Nowe rozdanie. Kto rzuci rękawicę PSG?

W minionym miesiącu wystartował nowy sezon francuskiej ekstraklasy. Co ciekawego czeka nas w najbliższych miesiącach nad Sekwaną? Za plecami PSG po raz kolejny zapowiada się zacięty bój o najwyższe lokaty, jednak czy którąś drużynę stać na zdetronizowanie dominującej siły w Ligue 1?


Często marginalizowana, Ligue 1 w ostatnich latach stara się walczyć z brakiem silnego wizerunku poza granicami Francji. Przynętą dla nowych globalnych odbiorców ma być zeszłoroczny sukces reprezentacji Trójkolorowych oraz rosnąca w ostatnich latach marka PSG w Chinach i Stanach Zjednoczonych. L1 ma nie być już tylko piłkarską ciekawostką lecz ma pozycjonować się w czołówce najatrakcyjniejszych europejskich rozgrywek. Liga talentów – takim sloganem od roku stara się reklamować francuska ekstraklasa. Hasło ma odzwierciedlać międzynarodowy charakter ligi, która chce się promować przede wszystkim wysokiej jakości szkoleniem piłkarzy. To właśnie nad Sekwaną pierwsze kroki w dorosłej piłce stawiają przyszłe gwiazdy światowego futbolu. Hazard, Benzema, Kanté, Aubameyang czy ostatnio Mbappé – każdy z nich dorastał piłkarsko w jednym z dwudziestu klubów Ligue 1.

Rozgrywki chcą się również bronić innymi atutami. Gwiazdorskie transfery PSG oraz sukces reprezentacji sprawiły, iż wartość rozgrywek na medialnym rynku rośnie z każdym rokiem. Nowy kontrakt sprzedaży praw telewizyjnych jest najwyższy w historii. W latach 2020-2024, kluby dostaną do podziału nieco ponad miliard euro na sezon, czyli o 60 proc. więcej niż gwarantuje im obecna umowa. W praktyce, wzrost ten może także oznaczać bezpośrednie przełożenie na cenę zagranicznych praw do transmisji rozgrywek – a to może ponownie negatywnie wpłynąć na możliwość oglądania rozgrywek przez polskich kibiców, którzy już od roku nie mają dostępu do L1 za pośrednictwem stacji telewizyjnych znad Wisły.

Władze francuskiej ligi futbolu (LFP) chętniej patrzą na nowe rynki, zwłaszcza w na Chiny i USA. Podobnie jak w poprzednich latach, tegoroczny finał o Superpuchar Francji pomiędzy Rennes i Paris Saint-Germain odbył się w Shenzhen. Siódmy z rzędu triumf PSG z wysokości trybun oglądało ponad 22 tys. chińskich fanów. Problemy z frekwencją przyćmiły z kolei pierwszą edycję EA Ligue 1 Games, która w lipcu odbyła się w Waszyngtonie. W towarzyskim turnieju organizowanym przez LFP wzięły udział cztery zespoły – Girondins de Bordeaux, Olympique Marsylia, Saint-Etienne i Montpellier. O ile pod względem sportowym turniej okazał się udaną inicjatywą, to jego medialne i wizerunkowe wpływy są już mniej oczywiste. Mecze francuskich zespołów przyciągnęły średnio 3,5 tys. widzów – wynik daleki od oczekiwanej przez organizatorów średniej 10 tys. fanów. W tym samym czasie na terenie USA prócz rodzimej MLS, dużym zainteresowaniem cieszyły się także rozgrywki towarzyskiego International Champions Cup. Tym samym organizacja EA Ligue 1 Games okazała się dość dyskretną i ograniczoną próbą popularyzacji rozgrywek za wielką wodą.

Mimo niepowodzenia, działacze Francuskiej Ligi Futbolu pragną w kolejnym roku powtórzyć tę inicjatywę. Druga edycja EA Ligue 1 Games najprawdopodobniej znów odbędzie się w USA, a wzrost zainteresowania miejscowych sympatyków piłki nożnej mają zagwarantować kluby MLS. Prócz klubów z L1 w turnieju mają wziąć udział także miejscowe ekipy. To jednak nie jedyny ukłon w kierunku nowych rynków. Od sezonu 2020-21 niedzielne spotkania popołudniowe zaplanowane zostały na godzinę 13:00 i 15:00 m.in. z myślą o chińskich telewidzach. Tym samym, działacze Francuskiej Piłkarskiej Ligi Zawodowej (LFP) pragną odrobić dystans, jaki dzieli ich obecnie do angielskiej Premier League czy hiszpańskiej La Liga. Od kilku lat te rozgrywki potrafiły bowiem dopasować terminarze do globalnego widza.

Letnie wyprzedaże

Wzrost zainteresowania ligą poza granicami jest również bezpośrednio związany z gwiazdami, które co tydzień biegają po boiskach Ligue 1. Ewentualne odejście Neymara z pewnością nie wpłynie korzystnie na wizerunek i potencjał zagranicznej ekspansji rozgrywek. W PSG medialnie miejsce Brazylijczyka przejął w ostatnich tygodniach Kylian Mbappé. 20-letni Francuz dostał to, o co prosił chociażby podczas gali wręczenia nagród podsumowujących poprzedni sezon – więcej odpowiedzialności, zarówno sportowych, jak i medialnych. Do prawdziwej rewolucji doszło jednak za kulisami. Podczas letniej przerwy stery w stołecznym klubie przejął Leonardo, który po kilku latach wrócił na stanowisko dyrektora sportowego PSG. Tegoroczne mercato jest więc mocno naznaczone działaniami brazylijskiego działacza. Szeregi klubu zasilili m.in. Abdou Diallo, Idrissa Gueye, Pablo Sarabia, Mauro Icardi, Keylor Navas i Ander Herrera. Za wymienioną czwórkę Paris Saint-Germain wydało raptem 100 milionów euro – co jest najbardziej oszczędną kampanią transferową od czterech lat.

