Polacy w Ligue 1, cz. I: 1971-1990

Czasy PRL nie sprzyjały rozwojowi karier sportowców poza granicami Polski, dlatego w większości przypadków swój najlepszy okres piłkarze spędzali w Polsce. Spora część medalistów mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich jako kierunek na kontynuowanie przygody z piłką obrała Francję. Czy się sprawdzili? Czy potrafili być wiodącymi postaciami w swoich zespołach? I w końcu, jak potoczyła się ich dalsza historia?

Eugeniusz Faber (RC Lens 1971-75, 104/44)

Wybitny napastnik Ruchu Chorzów (284/104) oraz reprezentacji (36/11) rozpoczął ekspansję polskich zawodników do Ligue 1. Faber, jak i wielu ówczesnych piłkarzy, do Francji mógł wyjechać dopiero po ukończeniu 30. roku życia. Trafił do drugoligowego wówczas RC Lens w 1971 roku. Sezon 71/72 zakończył na trzecim miejscu w grupie A (trzygrupowy system rozgrywek, w każdej z grup po 16 drużyn), co nie dawało awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Awans udało się uzyskać rok później – w zmienionym, dwugrupowym systemie. Pierwszy sezon w roli beniaminka był dość udany, 10. pozycja i spokojne utrzymanie dawały nadzieje na jeszcze lepszy kolejny rok. Tak też się stało – w lidze Lens zajęło siódme miejsce, ale najważniejsze okazało się dojście do finału Pucharu Francji i możliwość gry w Pucharze Zdobywców Pucharów. Eugeniusz Faber w RC Lens grał do końca sezonu 74/75. Będąc podstawowym napastnikiem francuskiej drużyny zanotował naprawdę świetny bilans. W 104 meczach zdobył 44 bramki, czym skusił działaczy z Division 1 do dalszego pozyskiwania polskich zawodników.

Robert Gadocha (FC Nantes 1974-77, 45/8)

Dwukrotny mistrz Polski, złoty medalista z Monachium i zdobywca trzeciego miejsca na mistrzostwach świata w Niemczech w 1974 roku (znalazł się w „jedenastce” turnieju). Będąc tak utytułowanym zawodnikiem przechodził w lipcu 1975 do jednej z najlepszych drużyn we Francji – FC Nantes. Z „Kanarkami” w pierwszym sezonie zajął czwarte miejsce, a w drugim zdobył mistrzostwo Francji. Wkład Gadochy w tytuł mistrzowski nie był jednak zbyt duży. Trapiony przez ciężkie kontuzje, w ciągu dwóch lat w 45 meczach zdobył tylko osiem bramek. Po nieudanym podboju Francji wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie zakończył profesjonalną karierę.

Jan Wraży (US Valenciennes 1975-80, 147/2)

Urodzony we Lwowie w 1943 roku, karierę rozpoczynał w śląskich klubach. Najpierw w GKS-ie Katowice, a od 1970 roku w Górniku Zabrze, z którym dwukrotnie (1971, 1972) zdobywał mistrzostwo Polski. Jako utytułowany i doświadczony zawodnik, z siedmioma występami w reprezentacji,  w 1975 roku postanowił  wyemigrować do Francji. Swoje miejsce znalazł w US Valenciennes-Anzin (dzisiejsze Valenciennes FC). Rok 1975 był pierwszym sezonem Valenciennes po powrocie do elity. Co ciekawe, ogromny wkład w wywalczeniu awansu miał inny Polak, Erwin Wilczek (najlepszy strzelec drużyny). Pięć lat Jana Wrażego spędzonych w średniaku Division 1 nie zaowocowało żadnymi sukcesami, jednak przez cały ten okres Polak utrzymywał miejsce w podstawowym składzie, dając się zapamiętać jako solidny obrońca. Z dorobkiem 147 występów i dwóch bramek zakończył przygodę z francuską piłką w 1980 roku. Był to również ostatni rok Wrażego w zawodowym futbolu. Zmarł 7 kwietnia 2019 roku w belgijskiej miejscowości Mons.

