne maksimum z kadry Montpellier. Tak regularnie i efektownie klub nie punktował od mistrzowskiego sezonu i w czasach p.e.k. (przed erą katarską) mógłby poważnie myśleć o kolejnym cudzie. Po cichu całkiem imponującą robotę odwala też w Strasbourgu Thierry Laurey – jedyny dobry trener o tym imieniu w Ligue 1.

Wojtek: Thomas Tuchel. Nie dało się chyba nic zrobić lepiej, wybitna runda w wykonaniu PSG pod jego wodzą.

9.Najbardziej swoją pracą zawiódł:

Jordan: Być może jestem zbyt surowy, jednak zawiedli w moich oczach działacze Bordeaux. W tym klubie jest wszystko by zbudować ekipę ze ścisłej czołówki pokroju np. Lyonu. Jednak od lat zamiast obiecywanego rozwoju obserwujemy stagnację. Jest nowy stadion, jest dobrze działająca akademia, tradycje i historia, a od września pojawił się nawet nowy właściciel. Póki co jednak nie wygląda na to, iż nowi działacze wyciągną Żyrondystów z marazmu ostatnich sezonów. Od pięciu lat szóste miejsce to najlepszy wynik osiągnięty przez ten klub w Ligue 1. W Akwitanii wciąż zadowalają się średnimi wynikami. Miał być Thierry Henry, jednak ostatecznie na ławce zasiedli trener Ricardo i jego słup Éric Bedouet (ponieważ Brazylijczyk nie posiada odpowiednich dyplomów w oczach francuskiego związku zawodowych trenerów – UNECATEF). Odpadniecie z europejskich pucharów znów przeszło bez większego echa, a w lidze Bordeaux plasuje się na półmetku dopiero na dwunastym miejscu…

Wojtek: Thierry Henry. Warunki w pierwszej pracy ma koszmarne, ale i tak spodziewałem się, że uda mu się coś zmienić w Monaco. Póki co większych efektów nie widać.

Artur: Sądzę, że jednak Leonardo Jardim. AS Monaco mocno zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat, jednak nie jest to nagle drużyna samych żółtodziobów. Gra tam kilku naprawdę solidnych zawodników, których stać na zdecydowanie więcej. Portugalczyk zostawił Thierriemu Henryemu kompletnie rozmontowany zespół, który bardzo trudno będzie naprawić. Jardim dokonał wiele z Monaco, natomiast jego ostatnie miesiące mocno mnie zawiodły, bo ewidentnie widać było, że jemu skończyły się już pomysły na grę. Spodziewałem się, że jego przygoda z klubem z księstwa zakończy się zupełnie inaczej.

10. Najlepszy mecz L1, jaki widziałem tej jesieni to:

Michał: Na ten moment pas. Żadne ze spotkań, które oglądałem, nie ujęło mnie za serce. Było sporo meczów niezłych, ale żadnego wybitnego. Mam nadzieję, że druga część sezonu będzie obfitować w niesamowite spektakle.

Eryk: Monaco 2:3 Marsylia. Znakomita komedia pomyłek, trzymała w napięciu do ostatnich minut. Ze świadomością, że był to początek końca Monaco ogląda się inaczej, ale wtedy widowisko było piekilenie emocjonujące.

Wojtek: PSG – Lyon. Do czerwonej kartki Lucasa Tousarta wcale nie zapowiadało się na pogrom. Potem już teatr jednego aktora w wykonaniu Mbappe.

11. Najbardziej pamiętnym momentem był(a):

Michał: Powrót do Monaco Thierry’ego Henry’ego. Nie spodziewałem się wielkiej zmiany w dyspozycji zespołu, co po wynikach widzimy, ale jest to ikona, którą oglądało się z zapartym tchem w dzieciństwie i z racji ogromnego sentymentu bardzo liczyłem, że Francuz wróci do Ligue 1 – z perspektywy czasu lepiej chyba by było, jakby dogadał się z Bordeaux.