Wielkie manewry nie ominęły natomiast zespołów, które poprzednie rozgrywki zakończyły tuż za plecami PSG. W Lyonie Bruno Genesio zastąpił duet SylvinhoJuninho, który ma odpowiadać za sportowy rozwój klubu prezesa Jean-Michela Aulasa. Przez ponad trzy dekady za sterami klubu z Doliny Rodanu, Aulas nigdy wcześniej nie zatrudnił zagranicznego szkoleniowca. Tworząc nowy trzon odpowiedzialny za politykę sportową wokół brazylijskiego duetu, prezes OL dokonał sprawnego zabiegu wizerunkowego, lecz podjął również spore ryzyko. Nowy dyrektor sportowy Juninho nie mógł powstrzymać sprzedaży najbardziej cennych zawodników. OL zarobiło tego lata blisko 130 mln euro, wydając na wzmocnienia zaledwie połowę tej kwoty. Tylko na transferach Ferlanda Mendy’ego i Tanguy’ego Ndombélé do klubowej kasy trafiło nieco ponad 100 mln euro – bijąc rekordy sprzedaży.

Jeszcze większe pieniądze zarobili tego lata działacze Lille. Szeregi wicemistrza Francji opuścili m.in. Nicolas Pépé, Rafael Leao, Thiago Mendes, Youssouf Koné i Anwar El Ghazi. Łącznie do klubowej skarbonki trafiło blisko 150 mln euro, co przy spodziewanych dochodach z tytułu gry w Lidze Mistrzów niewątpliwie podreperuje budżet Dogów. W ostatnich latach działacze Lille zaciągnęli pożyczki na łączną kwotę 249 milionów euro. Lille jest w ostatnich sezonach jednym z najlepiej sprzedających klubów Ligue 1, co sprawia, iż kibice mogą spokojniej spoglądać w przyszłość. Widmo bankructwa lub degradacji do niższej ligi z powodów finansowych zostało zażegnane, a działacze dalej podążają sprawdzonymi schematami. Pod okiem trenera Christophe’a Galtiera piłkarskie szlify w kolejnym sezonie będą zbierać Victor Osimhen, Timothy Weah, Domagoj Bradarić czy Tiago Djalo – żaden z nich nie ukończył jeszcze 21. roku życia. To właśnie na tej plejadzie młodych i zdolnych opiera się obecnie model biznesowy LOSC. Luis Campos z powodzeniem zaimplementował filozofię, którą wcześniej wprowadził nad Lazurowym Wybrzeżem jeszcze jako dyrektor sportowy AS Monaco w latach 2013 – 2016. Transfery i zyski klubu z Księstwa imponowały całej piłkarskiej Europie. Teraz Campos powtórzył wyczyn w duecie z Gerardem Lopezem – właścicielem drużyny ze Stade Pierre Mauroy.

Podczas gdy Lille po siedmiu latach ponownie zagra w Lidze Mistrzów, najbardziej prestiżowe piłkarskie rozgrywki oglądać w telewizji będą piłkarze AS Monaco i Olympique Marsylia – czyli dwa największe rozczarowania minionego sezonu. Tego lata wyjątkowo mało aktywni na transferowym rynku byli przede wszystkim marsylczycy. Wydarzeniem lata był angaż André Villasa-Boasa na stanowisku szkoleniowca OM. Portugalczyk zastąpił Rudiego Garcię, który pełnił tę funkcję od 2016 roku. Jego głównym celem ma być miejsce na podium, gwarantujące grę w Lidze Mistrzów – kibice ze Stade Vélodrome od sześciu sezonów czekają na powrót do grona europejskiej elity. Po tym jak z klubem pożegnał się Mario Balotelli, kluczowym letnim wzmocnieniem był Dario Benedetto. 29-letni argentyński napastnik ma być liderem ofensywy Olympique w nadchodzącym sezonie. Traumę z poprzednich rozgrywek postarają się wymazać także podopieczni Leonardo Jardima. Działacze AS Monaco uważnie pilnowali, by tego lata nie popełnić błędów z poprzedniego roku. Tym razem klub z księstwa zapewnił wystarczające zasoby, by przeprowadzić kilka mocnych manewrów na transferowym rynku. W zamian za 30 mln euro swój pobyt w Monaco przedłużył wypożyczony od stycznia Gelson Martins, z kolei za ponad 13 mln euro klub zasilił bramkarz Benjamin Lecomte. Pod koniec sierpnia szeregi zespołu Jardima wzmocnili jeszcze Wissam Ben Yedder, Guillermo Maripàn, Henry Onyekuru, Tiemoué Bakayoko oraz Islam Slimani. Czy to wystarczy, by wrócić do czołówki francuskiej ekstraklasy?

Tekst ukazał się w tygodniku Piłka Nożna (nr 33/2019)
(@JordanBerndt)