Jan Domarski (Nîmes Olympique 1976-78, 59/16)

Strzelec wyrównującej bramki w meczu z Anglią na Wembley (1:1), dającej awans reprezentacji Polski na mistrzostwa świata w  Niemczech. Początki kariery spędził w Stali Rzeszów, a w 1972 roku przeniósł się do Stali Mielec, z którą zdobył dwa mistrzostwa Polski (1973,1976). Po sezonie 75/76 postanowił przejść do francuskiego pierwszoligowca Nîmes Olympique. Najlepszym okresem dla tego klubu był przełom lat 50. i 60., kiedy trzykrotnie kończyli rozgrywki na drugim miejscu. W czasach, gdy barw zespołu bronił Domarski, Nimes dwukrotnie zajęło 13. pozycję, a Polak w obydwóch sezonach strzelił po osiem goli. Srebrny medalista mistrzostw świata po średnio udanej przygodzie we Francji powrócił do Polski i w 1981 roku zakończył karierę w zespole Resovii Rzeszów.

Joachim Marx (RC Lens 1976-78, 94/34)

To drugi Polak, po Eugeniuszu Faberze, który zapisał się w historii RC Lens złotymi zgłoskami. Przed wyjazdem do Francji występował w Gwardii Warszawa i Ruchu Chorzów, w którym przeżywał najlepszy okres w karierze. Dwa mistrzostwa w barwach Niebieskich (1974, 1975), puchar Polski (1974), regularne gry w reprezentacji  i liczne bramki w lidze przyciągnęły uwagę Francuzów. Szczególnie udanym sezonem dla Marksa był 1976/77, kiedy w barwach Żółto-Czerwonych wywalczył wicemistrzostwo Francji. Niestety, okazało się to jednorazowym sukcesem. W kolejnym sezonie wicemistrz kraju zajął 18. pozycję i spadł do Division 2. W trzy lata Polak zanotował 94 występy i zdobył 34 bramki. Po zakończeniu kariery w prowincjonalnym US Noeux-les-Mines w 1982 roku, Joachim Marx postanowił pozostać we Francji, gdzie do dziś prowadzi szkółkę piłkarską.

Zygmunt Maszczyk (Valenciennes FC 1977-78, 36/4)

Partner Joachima Marksa w Ruchu Chorzów. W przeciwieństwie do Marksa, Maszczyk może się pochwalić trzema tytułami mistrzowskimi w barwach Niebieskich (1968, 1974, 1975). W Chorzowie występował przez 13 sezonów, zdobywając 41 bramek w 310 występach. W roku 1977 przeszedł do Valenciennes FC. Na najwyższym szczeblu francuskiej piłki występował jednak tylko przez rok. „Les Athéniens” zajęło 14. lokatę, a Polak wystąpił w 36 spotkaniach, zdobywając cztery bramki. Na sezon 1979/80 wrócił do Polski do MCKs-u Czeladź, w którym zakończył zawodową karierę.

Henryk Kasperczak (FC Metz 1978-80, 55/11)

Wybitny reprezentant Polski (61 występów), członek trzeciej drużyny globu na mistrzostwach świata w Niemczech oraz srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Montrealu. Tak jak poprzednicy, wyjeżdżając z kraju mógł się pochwalić tytułami mistrza Polski zdobytych w barwach Stali Mielec (1973,1976). W wieku 32 lat przeniósł się do FC Metz. Jako zawodnik nie osiągnął we Francji żadnych sukcesów. O ile pierwszy sezon (piąte miejsce) można uznać za pewne osiągniecie, tak drugi pozostawił już duży niesmak i ekipa Les Grenats zajęła ostatnie bezpieczne (siedemnaste) miejsce w Division 1. Co się nie udało będąc zawodnikiem, Kasperczak odrobił w roli trenera. Po zakończeniu kariery w 1980 roku, przejął swój były klub FC Metz. Z nim w 1984 roku zdobył pierwszy puchar w historii klubu (Puchar Francji), po czym odszedł do AS Saint-Étienne. Przez kolejne lata próbował powtórzyć osiągnięcia z początku kariery trenerskiej w innych francuskich klubach (Strasbourg, Montpellier), ale bez większego powodzenia. Następnym etapem kariery Kasperczaka była praca z wieloma reprezentacjami Czarnego Lądu (Mali, WKS, Tunezja, Senegal). W 2002 roku powrócił do Polski i objął Wisłę Kraków, z którą wygrał dwa mistrzostwa Polski (2003, 2004).