Jordan: Sierpniowe powitania Mistrzów Świata w swoich klubach. Aż dziewięciu zawodników z 23-osobowej kadry, która sięgnęła w Rosji po złoto, to piłkarze Ligue 1. Po mundialu Francję opuścił tylko Thomas Lemar, a reszta otrzymała po powrocie gromkie powitanie w Marsylii, Paryżu i Lyonie. Wielka szkoda, że w Polsce nie możemy oglądać ligi obecnych mistrzów świata i śledzić jak rozwijają się takie talenty jak Kylian Mbappé. O ile działacze Eleven tłumaczą to niską oglądalnością, to trudno zrozumieć chociażby stanowisko NC+. Nie chodzi nawet o sens transmitowania rodzimych dla Canal+ rozgrywek, a bardziej o wysiłek i pieniądze wydane przez lata na promocję Ligue 1 w Polsce. Z pominięciem ostatnich trzech sezonów, to właśnie ta stacja nieprzerwanie od lat 90. pokazywała nad Wisłą zmagania francuskiej ekstraklasy…

Artur: Gol Memphisa Depaya z rzutu wolnego w meczu z Guingamp. Uwielbiam bramki zdobyte ze stałych fragmentów gry. Ta była wyjątkowa. Holender przymierzył w samo okienko, puścił tak zwanego spadającego liścia i zdjął pajęczynę spod spojenia słupka z poprzeczką.

12. Najpiękniejszego gola strzelił:

Jordan: Ismaila Sarr w meczu 15. kolejki. Zejście do środka na lewej flance to jego firmowe zagranie. Takich bramek zdobył już wiele, lecz za każdym razem nie można nie delektować się pięknem rotacji piłki po jego uderzeniu. Sarr ma dopiero 20 lat i mam nadzieję, że kontuzje nie zahamują jego kariery. Ogromny talent!

Błażej: Memphis Depay w meczu z Guingamp, z rzutu wolnego. Piękny gol z naprawdę dużej odległości. Dodatkowo gol, który uspokoił nieco kibiców OL po fatalnych pierwszych 60 minutach meczu.

Eryk: Dimitri Payet przeciwko Guingamp. Padło w tej rundzie kilka całkiem podobnych goli, ale ten pod względem trudności i precyzji wykonania był zdecydowanie najlepszy.

13. Spośród beniaminków największe wrażenie robi na mnie:

Michał: Stade Reims – klub, który potwierdza, że od skutecznego ataku ważniejsza jest szczelna obrona. Z zaledwie 15 bramkami w 18 meczach zajmuje nad wyraz wysoką 9. pozycję w lidze. I choć nie jest to najprzyjemniejsza drużyna do oglądania, to konsekwencja w obronie i umiejętność „zabicia” meczu po uzyskaniu zadowalającego wyniku jest godna podziwu.

Wojtek: Obaj sobie świetnie radzą i nic nie wskazuje na to, by mieli mieć problemy z utrzymaniem. Pewnie gorzej będzie za rok.

Artur: Ha, trudne pytanie. Nie można zignorować Reims, bo zajmują miejsce w górnej części tabeli i są skuteczni. Tylko, że oni już w zeszłym sezonie w Ligue 2 dali sygnał, że mogą być groźni, gdyż wygrali ligę z przewagą 15 punktów nad drugim Nimes. Natomiast właśnie to Nimes robi jednak na mnie lepsze wrażenie. Przed sezonem nikt niczego od nich nie wymagał, raczej społeczność związana z ligą francuską sądziła, że to murowany kandydat do spadku. A tu niespodzianka. Pierwszy mecz w najwyższej klasie rozgrywek i 4:3 na wyjeździe z Angers. Następnie zwycięstwo u siebie z Marsylią w absolutnie szalonym meczu. Później przyszedł drobny kryzys, ale generalnie ekipa Bernarda Blaquarta odświeżyła stawkę. Krokodyle grają bardzo radosny futbol, którego brakowało w Ligue 1. Jestem ciekaw ich poczynań na wiosnę. Mam nadzieję, że się nie spalą.

