FC Metz powoli wita się z elitą

Przed nami trzydziesta kolejka zmagań. Po przerwie reprezentacyjnej chyba każdy fan piłki czuje lekkie podekscytowanie perspektywą weekendu z futbolem w wydaniu klubowym. W ten weekend będzie bardzo ciekawie, bo trzeci zespół ligi przyjedzie na boisko lidera. Oczywiście, Lyon już dwukrotnie grał z PSG w tym sezonie, ale w poprzednim zdaniu nie ma błędu. Tak, to jest dobry moment, żeby zajrzeć na boiska Ligue 2, gdzie liderem jest FC Metz.

Klub z północno-wschodniej Francji zdecydowanie nie miał zamiaru rozstawać się z najwyższą klasą rozgrywkową dłużej niż na rok. Ekipa z Metz w poprzednim sezonie była najgorsza w Ligue 1 i absolutnie zasłużenie spadła. Ta degradacja nie wpłynęła jednak na klub destrukcyjnie. Wręcz przeciwnie, teraz Les Grenats zbierają siły na zapleczu ligi i wydają się mocniejsi niż rok temu. Boleśnie przekonują się o tym pozostałe zespoły Ligue 2.

Aż 61 punktów na tym etapie rozgrywek to najlepszy wynik (nie licząc fenomenalnego Stade de Reims z poprzedniej kampanii) od sezonu 2007/08, kiedy drużyna Le Havre AC zgromadziła jeden punkt więcej. Trzy lata temu, kiedy ostatni raz w Metz cieszono się z awansu do Ligue 1, do szczęścia (definiowanego jako zajęcie trzeciego miejsca w lidze) wystarczyły tylko cztery punkty więcej, czyli 65. Wydaje się więc, że przypieczętowanie promocji o klasę rozgrywkową to jedynie formalność, a kwestią sporną jest jedynie termin uzyskania wymarzonych 100% w rubryce „szanse na awans”.

W przerwie letniej mocno przewietrzono kadrę, jednak jak się okazuje, zrobiono to z głową i teraz skład prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Właściwie w każdej formacji możemy znaleźć gracza, którego nazwisko fanom francuskiej piłki może coś mówić. W ataku Opa Nguette, który kilka lat temu był uważany za spory talent i Emmanuel Rivière, który nie pełni w drużynie roli gracza niezbędnego. Przyćmiewa go zupełnie rewelacja tego sezonu, Habib Diallo, który zdobył w lidze 19 bramek (lepszy od niego w Ligue 2, o jedno trafienie, jest jedynie Gaëtan Charbonnier z Brestu). W pomocy Renaud Cohade, kapitan, który w Ligue 1 rozegrał ponad 300 spotkań. W obronie Stoppila Sunzu, którego można kojarzyć z Lille. Na bramce Alexandre Oukidja, ostatnio związany z RC Strasbourg, teraz zaś z… reprezentacją Algierii.

To w sumie dość ciekawa historia, bo właśnie kilka dni temu Oukidja zadebiutował w wieku 30 lat na poziomie reprezentacyjnym w meczu z Tunezją. Dziadkowie bramkarza pochodzili z Algierii, ten jednak musiał poczekać na obywatelstwo, które oficjalnie otrzymał dopiero w maju poprzedniego roku. Najciekawszy we wszystkim jest jednak sposób, w jaki poinformował kibiców, że dostał powołanie na mecze z Gambią i Tunezją. Tą informacją podzielił się… podczas streamu na Twitchu z Fortnite’a. Osobliwy sposób, chociaż w obecnych czasach trudno chyba powiedzieć, że przesadnie zaskakujący. Co zaś można znaleźć na jego kanale w serwisie Youtube? Głównie gry (Fortnite, God of War, a nawet Super Mario Galaxy), chociaż ostatnio wrzucił dwie kompilacje swoich najlepszych interwencji. Trudno powiedzieć, czy to jednorazowy wybryk, czy Alexandre zmienia strategię promowania kanału. Jeżeli komuś ta kwestia spędza sen z powiek, można pokusić się nawet o zaczerpnięcie informacji u źródła, ponieważ bramkarz podał również swój login na Discordzie.

Wracając ze świata wirtualnego, trzeba poruszyć temat sztabu szkoleniowego. W Metz zaszła bowiem dość niecodzienna sytuacja, spowodowana niestety przykrym zdarzeniem. Trenerem zespołu od tego sezonu jest znany we Francji Frédéric Antonetti (wcześniej szkoleniowiec m.in. Lille, Rennes czy Nicei), jednak w połowie grudnia musiał on wrócić na Korsykę z powodu „problemów rodzinnych”. Dwa tygodnie później klub wystosował oświadczenie, że absencja Antonettiego przedłuży się, ze względu na zły stan zdrowia jego małżonki. Stery przejął duet Vincent Hognon i Jean-Marie De Zerbi, który cały czas prowadzi pierwszą drużynę.

FC Metz to projekt naprawdę ciekawy, nie tylko ze względu na obecny skład. W roku 2000 powstała akademia Génération Foot, która co roku przekazuje największe perły senegalskiej piłki do klubu z Francji. Współpraca przynosi wielkie korzyści obu stronom, Francuzi zapewniają wiedzę, doświadczenie i pieniądze, w zamian otrzymują najbardziej perspektywicznych zawodników. Strona senegalska zapewnia zawodników, dla których Metz ma być tylko przystankiem w wielkiej karierze, na której skorzysta reprezentacja narodowa. Dzięki tej symbiozie na europejskich boiskach pojawili się m.in. Sadio Mané, Ismaïla Sarr, Papiss Cissé czy Diafra Sakho, Metz zaś otrzymuje systematycznie solidny zastrzyk gotówki od zamożniejszych klubów. Obecnie w pierwszej drużynie jest czterech zawodników z Génération Foot (sami ofensywni gracze), wśród nich Ibrahima Niane, drugi strzelec zespołu i… ten najlepszy, Habib Diallo. Tak o szkółce wypowiada się Mady Toure, twórca akademii:

Zarobione pieniądze są dzielone pomiędzy Generation Foot i FC Metz. Dzięki temu możemy amortyzować nasze inwestycje w Senegalu.

Generation Foot jest teraz dochodowym biznesem, nawet jeśli nie możemy sobie pozwolić na kontynuowanie działalności bez regularnego oddawania graczy z dużym potencjałem, o których wiemy, że są w stanie zrobić karierę w Europie.

 

Wydaje się więc, że jeżeli FC Metz przypieczętuje awans, to będzie miało naprawdę ciekawe perspektywy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dwie czołowe ekipy Ligue 2 z dwóch poprzednich sezonów cały czas utrzymują się na najwyższym szczeblu i nie wydaje się, żeby którakolwiek z nich (Strasbourg, Amiens, Reims, Nîmes) miała się w tej kampanii z nim pożegnać. Szczególnie Reims w tym sezonie zachwyca, zajmując na ten moment szóste miejsce w lidze. Wyjątkowości dodaje im jednak fakt, że przegrali do tej pory tylko pięć razy, gdy drugie Lille i trzeci Lyon mają po sześć porażek. Metz zaś, przy utrzymaniu obecnej skuteczności w punktowaniu, jest właśnie obok Reims najsilniejszym beniaminkiem od dekady. To oczywiście nie gwarantuje sukcesu, jednak pozwala wierzyć, że klub z północno-wschodniej Francji nie tylko awansuje, ale też wniesie do ligi coś ciekawego.