Exodus wychowanków? Nkunku ofiarą rewolucji

Ostatnie dni stycznia mogą przynieść przewrót w pomocy Paris Saint-Germain. Do klubu lada moment zawita Leandro Paredes, a według licznych pogłosek PSG chce przed zamknięciem okna sprowadzić jeszcze jednego pomocnika. Aż dwa wzmocnienia tej samej pozycji prawdopodobnie zmuszą do ewakuacji z Parku Książąt Christophera Nkunku.

Pozycja 21-latka już jesienią była słaba. Chociaż Thomas Tuchel uczył się paryskiej kadry, testował wielu graczy i stale miał duże kłopoty z zestawieniem środka pola (występowali tam m.in. Marquinhos czy Dani Alves), nie dał wychowankowi poważnej szansy. Od początku sezonu Nkunku zagrał w lidze od pierwszej minuty zaledwie pięć razy, a w Lidze Mistrzów ani razu nie zmieścił się do osiemnastki.

Wychowanek PSG, mający za sobą też terminy w akademii Clairefontaine, debiutował w seniorskiej piłce jeszcze za kadencji Laurenta Blanca, w sezonie 2015/16. Uwagę trenera przykuł m.in. znakomitymi występami w UEFA Youth League, gdzie paryska młodzieżówka dotarła do finału. Trzech trenerów i trzy sezony później miejsce Nkunku w pierwszej drużynie niemal się nie zmieniło – nie dziwi więc, że zaczął myśleć o zmianie klubu.

Dziś dostaje wprawdzie nieco więcej minut – w obecnych rozgrywkach ma za sobą tyle samo ligowych startów, co w całych poprzednich – ale jego status jest z grubsza taki sam. Cały czas jest zmiennikiem drugiego szeregu, wysyłanym do boju w łatwiejszych meczach. Ciśnie się na usta: nietraktowanym poważnie. I to pomimo, że wywoływany do tablicy spisuje się dobrze – nie odstaje technicznie od najlepszych i zdobywa bramki.

Być może trudno mu wywalczyć bardziej istotną rolę, bo jest zbyt ofensywnym zawodnikiem. – Staram się wzorować na Verrattim. Głównie dlatego, że obaj jesteśmy filigranowymi pomocnikami. Imponuje mi, jak Marco gra ciałem, by utrzymać piłkę – mówi o sobie, ale chociaż porównanie nie jest całkiem nietrafione, Włoch jest znacznie lepiej przystosowany do gry w głębi pola. Młodszy piłkarz nie jest tak waleczny, ale też więcej oferuje w ostatniej tercji boiska.

Zaczynał na skrzydle. Dopiero w pierwszej drużynie zaczął być brany pod uwagę jako środkowy pomocnik, ale wciąż bywał wykorzystywany w bocznych sektorach. Jego akcje stałyby pewnie znacznie wyżej, gdyby nadawał się do gry jako „szóstka”, której Paryżowi od lat brakuje. Predyspozycji do gry w tej roli wykazuje jednak jeszcze mniej niż bezowocnie przekwalifikowywany przez cały zeszły sezon Giovani Lo Celso, teraz wypożyczony do Betisu. Lo Celso, tak jak Nkunku, jest ofiarą faktu, że zainteresowanych grą bliżej bramki Paryż nawet bez nich ma na pęczki.

– Kiedy dostawał szansę, zawsze był przygotowany. Uważnie słucha i krok po kroku się rozwija. Niełatwo o utrzymanie formy i ciągłe postępy, kiedy gra się w zespole dążącym do bycia najlepszym na świecie – mówił o Chrisie za kadencji w PSG Unai Emery, z którym pomocnik może się teraz spotkać w Arsenalu. – Bardziej nadaje się do gry w osi boiska niż na skrzydle, ale wystawiony przy linii bocznej zawsze dostosowuje się do wskazówek i robi swoje.

Uniwersalność to zapewne jedna z cech Nkunku, które przyciągają zainteresowanie Arsenalu. Oprócz niej Francuz oferuje przebojowe rajdy z piłką, dobre wyczucie wejść w pole karne w drugie tempo i precyzyjne podania – chociaż sprawdza się przede wszystkim w rozegraniu na małej przestrzeni, a niekoniecznie w widowiskowych otwierających zagraniach. W Londynie mógłby być następcą Aarona Ramseya bądź – krótkoterminowo – konkurentem Aleksa Iwobiego. Nie byłby za to większym zagrożeniem dla Granita Xhaki czy Mattéo Guendouziego.

Nkunku desperacko potrzebuje kroku naprzód. Widmo zmarnowania ogromnego talentu zaczyna nabierać kształtów – w ostatnich dwóch latach nie zrobił wystarczających postępów, a ewentualne transfery Paredesa i kogoś z dwójki AllanIdrissa Gueye sprawią, że jego kariera wróci do punktu wyjścia. Musi uciekać – jeśli nie po regularną grę od pierwszego dnia po transferze, to przynajmniej po perspektywę szybkiego awansu. Jeśli znajdzie właściwy klub, szybko zostanie kolejnym wyrzutem sumienia PSG. Tym bardziej bolesnym, że ze stolicą Francji niebawem pożegna się inny wychowanek, Adrien Rabiot.

Eryk Delinger
(@E_Delinger)