14. Styczniowych wzmocnień najbardziej potrzebuje:

Jordan: AS Monaco. Stawiając na Lazurowe Wybrzeże na start swojej trenerskiej kariery, Thierry Henry nie mógł dokonać chyba gorszego wyboru. Francuski szkoleniowiec musi poradzić sobie ze sportowym kryzysem, a w tej sytuacji z pewnością nie pomagają liczne kontuzje wśród jego podopiecznych. Monaco potrzebuje świeżej krwi, która dostarczy drużynie niezbędnego doświadczenia w tak trudnym momencie. Mimo wszystko trudno sobie wyobrazić spadek ASM.

Eryk: Monaco. Tylko cysterna świeżej krwi może wyrwać drużynę ze spirali porażek

Wojtek: Marsylia, jeśli myśli jeszcze o gonieniu czołówki. Z taką obroną jak obecnie za daleko nie zajdą.

15. Zwolnienie Leonardo Jardima było:

Wojtek: Zaskakujące, bo spodziewałem, że mimo wszystko zachowa posadę. Póki co ta decyzja nic dobrego nie dała.

Michał: Przedwczesne. Problemu Monaco od początku sezonu nie upatrywałem w osobie Leonardo Jardima, a w skandalicznym letnim okienku transferowym – z perspektywy czasu łatwiej oceniać je w taki sposób. Utrata czołowych zawodników drugiej linii – Fabinho, Lemar – przy braku wartościowego uzupełnienia okazała się gwoździem do trumny zespołu, jak i samego trenera, któremu nie dano szansy na odbudowę drużyny.

Eryk: Kolejnym z wielu błędów Wadima Wasiljewa i Michaela Emenalo. Chciałbym wiedzieć, kto wpadł na pomysł, że z jednym z największych kryzysów w europejskiej piłce w ostatnich kilkunastu latach lepiej niż Jardim poradzi sobie facet o dokładnie przeciwnych proporcjach ego i doświadczenia w trenerce.

16. Bruno Genesio powinien:

Michał: Umówić się z panem Aulasem na kawę i przedstawić swój plan na przyszłość OL, bo wydaje się, że od dłuższego czasu takiego nie ma. Ciężko zakładać, że odejdzie w tym sezonie, raz, że wyniki poniekąd go bronią – szczególnie wyjście z grupy LM, nie oszukujmy się, dość szczęśliwe – a dwa, że prezes jest zapatrzony w trenera i na każdym kroku zajadle go broni.

Wojtek: Zostać. Moim zdaniem wykonuje całkiem dobrą robotę, a krytyka jest znacznie przesadzona.

Błażej: Odejść już jakiś czas temu. Na to jednak się nie zanosi, ponieważ może liczyć na bezgraniczną miłość Aulasa, dlatego zamiast wróżyć mu zwolnienia, wypada na rok 2019 życzyć, żeby stał się lepszym trenerem. Żeby przestał rotować bez ładu i składu formacjami, jakby losował ustawienie kołem fortuny. Żeby nauczył się wprowadzać młodzież, ponieważ mając do dyspozycji jedną z najlepszych szkółek na świecie, nie można pomijać tylu świetnych talentów. Żeby zaczął reagować na boiskowe wydarzenia i robić zmiany odpowiadające aktualnemu wynikowi. Trzeba życzyć też wypracowania nowych schematów, których będzie można użyć w meczach z niżej notowanymi rywalami, bo o ile w meczach o najwyższą stawkę piłkarze są maksymalnie zmotywowani i zespół ogląda się z przyjemnością, o tyle podczas starć z dołem tabeli, jeżeli któryś z ofensywnych piłkarzy nie ma swojego dnia, gra Lyonu zwyczajnie męczy.