Henryk Maculewicz (RC Lens 1979-81, 51/1)

Nieustępliwy obrońca grając w Wiśle Kraków przez osiem lat stał się jednym z ulubieńców krakowskich kibiców. Wystąpił we wszystkich meczach reprezentacji Polski w trakcie mistrzostw świata w 1978 roku. Do Lens przeniósł się w 1979 roku i z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem francuskiej ekipy. Twarda, ale czysta gra, tak charakterystyczna dla jego występów w Wiśle, została dostrzeżona i we Francji. Dwa sezony spędzone na Stade Bollaert-Delelis nie zaowocowały żadnymi sukcesami, ale Lens bez większych problemów utrzymało się w środku tabeli. Następnie Maculewicz kontynuował karierę w Paris FC i Nanterre, gdzie w 1987 roku zakończył karierę. W tym samym roku zaczął pracę jako trener w Gabonie, ale poważny wypadek (potrącenie przez samochód) uniemożliwił mu dalsze wykonywanie zawodu.

Henryk Wieczorek (AJ Auxerre 1980-82, 61/0)

Pierwszym Polakiem, który przetarł szlaki w AJ Auxerre na poziomie Division 1 był Józef Klose. Klub był wówczas jeszcze w drugiej lidze i ojciec Miroslava na najwyższym szczeblu zagrał tylko jeden sezon (80/81). W tym samym roku do Auxerre zawitał pomocnik Górnika Zabrze i reprezentant Polski (srebro Montreal 76′)  Henryk Wieczorek. Legendarny trener „AJA” Guy Roux nie bał się powierzyć opaski kapitańskiej nowemu nabytkowi. Przez dwa lata gry Wieczorka w Auxerre klub zajmował odpowiednio 10 i 15. miejsce w Division 1. Po odejściu z drużyny w 1982 roku karierę kontynuował w US Melun. Wraz z zakończeniem gry Henryk Wieczorek rozpoczął przygodę trenerską. Początkowo prowadził zespół z Melun, ale największy sukces osiągnął po powrocie do Polski, kiedy jako drugi trener Ruchu Chorzów wywalczył tytuł mistrzowski w 1989 roku.

Andrzej Szarmach (AJ Auxerre 1980-85, 148/94)

Bezapelacyjnie najlepszy polski zawodnik, jaki kiedykolwiek pojawił się we Francji. Świadczyć o tym może choćby bilans bramkowy z całej kariery: 523 spotkania i 297 bramek, który daje fenomenalną średnią 0,56 bramki na mecz. Przed przyjściem do Division 1 występował w Górniku Zabrze oraz Stali Mielec, jednak z żadnym z nich nie udało mu się zdobyć tytułu mistrzowskiego. Większe sukcesy święcił z kadrą, z którą zdobył dwa srebrne medale na mistrzostwach świata w 1974 i 1982 roku oraz srebrny medal na olimpiadzie w Montrealu (1976), gdzie wywalczył również tytuł króla strzelców. Do Auxerre przyszedł wraz z Henrykiem Wieczorkiem w 1980 roku. Z miejsca zastąpił ówczesnego pierwszego napastnika zespołu – Józefa Klose. Niesamowita skuteczność pod bramką przeciwników zaowocowała przyznaniem mu przez magazyn „France Football” tytułu najlepszego obcokrajowca w 1981 i 1982 roku. W AJ Auxerre występował do 1985 roku i przy jego ogromnym udziale podopieczni Guya Roux zajmowali w sezonach 83/84 i 84/85 trzecie i czwarte miejsce. Następnie Andrzej Szarmach zasilił drugoligowe EA Guingamp, w którym utrzymywał świetną skuteczność pod bramką (64/33). Na zakończenie kariery w 1987 roku przeniósł się do Clermont Foot, pełniąc równocześnie rolę piłkarza, jak i trenera. Po zawieszeniu korków na kołku trenował m.in. Clermont Foot, LB Châteauroux czy polskie Zagłębie Lubin.

Wojciech Tyc (Valenciennes FC 1981-82, 22/5)

Jednokrotny reprezentant Polski wraz z Odrą Opole w 1977 roku wywalczył jak dotychczas jedyne trofeum tego klubu, Puchar Ligi, pokonując Widzew Łódź. W 1981, po spadku drużyny z I ligi, przeniósł się do Valenciennes FC. Ówczesnym trenerem francuskiej ekipy był Erwin Wilczek. W jedynym sezonie w Division 1 Tyc wystąpił w 22 spotkaniach, zdobywając pięć bramek, a Valenciennes zakończyło sezon na 18. pozycji. Po odejściu z Les Athéniens Tyc kontynuował karierę w niższych ligach francuskich (Amiens SC, US Argentan).