17. Następnym głośnym transferem z Ligue 1 będzie:

Michał: Emiliano Sala. Wybór napastnika Nantes nie jest spowodowany sympatią do tego zawodnika – bo jej brak – ale pojawia się wiele informacji, że jest już dogadany z jednym z angielskich klubów, a transfer ma wynieść około 20 milionów euro. Patrząc na same cyferki, jest to skuteczny zawodnik, ale trudno zachwycać się jego toporną grą, więc ewentualnego odejścia nie będę traktował jako wyjątkowej straty.

Błażej: Opcje są dwie. Albo Nicolas Pépé, który zalicza nieprawdopodobny start sezonu, będąc jednym z najlepszych piłkarzy całej ligi, albo ktoś z tercetu Fekir, Ndombele, Aouar, z którego każdy jest na topie już jakiś czas. Niezależnie od tego, który z nich zostanie w tym okienku sprzedany, kwota uzyskana przez Bordeaux za Malcoma powinna zostać przekroczona.

Wojtek: Wszystkie pieniądze stawiam na Adriena Rabiota, bo niemal na pewno odejdzie zimą i już jest o nim głośno. A poza tym dwie perły w środku pola Lyonu, czyli Aouar i Ndombele. Obu będzie bardzo trudno utrzymać latem i moim zdaniem się to nie uda.

Artur: Zdecydowanie Nicolas Pépé. Nie jest jeszcze popularny w światowej piłce, ale bycie wiceliderem klasyfikacji strzelców, mając za sobą Neymara, Cavaniego czy Falcao musi robić wrażenie. Czekam, aż 23-letnim napastnikiem rodem z Wybrzeża Kości Słoniowej zainteresują się angielskie kluby i media. Wtedy zacznie się prawdziwy bum na tego piłkarza. A myślę, że to właśnie Premier League będzie ligą do której trafi.

18. Tuż za plecami PSG sezon skończy:

Jordan: Olympique Lyon, jeśli będą w stanie ustabilizować formę w lidze. Pod względem kadry to właśnie OL jest obecnie drugą siłą w L1. Lille było jesienią na fali, a klub skorzystał z walki OL na kilku frontach – w tym w Lidze Mistrzów. Szybkie odpadnięcie Lyonu w dwumeczu z Barceloną powinno jednak wiosną wyrównać pojedynek o drugie miejsce w tabeli.

Błażej: Lyon. AS Monaco nie jest w stanie wydobyć się z czeluści ligi na tyle, by realnie zagrozić Paryżanom, Lille i Montpellier zaczną częściej zaliczać wpadki, Marsylia jest zaś jeszcze bardziej niestabilna niż Lyon, dlatego Aulas będzie mógł prawdopodobnie szczycić się mistrzostwem kraju, obwieszczając znowu, że Katar nie leży we Francji.

Wojtek: Lyon, pod warunkiem, że nie sprawi sensacji w Lidze Mistrzów. Grając na jednym froncie powinien wyprzedzić Lille i Montpellier.

19. Z ligi spadną:

Michał: Gunigamp, Dijon, Caen

Eryk: Dijon i Amiens. Monaco podreperuje się w styczniu i ucieknie z dna tabeli. Guingamp odegra Wielką Ucieczkę i uratuje się barażach. Dijon za to braknie ofensywnego potencjału, a Amiens – paliwa.

Wojtek: Dijon i Amiens. Guingamp i Monaco mają kilku solidnych graczy i jeśli uporają się z kontuzjami, to mogą się uratować.

Artur: Uwaga, kontrowersja. Monaco, Amiens i Gungamp. Tak, tak. AS Monaco. Nie wierzę w cudotwórstwo Henry’ego. Sytuacja jest zbyt skomplikowana, aby w parę miesięcy udało się to naprawić. Jedynym światełkiem w tunelu dla nich są baraże i chyba właśnie tam ostatecznie wylądują. Amiens też nie porywa, a jako najmniej doświadczona drużyna w dole tabeli zapewne nie wytrzyma presji w końcówce sezonu. A Guingamp? Nie da się na nich patrzeć i nie chciałbym dłużej się z nimi męczyć. Więc to bardziej życzenie, niż typ.