Eugeniusz Nagiel (Valenciennes FC 1981-82, 29/3)

Tytuł mistrzowski Szombierek Bytom w sezonie 79/80 do dziś uznawany jest za jedną z największych niespodzianek w polskiej lidze. Swój udział w tym sukcesie miał Eugeniusz Nagiel, będący wówczas napastnikiem bytomskiej drużyny. Po sezonie 80/81 (3. miejsce Szombierek) stworzył we Francji duet napastników z rodakiem Wojciechem Tycem. Efekt jego pobytu niestety okazał się marny. Valenciennes, zajmując 18.  pozycję spadło z ligi, a Polak strzelił tylko trzy gole. Po roku gry w Division 1 zasilił szeregi US Nœux-les-Mines, a następnie SC Hazerbrouck, gdzie zakończył karierę.

Roman Ogaza (RC Lens 1982-84, 63/15)

Bardzo dobry technicznie zawodnik nie znalazł uznania w oczach Kazimierza Górskiego i nie pojechał wraz z kadrą na mistrzostwa świata w Niemczech. Swój moment chwały miał dwa lata później, kiedy na igrzyskach olimpijskich w Montrealu zdobył srebrny medal. Jako osiemnastolatek w 1970 roku wraz z Górnikiem Zabrze sięgnął po Puchar Polski, jednak jego wkład w ten sukces był znikomy. Na kolejny triumf musiał czekać aż 10 lat, gdy jako zawodnik Szombierek Bytom zdobył mistrzostwo polski. W 1982 roku wyjechał do Francji, z którą złączył resztę swojego życia. Pierwszy sezon  w barwach Lens był udany zarówno dla niego, jak i klubu (4. miejsce i osiem bramek w sezonie). W kolejnym roku osiągnięcia nie udało się powtórzyć i Lens uplasowało się na odległym 13. miejscu (siedem goli Ogazy). Po sezonie Polak odszedł do występującego wówczas w Division 2 Olympique d’Alès en Cévennes, skąd na rundę jesienną sezonu 86/87 przeniósł się do belgijskiego Royal Francs Borains. Następnie bronił barw US Forbach, gdzie w 1991 roku zakończył karierę. Resztę życia spędził we Francji. W 2006 roku zmarł na atak serca.

Paweł Janas (AJ Auxerre 1982-86, 135/1)

Młode pokolenie kojarzy go głównie z roli trenera reprezentacji czy klubów ekstraklasy, jednak przedtem, w latach 80., był świetnym piłkarzem, wielokrotnym reprezentantem kraju, który może pochwalić się jedną z najbardziej udanych karier we Francji. W I lidze debiutował jako 22-latek, w Widzewie Łódź,  a po trzech latach zasilił szeregi stołecznej Legii. W jej barwach dwukrotnie (1980, 81) wywalczył Puchar Polski. Zdobycie opinii jednego z najlepszych ligowych stoperów oraz udane występy na mistrzostwa świata w Hiszpanii (trzecie miejsce)  zaowocowały transferem do znanego z pozyskiwania Polaków AJ Auxerre. Przez cztery lata gry podstawowym obrońcą czołowego francuskiego klubu. Gdy Andrzej Szarmach dziurawił siatki rywali, Paweł Janas dbał o to, aby jego bramkarz miał jak najmniej roboty. Zaadaptował się tak dobrze, że w swoim ostatnim sezonie 85/86 został uznany najlepszym zagranicznym piłkarzem ligi francuskiej. Po niezwykle udanej przygodzie we Francji na dwa lata powrócił do Legii Warszawa, gdzie w 1988 roku zakończył karierę zawodnika. Od 1989 do 2006 roku (z roczną przerwą w Amice Wronki) przygodę trenerską dzielił między Legię a reprezentację narodową, po czym w 2008 roku objął stery w GKS-ie Bełchatów. W kolejnych latach prowadził m.in. Widzew Łódź, Polonię Warszawa czy Lechię Gdańsk.

Mirosław Tłokiński (RC Lens 1983-85, 62/14)

Uniwersalnemu zawodnikowi, mogącemu grać w obronie, pomocy, a także ataku, nie udało się nigdy zaistnieć w kadrze (dwa występy), jednak w rozgrywkach ligowych pokazał, że był nieprzeciętnym piłkarzem. Największe sukcesy święcił w barwach Widzewa Łódź, z którym wygrał dwa mistrzostwa Polski (1981, 1982) oraz dotarł do półfinału Pucharu Mistrzów 1982/1983. Jego osobistym osiągnięciem jest tytuł króla strzelców w 1983 roku. W tym samym roku postanowił pójść w ślady Romana Ogazy i zasilił francuskie RC Lens. Pierwszy sezon w wykonaniu Polaka nad wyraz udany – choć dla jego klubu niezupełnie. Miejsce w podstawowym składzie zaowocowało aż dwunastoma bramkami, ale Lens uplasowało się na 13. pozycji. Drugi sezon był odwrotnością pierwszego. Tłokiński stracił miejsce w wyjściowej jedenastce (24 występy wobec 38 przed rokiem), za to Lens względem poprzednich rozgrywek awansowało o sześć pozycji. Polak odszedł i zasilił szwajcarskiego drugoligowca CS Chênois, a następnie Vevey-Sports, gdzie odzyskał skuteczność pod bramką rywali. Resztę kariery spędził w niższych ligach szwajcarskich (grał do 1994 roku) i w tym kraju postanowił osiąść na stałe.

Janusz Kupcewicz (AS Saint-Étienne 1983-84, 28/2)

Rodowity gdańszczanin i uczestnik mistrzostw świata w Hiszpanii, który niemal całą karierę spędził w trójmiejskich klubach (Arka Gdynia, Lechia Gdańsk). Po siedmiu latach gry w Arce i wywalczeniu Pucharu Polski (1979) przeniósł się do Lecha Poznań. W stolicy Wielkopolski spędził tylko jeden sezon, ale jakże udany: Mistrzostwo Polski i dziewięć bramek nominalnego pomocnika otworzyło drzwi do rozpoczęcia kariery na zachodzie. Po Polaka zgłosiło się AS Saint-Étienne, klub z wielką historią, ale będący wówczas w sporym kryzysie. I taki też był sezon 83/84 – Kupcewicz grał regularnie, jednak nie uchronił drużyny przed zajęciem 18. pozycji i spadkiem do Divison 2. Kolejne rozgrywki reprezentant Polski spędził na zapleczu Divison 1 i rozegrał jedynie siedem spotkań, po czym wyjechał do Grecji bronić barw AE Larisa. W klimacie śródziemnomorskim wytrzymał jedynie rok i wrócił do ukochanego Trójmiasta. Po dwóch sezonach w Lechii Gdańsk jeszcze raz spróbował przebić się za granicą, ale krótki pobyt w Adanasporze zakończył jego karierę sportową w 1989 roku.

Józef Młynarczyk (SC Bastia 1984-85, 56/0)

Andrzej Szarmach był najlepszym piłkarzem jaki trafił do Francji, jednak to Józef Młynarczyk może się pochwalić większą kolekcją tytułów. Poważna kariera bramkarza rozpoczęła się wraz z przejściem do Widzewa Łódź. Na przestrzeni czterech lat dwukrotnie wygrywał ligę (1981 i 1982), oraz dotarł do półfinału Pucharu Europy (1983). Rok przed wspomnianymi sukcesami w Pucharze Europy zdobył srebrny medal na mistrzostwach świata w Hiszpanii, gdzie był pierwszym wyborem selekcjonera Antoniego Piechniczka. Po 31-letniego bramkarza w 1984 roku zgłosiła się występująca w Division 1 SC Bastia. Nie był to potentat, a 14. pozycja na zakończenie rozgrywek najlepiej o tym świadczy. Młynarczyk sezon 85/86 rozpoczął we francuskiej drużynie, jednak po rundzie jesiennej zmienił pracodawcę na FC Porto. O słuszności tej decyzji niech świadczy fakt, że Bastia zakończyła rozgrywki jako czerwona latarnia, mając aż 13 punktów straty do bezpiecznej pozycji. Dalsza historia Józefa Młynarczyka jest powszechnie znana. Mistrzostwa Portugalii (1986, 1988),  Puchar Mistrzów (1987), Superpuchar UEFA i Puchar Interkontynentalny plasują bramkarza w gronie najbardziej utytułowanych zawodników w historii polskiej piłki. Po zakończeniu kariery został trenerem, którym jest do dziś. Współpracował z reprezentacją Polski, FC Porto i wieloma ekstraklasowymi klubami.

Andrzej Zgutczyński (AJ Auxerre 1986-87, 31/1)

Jeden z nielicznych Polaków, który nie sprawdził się pod wodzą Guya Roux. Pięciokrotny reprezentant Polski karierę rozpoczynał w Bałtyku Gdynia, po czym w 1983 roku przeniósł się do Górnika Zabrze. Tam odnosił największe sukcesy, do których można zaliczyć dwa mistrzostwa Polski (1985, 1986), oraz tytuł króla strzelców za sezon 1985/86. Po tych sukcesach po napastnika zgłosiło się Auxerre. Świetnej formy z czasów Górnika Zgutczyński nie potrafił potwierdzić we Francji. W sezonie 86/87 „AJA” zajęło 4. miejsce, ale Polak w 21 spotkaniach nawet raz nie potrafił pokonać bramkarza rywali. Ta sztuka po raz pierwszy, i jak się później okazało ostatni, udała mu się w kolejnym roku, ale po rundzie jesiennej przeniósł się do drugoligowego Cercle Laïque Dijonnais, gdzie również nie zachwycał skutecznością. Karierę kończył w 1994 roku w Bałtyku Gdynia, z którego wypłynął przed laty.

Cezary Tobollik (RC Lens 1986-89, 90/13)

Lipiec 1983 roku, Cracovia rozgrywa mecz ze Sturmem Graz w ramach rozgrywek Pucharu Intertoto. Mecz wygrywają krakowianie, ale to co najciekawsze odbywa się poza boiskiem piłkarskim. 22-letni Tobollik nie chce czekać, jak inni polscy zawodnicy, na wyjazd za granicę dopiero po ukończeniu 28 lat. Postanawia uciec i zostać na Zachodzie. Zaczepia się w pierwszoligowym Eintrachcie Frankfurt, w którym występuje ze zmiennym szczęściem przez dwa kolejne lata. Następnie trafia do drugoligowca SV Viktoria 01 Aschaffenburg, gdzie rozwija skrzydła, strzelając 18 goli w sezonie. W 1986 zostaje dostrzeżony przez jakże znane Polakom RC Lens. W barwach francuskiej ekipy występuje przez trzy lata. Formą nie zachwyca, gra regularnie, ale dorobek bramkowy na poziomie średnio czterech w sezonie, przyczynia się do coraz gorszej pozycji Lens w Divison 1. Do apogeum kryzysu dochodzi w ostatnim sezonie obecności Tobollika w kadrze. 20. miejsce w tabeli, trzy zwycięstwa w całych rozgrywkach i 22 punkty (!) straty do bezpiecznego miejsca kończą przygodę Polaka we Francji.

Waldemar Matysik (AJ Auxerre 1987-90, 110/1)

Człowiek od czarnej roboty, który na głębokie wody wypłynął w barwach Górnika Zabrze. Na Śląsku występował przez osiem lat, z czego w trzech ostatnich sezonach wygrywał mistrzostwo Polski (1985, 1986, 1987). Z reprezentacją zdobył w 1982 roku srebrny medal na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Po ostatnim sukcesie w Zabrzu postanowił przenieść się do AJ Auxerre. W „AJA” występował przez trzy lata, grając zawsze, od deski do deski. Z francuskim klubem nie osiągnął większych sukcesów, ale rok w rok kończył rozgrywki w czubie tabeli. Przez kolejne trzy lata cieszył kibiców w Hamburgu, gdzie przeniósł się w 1990 roku. Podobnie jak we Francji, w Niemczech miał pewny plac, jednak nie przekładało się to na liczbę trofeów w gablotach. Karierę kończył w niższych ligach niemieckich i tam też próbował swoich sił w roli trenera, niestety bez efektów.

Jak ocenić z perspektywy czasu próbę podboju francuskiej ligi? Niektórzy, jak np. Andrzej Szarmach czy Eugeniusz Faber zostali ikonami swoich klubów na lata. Niestety nie wszystkim ta sztuka się udała. Trudno mieć im efemeryczne przygody za złe – każdy chciał choć przez chwilę dotknąć Zachodu, być częścią wielkich klubów z plejadą reprezentantów europejskich państw. Dziś, kiedy polscy zawodnicy wciąż rzadko trafiają na francuskie boiska, każda z tych historii jest dla fanów obu piłkarskich światów cenna.

Michał Bojanowski